piątek, 23 listopada 2012

Jesteśmy bogami

- Pamiętasz jak byliśmy młodzi? Pełni energii, arogancji. Siła wyobraźni pchała nas ku niebiosom. Marzyliśmy o tym, aby w blasku chwały wybić drzwi do dorosłości i stanąć w oślepiającej światłości i krzyknąć co tchu: "Jesteśmy bogami! Świat należy do nas!".
- Pamiętam te dziwaczne lata pełne naiwności. Siła ta wypełniała nasze komórki. Gnała nas po za horyzont realności.
- A dziś?
- Dziś? Przypominamy klocek domina w nic nieznaczącej układance życia, który widzi jak ci co byli przednim upadają pociągając pozostałych za sobą. Wije się jak wąż, krztusi się nadciągającą apokalipsą, krzyczy w nieboskłony, ale wyrwać się z tego świata nie potrafi. Więc ten klocek snuje się w szarości i dymie ówczesności wtapiając się w tłum przegranych dorosłych oczekując biernie na stracenie. Byliśmy bogami...
- ...a zostaliśmy tylko ludźmi. Człowiek skryty przez mgłę obowiązków, bezlitosnych praw i niesprawiedliwych kar. Na aukcji zostawił bez namysłu duszę swą i przechadza się wytyczonymi drogami w łańcuchach ze złota. Klnie na wszystkich świętych za swój cywilizacyjny los, szlocha przez kłamstwa dziecinności i służąc jak niewolnik układa się do piachu.
- Więc, mój przyjacielu, gdzie jest ten upragniony Eden, który przyrzekaliśmy odnaleźć w latach młodości? Gdzie jest życie pełne prawdziwej radości bez żadnej iluzji mistrza drwin? Gdzie podziały się ideały, które miały kreować świat, zmieniać go na lepsze? Powiedz mi, kiedy dokładnie zbłądziliśmy z tej niebiańskiej ścieżki?
- Gdy stanęliśmy na progu dorosłości zostawiając magiczny bagaż za plecami, który jako wolny orzeł odleciał w krainę dziecięcych marzeń. Spłukani ze swej wyobraźni, z magii i niekończącej się energii przegraliśmy z ogromem. Wszechbyt zmiażdżył bogów, którzy byli tylko ludźmi.
- Masz rację. Przegraliśmy. Jak ci co byli przed nami i jak ci co będą za nami. Któż wie, może znajdzie się śmiałek i zdejmie klątwę wyniszczającą cywilizacje. Być może nadejdzie dzień, w którym znów będzie można z dumą rzec, "jestem człowiekiem".
- Któż wie...