środa, 24 kwietnia 2013

Kolejny eksperyment w toku

Ostatnio siedziałem w godzinach nocnych sam w czterech ścianach i czegoś mi brakowało. Niby jest książkowy sukces, są zainteresowani, a większość osób mówi o dobrej jakości mojego tekstu, ale nie czuję się szczęśliwy. Pewnie to ze względu na samotność, przypominam pyłek kurzu zawieszony w otchłani. Więc postanowiłem w dosyć oryginalny sposób zaprzeczyć bądź potwierdzić moją tezę jeśli chodzi o kontakty z kobietami (w końcu półtora roku bez jakiejkolwiek randki z niczego się nie bierze pomimo kilkunastu już prób).

Założyłem na kilku popularnych serwisach randkowych konta, w tym premium, aby wyniki były bardziej precyzyjne i postanowiłem wypełnić szczerze i zgodnie ze swoim sumieniem oraz dziwnym charakterem, no bo do normalnych ludzi nie należę, każdą rubryczkę zaczynając od najgorszej czyli "o mnie", po przez zainteresowania, wzrost, wagę. Na końcu ładnie i przejrzyście oraz w pewnym sensie poetycko opisałem ewentualną partnerkę, aby wszystkich uprzedzić jak jest, a nie tylko wpasować się w jakieś trendy.

Na końcu walnąłem najlepsze jakie mam zdjęcie ukazujące moją facjatę. Niestety nigdy nie byłem fotogeniczny ani przystojny, więc muszę żyć z niską samooceną co do swojego wyglądu, chociaż figurę już mam znośną i brzuszek zaczyna przypominać ten, o którym marzę od lat. Takie fantazje, aby wrócić do gimnazjalnej, smukłej, nieco wysportowanej sylwetki.

Po doszlifowaniu profilu postanowiłem zwalczyć swój naturalny instynkt strachu i paniczną wręcz nieśmiałość i bez żadnego żonglowania i walki z samym sobą napisałem do każdej dziewczyny, która mi się spodobała fizycznie i miała coś więcej napisanego w rubryczkach niż tylko głupie "napisz się, a przekonasz się" czy "jestem jaka jestem" bądź rozbrajający negatywnie uśmieszek. Jako, że nigdy nie lubiłem tandetnych jednowyrazowych przywitań, napisałem w swoim stylu, lekko humorystycznie, trochę inteligentnie tak, aby zaciekawić dziewczyny.

Trochę tych wiadomości już wysłałem, aby rzetelniejszy był eksperyment i niestety aktualnie moja teza, która powstała na bazie doświadczenia sprawdza się perfekcyjnie. Wyniki na dzień dzisiejszy wyglądają następująco, że każda wybranka przeczytała tekst i ogromna większość płci pięknej dostatecznie zaciekawiła się wiadomością, aby zajrzeć na profil. I na tym kończy się integracja, ponieważ żadna już nie odpisała.

Mój ciekawy zabieg potrwa aż skończy mi się konto premium, ale zapewne przy podobnych wynikach zapał zniknie gdzieś pod koniec maja, więc pewnie napisze krótką relację z całości. Obecnie wychodzi, że znów co do własnej osoby mam rację, a żadne puste frazesy mające zatuszować rzeczywistość nie są prawdziwe. Niestety...