sobota, 24 marca 2012

Porque yo soy como el viento.

Chociaż nie czuję sympatii do pierwszych nocnych biegów moje oczy są zafascynowane. Ciemność panoszy się po bocznych uliczkach. Przyozdabia smętne domki intensywnością czerni. Kaskada barw stojących świetlików dodają specyficznego aromatu. Skrzypiące gdzieniegdzie na bezkresnym odludziu stare bramy zdejmują zmęczenie z nóg, a przesiąknięty orzeźwieniem wiatr śmiga dookoła mnie niczym wierny pies merdający ogonem na widok swego przyjaciela. Wyciera pot z czoła, podnosi na duchu i kopie po tyłku. W tym intensywnym więzieniu pragnień czuję czyhającą swobodę. Tylko czy tym razem się uda? A może znów słoma zapali się wiecznym ogniem porażki? Trzymam kciuki za siebie, aby moje nogi poniosły mnie na szczyt huraganowego zrywu i abym z czystym sumieniem potrafił dotrzymać kroku swemu towarzyszowi, bo tak jak on tak i ja... Porque yo soy como el viento!

*********

Prace nad MK trwają. Treść napisana. Poprawki w toku (1/3 ukończona). Premiera najprawdopodobniej będzie miała miejsce w okolicach wakacyjnych miesięcy. Trzymać kciuki za mroczną fabułę trzymającą w napięciu do ostatniej kartki!