wtorek, 10 kwietnia 2012

Senna dewiacja

W półmroku tracę kontrolę przy akompaniamencie zmyślonych szeptów. Wiję się w obłoku niecielesnych pragnień. Drę na strzępki senne dekoracje. Jak wzburzone tsunami władam trwogą spuszczając na barykady hektolitry swego przyszłego dzieła. Słowa układają się w stosy obrazów i dźwięków współgrające z halucynacyjnym wirem posępnych  zwidów. Zimny pot przywiera do napiętej skóry. Włoski na karku z podniecenia stają dęba i wypatrują nieśmiało kolejnych omamów. Ze świadomością zanurzam się w sennym majstersztyku. Dzieło doskonałe układa kolejne akapity niereformowalnego spektaklu.

Powoli zrywam kajdany świata rzeczywistego iskrzącymi momentami iluzji. Przez płuca wdziera się upragniony mrok. Opowiada tysiącletnie historie naginając membrany nieznanym alfabetem. Po wargach spływa ciekła para podekscytowanego serca. Zamykam upiornie zmęczone oczy i unoszę swą duszę poza jestestwo. Sięgam myślą dalej niż moja wyobraźnia. Upijam się chwilą triumfu, by nad ranem z błyskiem wrócić wygłodniały do łoża. I powtarzam donośnym głosem wnętrza, niech to echo władania magią przybywa z każdą dewiacją senną!

*********
Kolejny ambitny plan w realizacji. Dwa krótkie słowa: świadomy sen.