środa, 22 lutego 2012

Monolog

Mam ponad tysiąc lat. Przeżywałem rzeczy, które wasza rasa, człowieku nie dała by wiary. Widziałem pierwszy świt na na horyzoncie Onderonu. Byłem świadkiem przepięknej śmierci gwiazdy w układzie Tanis i podróżowałem przez magiczne, różnobarwne mgławice, których nazwy nie pamiętam. Wiele tych cudownych zdarzeń zniknęło z mej pamięci niczym łzy pośród deszczu na mojej ojczystej planecie.

Nie zapomniałem jednak tego bólu, gdy żegnałem swych przyjaciół widząc jak czas powoli gasi ich płomień życia. Nigdy z mojego umysłu nie usunę wizerunku mojej pierwszej miłości i to słone pożegnanie w dniu jej śmierci. Pamiętam każdą z moich miłości, którym bezgranicznie oddałem serce swe i ich niepewny, lecz czuły wzrok tuż przed wiecznym snem. Miałem więcej w życiu dni smutnych niż radosnych, więcej bólu niż szczęścia. Mimo tego boję się śmierci. Nie musisz zapamiętywać moich słów, które dotychczas wypowiedziałem. Wystarczy jak w swoim umyśle wyryjesz to co mam teraz tobie do powiedzenia.

Każda istota żyjąca, ja, ty i tobie podobni pomimo upływającego czasu, bez względu na poniesione straty i ciężaru swego życia my, wszyscy będziemy chcieli u kresu swych dni chociaż jeszcze jednego dnia, chociaż jeszcze jedną chwilę, jeden oddech więcej. Przeżyłem tysiąc lat wyrzeczeń, zmartwień jak i radości, miłości i spełnienia, ale nie jestem zmęczony. Chcę jeszcze. Najgorsze w życiu jest jego smak. Gdy go raz spróbujesz już nigdy nie będziesz chciał niczego innego. I właśnie to jest nasze przekleństwo, bo prędzej czy później szklanka będzie pusta. I chociaż oddałbym wszystko za kolejne lata mej tułaczki, to wiem jednak, że nadszedł właśnie ten moment. Czas umierać...