poniedziałek, 23 lipca 2012

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...

Zasiadam wygodnie w swoich czterech ścianach i okrywam się panującym dookoła mnie półmrokiem. Biorę duży łyk gorącej herbaty z wysłużonego kubka. Kątem oka obserwuję spływające światło po małej lampce iskrzącej się na skraju biurka. Mały, nieporęczny przedmiot przypomina karykaturalną postać bohatera w lśniącej zbroi odpędzającego od swego domostwa mroczną hordę z legend. Kolejna próba pobudzenia kubków smakowych szlachetnym płynem jest niczym prolog do opowieści z dawnych czasów. Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...

Po dłuższej chwili ociekając wyimaginowaną podróżą przez rozległe krainy wyobraźni odwracam wzrok od namiestnika światłości. Ciągnę swój zmysł w poszukiwaniu inspiracji. Mijam rozświetlone autostrady pełne życia, ignoruję latające wizje i zmierzam na bezkresne krainy cieniem naznaczone. Dostrzegam w ciemnościach pokryte wiekowym kurzem drogowskazy. Biegnę wzdłuż ścieżki tkwiącej w rytmicznym powiewie powietrza wślizgającego się przez niewielkie szpary w oknie.

Nagle bezbarwny świat uderza katatonią zmysłów. Czerń przybiera okazałe kształty lawirując pomiędzy zastygłymi w czasie posągami w postaci zagubionych notatek, które tworzą swoisty testament narodzin. Słowa rozpisane na porzuconych pergaminach puchną pod dotykiem nieubłaganego czasu. Jak kwiaty na pustyni więdną pod iluzją natchnienia. Bękarty literatury szepczą swoją niedopisaną historię. Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...

Przeskakując wzrokiem od kartki do kartki wyskoczyłem poza ramy ówczesnej nauki. Ciemny las mebli zaczął przypominać targowisko drwiące z ludzkiej logiki. Opadający mrok na źrenice niczym płatki śniegu na rozgrzany język zaczął ukazywać drobne grzeszki współgospodarzy. Zacisnąłem swój pusty kubek po nektarze bogów mocniej niż powinienem. Tekstura materiału odbiła drżenia rąk i zaśpiewała symfonię, która zwróciła uwagę demonów.

Ziemia pod obrotowym tronem zatrzęsła się w posagach. Krople herbaty spływające po ściankach zaczęły tańczyć samotne tango. Przechyliłem kubek ostatni raz i zlizałem gorzkie żale ze swoich ust. Z ciężkim sercem przełknąłem niezrozumienie i zamknąłem wielobarwne świecidełka skrywane pod powiekami. Wstrzymałem oddech i odmówiłem kolejną opowieść o zwycięskich bohaterach tak różnych ode mnie szukając inspiracji. Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...