wtorek, 27 września 2016

Literacka śmierć

Za każdym razem, gdy zasiadam do pustej kartki, aby wypełnić ją odpowiednimi słowami czuję niemoc niemalże sięgającej pustki. Tu nawet nie chodzi o brak chęci czy czasu. Jestem jak bohater własnej książki pogrążony przez ciemność, która nie tylko woła mnie po imieniu, ale z wielką ochotę zgniata chuchro w swym uścisku. Staram się krzyczeć (pisać), ale słowa niechętnie tworzą zmysłową kombinację. Nie ma gromkich braw, a spektakl zjada własny ogon. Na nieszczęście proces trwa już dłuższy czas. Jakbym zapomniał być sobą.

Nie umiem, nie wiem jak wydobyć magię słów. Zapomniałem. Podobno każdy musi się zatrzymać i pobyć w bezproduktywnym raju głupców. Przeraża mnie każda chwila spędzona tutaj. Ogarnia mnie bezsilność pod postacią złowrogich cieni, które przypominają coraz to nowsze porażki w powrocie na właściwe tory. Jestem jak ptak, który zapomniał latać, a gdzieś w najmroczniejszych zakamarkach duszy wciąż pamięta bezkresny horyzont możliwości.

Ta cisza literacka wygina wyobraźnię w bezkształtną formę ekspresji, której bliżej do poczwary niż pięknego lotosu. Mogę przysiąść, że w końcu znalazłem się sam. Bez słów, bez historii, bez bohaterów, bez kolejnych stron. Tylko ja i pusta strona. Biała, przerażająca i szydercza. Ciężko sobie nawet wyobrazić jak trudno było skomponować ten tekst. Brakuje mi czegoś. Może impulsu, światła w tym ponurym, twórczym świecie. Chociaż na krańcach artystycznego umysłu kłębi się złowroga myśl - a może to już koniec?

Moja literacka wojna z ciemnością natchnienia przypomina najgorszą apokalipsę - nie ma niczego. Nie ma krzyków, bólu, natchnienia. Śmierć nie przechadza się w potoku krwi zbierając żniwa. Jest tylko pustka, niemoc i moje literackie krzyki tak bardzo pragnące usłyszeć echo z najdalszych krain na znak istnienia magii. Pragnę i potrzebuję być ponownie sobą - magiem, czarnoksiężnikiem, wirtuozem, kompozytorem, bo w tej chwili przypominam bardziej spróchniałego dziada, któremu wieki temu złamało się pióro i nie może się z tego faktu otrząsnąć...

5 komentarzy:

  1. może wybierz się gdzieś w podróż, wycisz zrelaksuj i wtedy znajdziesz znów wenę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam możliwości podróży. Chociaż nie wiem czy to by pomogło.

      Usuń
    2. Nie mam kiedy, zbyt napięty plan w pracy tym bardziej, że w sierpniu 3 tygodnie przesiedziałem na zwolnieniu lekarskim i nie nazwałbym tego wypoczynkiem.

      Usuń
    3. ojojoj biedaku ;p nie wylizał Cię pieseł na pocieszenie?;p

      Usuń