poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Parę gorzkich słów

Klepsydra życia, która targa mną na wszystkie strony pustki wstrzymuje na chwilę upływ czasu, gdy spoglądam z konieczności na odbicie w lustrze. Wykrzywione w katatoniczną formę usta przyozdobione martwym spojrzeniem co noc tłamszą dziecinne uczucia na palecie siedmiu grzechów. Zaniedbana twarz pokutuje za winy duszy.

Pochylam głowę w stronę magicznego zwierciadła. Staram się dojrzeć tęczowy dotyk doskonałości pośród zgniłych owoców. Bezskutecznie przeszukuję pole pszenicy pełne gniewu i żalu. Trwoga rysuje mgliste kształty na lustrze w czasie mojej podróży do najciemniejszych zakamarków mojej duszy, gdzie wspomnienia przekształcają się w bezlitosne przystanki na drodze krzyżowej. Głowa opada. To już nie chwilowe zwątpienie. To brak wiary w lepsze dni. Monotonia zamknięta w samotności odebrała mi wszystko, a oddała zbyt dużo.

Czuję jak dni przelatują mi między palcami i nie potrafię zatrzymać chwil dla siebie. Wodospad szarości doskonale wyplenił świetliki i zmiażdżył moją wolę walki. Nie pamiętam już dnia kiedy najszczerszy uśmiech wymalował na mej twarzy małe arcydzieło. To tak odległe czasy... Fizycznie nie brakuje mi niczego, lecz duchowo jestem zagubiony w depresyjnym obłędzie, z którego nie mogę się wyrwać. Być może już nie chcę.

Myśl przewodnia: "Because nothing sucks more than feeling all alone, no matter how many people are around."