środa, 20 lutego 2013

Problem bogactwa

Mam miliard pomysłów, które coraz bardziej na mnie ciążą. Zgniatają liche ciało, podduszają jeszcze słabszą duszę. Czuję jakby w mojej głowie rój agresywnych pszczół odbijał się od ścianek raz po raz bezpardonowo mnie atakując. Kłócą się, szeleszczą. Chodzę rozkojarzony, lekko przymulony z przerostem formy nad treścią. Słowa uciekają przez palce. Pomimo tego zdają się być ociężałe jak ja. Leniwe, nieposłuszne, wykrzywione w tańcu nieposłuszeństwa. Nie jest to kryzys. To coś innego. Gorszego? Możliwe.

Chcę za dużo, chcę za szybko, chcę łatwo i przyjemnie. Sam się nakręcam jak stylowy zegar świszczący o poranku swoim piszczącym głosikiem. Ciężko jest pisać pod przymusem natchnienia. To nie tak, że studnia pusta i człowiek usycha z niemocy. Woda samoistnie wypływa. Niczym tsunami zabiera mnie w podróż, a ja nie nadążam tego wszystkiego chwytać i kosztować. Przeciekam od przypływu scen, dialogów i bohaterów.

Czuję jak żyją pod moją kopułą, gdzie rozum aż iskrzy tworząc wizje, które rodzą się zbyt szybko. Przepychają się w kolejce. Nacierają z coraz większą siłą, z coraz większą pewnością siebie. Chcą żyć, istnieć. Śmiać się, płakać, umierać, walczyć i zwyciężać. Historie czekają z niecierpliwieniem, a ja nie potrafię nadążyć tego spisywać. Jestem jak skryba, który ma opisać za dużo w zbyt małym przedziale czasowym, ale wiem, że muszę to zrobić. Dla nich. Każdy z nich zasługuje, by być.

PS. prawdopodobnie wersja tradycyjna pana Knighta ujrzy światło dzienne, więc może ktoś z was by się skusił. Daty jeszcze nie znam, ale to nie będzie duży nakład, przynajmniej z początku.

Dopisek niemalże tradycyjny: ---> Michael Knight do kupienia tutaj <---
Dopisek facebookowy: ---> Michael Knight na facebooku <---
Dopisek Google+: ---> Michael Knight na G+ <---