piątek, 4 stycznia 2013

Zegar

Tik-tak. Zegar z zepsutą kukułką odmierza czas. Bezlitośnie, nieprzerwanie. Nie wzruszają go łzy na spróchniałym od wilgoci progu. Nie raduje się na widok przepełniającej kąciku ust radości. Nie podnieca się w przypływie wzburzonych fal namiętności na skrzypiącym łóżku. Nie współczuje ludzkim tragediom. On odmierza tylko czas. Skrupulatnie. Bez zbędnych emocji. Człowiek stworzył bestię na swoje podobieństwo. Perfekcyjny klon, który przerósł swoich wynalazców.

Tik-tak. Nawet śmierć musi się ugiąć pod bezdusznym brzmieniem odliczanego czasu, bo nie może przyjść po zmarłego zanim pan niekończącej się spirali opowieści nie wskaże jej odpowiedniego momentu. Więc trwa spektakl, gra muzyka przez milionową orkiestrę demonów zaklętych w zimne ciała ze wskazówkami. Dla nich nie istnieją daty, okazje, święta. Grają swoją pieśń malując tajemnicze freski w naszych głowach. Hipnotyzują, manipulują. Pchają nas na koniec niezliczonego równania, aby nadać chaosowi swój własny porządek.

Tik-tak. Nic się nie zmienia. Tik-tak. Alfabet mistycznej wróżby wciąż dudni między czterema ścianami. Tik-tak. Spektakl trwa...