poniedziałek, 5 marca 2012

True colors

Spoglądam w wieczność. Dostrzegam nienamacalne kształty wirujące wokół prawdy. Mrok piętrzy się w gałkach ocznych. Powieki opadają bezwładnie w otchłań dawnych trosk. Łagodne powietrze tworzy obrazy przy pomocy piruetów w płucach. Każdy najmniejszy dźwięk otula liche ciało. Martwy naskórek przepada w ciepłej atmosferze. Bezpiecznie serce pompuje radosne nuty autostradami do śnieżnobiałych szczytów sumienia. Tajemnicze obłoki zbliżają się do mojego jestestwa. Nie odczuwam strachu. Zapominam o bólu dnia codziennego. Łzy przepadają w pierwszych kroplach deszczu. Woda zmywa moje winy. Rozpościeram skrzydła do lotu. Ufam. Wierzę. Trwam w nadziei.

Gdy ezoteryczna dawka kończy swój uwodzicielski taniec jestem wstanie ujrzeć prawdziwe kolory. Okładam rany tęczową kołdrą i tulę się do przyjacielskich ramion. Kątem oka spoglądam w trzy uśmiechnięte siostry czuwające w okowach. I rozumiem słowa, chociaż nie słyszę ich. Dostrzegam, chociaż nie widzę. Nie jestem przezroczystym bytem unikającym spojrzenia z niebios. Posiadam własne, unikatowe barwy pomimo wielokrotnych upadków, bo stracić wiarę w ludzi można, ale nigdy nie w Ciebie...

Alison Krauss - Down in the river to pray