wtorek, 17 kwietnia 2012

"And I'll think about my life...

Wystawiam przed siebie otwarte dłonie skierowane ku niebiosom. Z przerażeniem obserwuję jak tysiące mogił przelatuje mi między palcami. Skrupulatnie odliczam każdą stratę w klepsydrze. Zaklejam nieszczelności zwariowanymi brudami, by uniknąć katastrofy czyhającej na swą ofiarę niczym sęp obserwujący zmagania życia i śmierci na pustynnych stepach. Czuję jak iluzja błogiego stanu zanika w oparach zbliżającej się mgły.

Przypominam pacynkę porzuconą przez swojego właściciela staczającą się po nieskończonym zboczu odrzucenia. Trwam w tej heroicznej komedii obłudy już zbyt długo, by odróżnić fałszywe przepowiednie od realnych strzępów świadomości. Moja jaskrawość blednie przy runicznych świetlikach tańczących na wietrznej pięciolinii. Serce powoli zapada się pod własnym ciężarem zgniłem nadziei, a wyraziste niegdyś kształty uzupełniają szaro-bure smugi spopielone oddechem rzeczywistości.

Droga przypomina rollercoaster ciągnący się ostateczne na sam dół ciemnej doliny gdzie wszystkie lęki przybierają postać metaforycznej prawdy o nieszczęściu. Krwista czerń na uboczu stawia kolejne krzyże, a sny zamieniają się w puste przekazy bez dna. Walka ze straszydłami zaczyna przypominać odę do Syzyfa, bo na każdą odtrutkę na wezwanie mrocznych sił przybywają dwie zabłąkane myśli. Chyba samotność przygniata moją lichą wiarę w coś więcej niż tylko pustą egzystencję...

...And wonder why, That I slowly die inside."