niedziela, 11 marca 2012

"Przeklęte pióra, bo poznały smak prawdy."

Suchy liść zakołysał na wietrze. Opadł powoli na poległych towarzyszach. Zakończył swój cykl tak jak tysiące jedwabnych, stumilowych opowieści rozsianych w naszych sercach. Historie błąkające się pomiędzy błękitem nieba a ziarnistą ziemią dążą do ostatecznego końca. Zamykają kręgi nie zważając na konsekwencje. Każdy głos zanika przy dźwiękach ostatniego symbolu i nie wszystko nakłada soczyste szaty zieleni. Nie potrafimy dostrzec w miliardach świetlików zgaszonych poetów schowanych za kotarą zwycięstwa. To ta upadła armia tworzy schemat czarnego płótna, gdzie przebiśniegi w harmonicznym ładzie układają kolejne radosne zdania.

Kolejny zakłopotany liść cichym echem rozsunął kurtynę amoku. Blady błysk w milisekundzie rozszarpał naiwny twór wyobraźni. Chwycił za gardło i przesunął po nieboskłonie zdarzeń liche świecidełko bliżej prawdy. Zanim odszedł niczym zasłyszana historyjka w przydrożnym barze wbił swe pazury na marmurowym pomniku bohaterów i raz jeszcze pozostawił rysę. Niezliczone ilości tak narodzonych pentagramów zanikają w deszczu promieni słonecznych. Ignorowane przez potok dziejów nigdy nie budzą się ze swego koszmaru. Przeklęte pióra, bo poznały smak prawdy.