piątek, 22 czerwca 2012

Drużyna A poszukiwana

Poszukiwane żywe bądź "martwe", magiczne endorfiny. Zbiegły ze świątyni inspiracji tysiąc i jedną noc temu. Przeskoczyły zmiennokształtne mury wykładane taflą śnieżnobiałej wody skradzionej u Pani Jeziora przy blasku marmurowo-granitowych odcieni księżycowej łuny. Po brawurowej ucieczce udały się w kierunku wschodzącego punktu nad wyrzeźbionym przez architekta widokiem w kształcie pradawnych, górzystych szczytów pokrytych wiedzą stumilowych krocznych ludzi.

Wykorzystując wytworzony przez pierwszych uciekinierów chaos lista gończa powiększyła się o kolejne znane postacie, które dotychczas ubarwiały puste pomieszczenia. Szczęście zgasiło nędzne płomyki świec i okrywając się półmroczną kotarą iluzji czmychnęło do dalekich krain północnych, gdzie zaginęło po trzech dniach snując się korytarzami przemokłych opowieści. Smuga zatrutych elektronów uniemożliwia nawiązanie ponownie tropu. Każda informacja będzie wynagradzana kilogramami złotych monet.

Kolejnym zbiegiem okazała się być miłość, która przeobraziła się w złotego kondora i odleciała według słów nielicznych świadków do Złotych Miast Inków. Niestety nawet Estebanowi i spółce nie udało się odnaleźć kapryśnej pani. Więc magistrat został zmuszony do podwyższenia nagrody gwarantowanej za wskazanie miejsce pobytu złośliwej tkaczki. Obiecał również nagrody specjalne z terminem ważności, by przyspieszyć ewentualne śledztwa. Trzymamy kciuki za szybkie i pozytywne zakończenie tej sprawy.

Ostatnim rabusiem jest nikt inny jak samo życie, które pozbawiło twórczego tchnienia w płucach swego właściciela. Porozrzucało drogocenne drobiazgi w swoim królewskim apartamencie i wyskoczyło z okna. Przed uderzeniem w pozbawione witalności ceglane wykończenie dziedzińca uratowała desperata złota chmurka Kinto, tym samym dokładając kolejne uniwersum w szarym jestestwie.

Podsumowując złośliwe informacje można stwierdzić z obłędem na dłoniach i ze szaleństwem w oczach, że żyję poza światem będąc pustą fatamorganą własnego cienia. Niestety nic nie wskazuje na pozytywne zmiany, więc uprasza się wędrownych towarzyszy o pohamowanie się z naiwnymi (optymistycznymi) sformułowaniami, które nie mają niczego wspólnego z rzeczywistością i potrafią jedynie drażnić czułe punkty. Natomiast informacje o zbiegach przyjmę z najprawdziwszym uśmiechem wypisanym na zmartwionych policzkach.