wtorek, 22 stycznia 2013

Blogowy świat

Blogowy świat od początku kusił mnie. Przeobrażał się na moich oczach, a ja razem z nim. Od bzdurnych tekstów i refleksji, które do dziś mi się zdarzają do poważnych dyskusji w zaciszu kilku dusz. Aż nie mogę uwierzyć, że kilka wiosen wstecz byłem obsypywany komentarzami jakbym stał w słoneczny dzień pod sympatyczną chmurką deszczu. Tak jak ja tak i mój blog schował się w cieniu i plecie własną nić przypadków, która po raz kolejny może zmienić swój nurt i tego nie mogę się tego doczekać, ale o tym napisze innym razem.

Przez te lata ciągle zmieniając miejsce swojego zamieszkania i nastawienia do charakteru pisania poznałem wiele charakterystycznych postaci, które razem ze mną poznawały skrawki blogowego świata. Niektóre z nich przestały z mniej bądź bardziej oczywistych względów udzielać się w tym barwnym życiu, ale nie wszyscy. I właśnie te osoby zajmują w moim wirtualnym sercu wyjątkowe miejsca, bo poznałem ich na tyle na ile pozwolił mi czas, co nie znaczy, że nie fascynują mnie nowe zjawy w upiornym domu.

Ostatnio zostałem brutalnie ściągnięty do zabawy łańcuszkowej, której ja osobiście nie znoszę. Zrobiłem jednak wyjątek ze względu na to, że postanowiłem lekko temat wywodu zmienić i uwzględnić sentymentalność, która tkwi we mnie od maleńkiego gówniarza, bo kto by przypuszczał, że nadal będę trzymać poniszczoną piłkę do tenisa ziemnego i pielęgnował ją jak największy skarb? Zatem usiadłem na tyle wygodnie na ile pozwalało mi moje siedlisko w norze pełnej widowiskowej ciemności i zastanowiłem się kto odcisnął swoje piętno na moim blogowym alter ego na tyle, że po części mnie zmienił.

Z obecnie aktywnych kreacji pozostały dwie osoby. Klara Morfina jest pierwszą z nich. Urzeka mnie swoimi wymyślnymi metaforami, które ja próbuję niekiedy adoptować w swoich tekstach, dłuższych i krótszych, widząc, ze obrana droga jest słuszna i piękna zarazem. Gemini natomiast to miliony przeprowadzonych rozmów w przeszłości, a obecnie obraz metamorfozy, który śledzę uważnie będąc ciekawy co z tego wyrośnie.

Do tej listy mógłbym dopisać jeszcze jedną osobę, która niestety zamarła w swoich poczynaniach. Trudno ją uznać za zmarłą w blogowym półświatku, więc przypisałem jej status "w niecierpliwym oczekiwaniu" trzymając kciuki, że jednak odwiesi swoje zawieszenie i z mocnym tupetem raz jeszcze przyciągnie do swoich rozmyśleń i historii. A kim jest ta tajemnicza osóbka? Nie kto inny jak Asik.

Cóż, na tym bym chyba jednak zakończył ze względu, ze nie lubię chwalić dnia przed zachodem słońca, mając na uwadze, że kilkakrotnie los bywał sarkastyczny wobec mnie, więc nikogo z nowych, młodych osób, którzy mnie zafascynowali nie wskażę, ale mam nadzieję, ze te osoby mogą się domyśleć ewentualnych powodów mojego zaciekawienia.

Miałem jeszcze chęć powspominać postacie, które na zawsze wpisały się w annały mojej historii blogowej, ale bądź co bądź większość jednak by nie kojarzyła pseudonimów, a ja nie mam obowiązku wylewać sentyment w całości, bo nawet z cukrem można przesadzić. Zatem tym wnioskiem chciałem oznajmić, że mam nadzieję, że tą treścią, która jest swoistą ciszą przed rewolucją (przynajmniej mam takie plany) spłaciłem dług zabawy, w którą zostałem wplątany. Nikogo nie nominuje ze względu, że zmieniłem pierwotny charakter wydarzenia, za który serdecznie przepraszam. Więc nie pozostaje mi nic innego jak napisać, do przeczytania!