niedziela, 17 marca 2013

Sens życia

- Czy ty jesteś Bogiem? - mężczyzna we krwi wpatrywał się na ukrytą postać w cieniu jak na wyczekiwanego zbawcę. Przebył wiele, niekiedy zbyt wiele, aby tutaj się pojawić. Nosił na sobie zniszczone ubranie żołnierskie, ledwo utrzymywał równowagę i trzymał się za prawy bok. To nie zwiastowało zbyt dobrze. Jednak nigdy nie żałował, że walczył w to co wierzy. Za wszelką cenę chciał powstrzymać wojnę, która jak plaga wchłonęła większość układów planetarnych.

- Nie jestem nim, ale mam moc, poprzez którą Go opisujesz. - stonowany, niski głos niczym szarańcza obiegł pomieszczenie skąpane w półmroku.

- Więc jesteś wstanie zakończyć wojnę. - odetchnął z ulgą. Poczuł jak ciężar przy zetknięciu się ze słowami tajemniczej postaci znika w przeszłości gęstej od niepotrzebnej śmierci. Nadal to jednak była rzeczywistość przepełniona dziecięcymi łzami, szlochami matek i upiornego cierpienia, a wszystko to przez starożytną rasę, która pojawiła się nagle i zaatakowała bez ostrzeżenia pozostałe gatunki.

- Nie mogę. -orzekł ozięble. Nie drgnął, nie przejawił w tej krótkiej odpowiedzi żadnych emocji. Ani gniewu, ani tym bardziej żalu nie sposób było znaleźć. Jak zaprogramowana maszyna wydał wyrok skazujący życie na wymarcie. Żołnierz, który miał stać się bohaterem zakrztusił się tym co usłyszał. Nie zdążył nic powiedzieć, bo postać wyszła z cienia i dodała - Bo to ja rozpocząłem tę wojnę. To jest moja odpowiedź na masochizm życia.

Człowiek nie zrozumiał jak zagłada wszelkich cywilizacji mogłaby pomóc w kształtowaniu kierunku jakim podążać ma wspomniane życie. Zacisnął pięści i zrobił krok do przodu. Był zdeterminowany. Chciał znać dokładnie przyczynę tego zjawiska. Dlaczego śmierć ma być wybawieniem przed niebytem?

- Życie, w tym każda istota jest auto destruktywne. Bez jakiejkolwiek kontroli, bez cierpienia nie przetrwałoby. Doprowadziłoby się do takiego stanu, gdzie nie byłoby powrotu. Unicestwić miliardy, by uratować tysiące to jest cena jaką życie musi zapłacić, by istnieć nieprzerwanie od swych narodzin. Gdyby nie to poświęcenie nigdy byś się nie narodził.

Mężczyzna zbladł. Nie potrafił zrozumieć wyższego bytu. Pytał sam siebie gdzie w takim razie podziała się wolna wola, prawo wyboru. Nie wszystko jednak można zrozumieć.

- Więc dlaczego w ogóle mi to wyjaśniasz? Mógłbyś jednym gestem mnie unicestwić.

- Bo jesteś pierwszy, który dotarł do mnie. Twoja wolna wola doprowadziła ciebie przed moje oblicze. To nie prawda, że nie macie wyboru. Walczycie, za każdym razem inaczej. Mógłbym was unicestwić jednym słowem, ale to nie nauczyłoby was czym jest cierpienie i chęć ostatecznego życia. Jednak jak już wspomniałem, jesteś pierwszy, z którym rozmawiam, zatem wasza walka, waszych gatunków odniosła coś czego nie planowałem.

- Do czego zmierzasz?

- Do nowego rozwiązania. Czy uważasz, że życie bez kontroli istnieć będzie nieprzerwanie? - z początku mężczyzna nie zrozumiał pytania. Gdy spóźniona myśl z prędkością światła otworzyła drzwi do sensu wypowiedzi był gotowy, aby ręczyć za to. - A więc niech tak się stanie. Na twoje barki spadnie zatem odpowiedzialność.

Istota zniknęła wraz z nadejściem jednorazowego podmuchu wiatru, który zmył z ciała wszelkie rany. Człowiek został sam z wątpliwościami przed nadejściem nowej ery. Pytanie jakie się nasuwa to czy wytrwa w postanowieniu czy jednak jak jego poprzednik zapomni o iskrze życia, którą nosił i podejmie kontrolę? Czy tym razem ktoś dotrzyma słowa?

***Ogłoszenie parafialne***
Mam zaszczyt oznajmić, że wersja tradycyjna Michaela Knighta właśnie ujrzała pierwsze promienie słoneczne tego świata. Zatem muszę wspomnieć, że od dnia dzisiejszego jest dostępna opcja kupna książki właśnie w tej wersji. Cena? 20zł w tym darmowy e-book. Należy doliczyć przesyłkę bądź zaszaleć i odebrać są osobiście z rąk właściciela na terenie Strykowa i Łodzi. Jeszcze raz napiszę, ciemność nadeszła!