środa, 17 sierpnia 2016

Pożegnalny powrót

Wracam do starych nawyków pisania co mi ślina na język przyniesie. Kilka dni temu Dota zamknęła kolejny swój rozdział wyśmienitym daniem - The International. Poziom organizacyjny przebił zdecydowanie toczące się w międzyczasie Igrzyska Olimpijskie w Brazylii, a jakość samych meczy powodował wypieki na polikach. Powiem wam, że samo oglądanie na dużym ekranie te zmagania półbogów elektronicznej rozgrywki to była bajka.

Jednak wszystko ma swój koniec, nawet baśń. Spoglądając za siebie stwierdzam, że Dota 2 dała mi miesiące frajdy i uzależnienia. Poznałem parę świetnych osób, z którymi utrzymuję kontakt po dziś dzień, ale... No właśnie to "ale". Doszedłem do wniosku, że po ponad 4 tysiącach godzin spędzonych w tej grze czas powiedzieć koniec. Ze względu na narastającą frustrację w pewnym momencie stałem się toksyczną osobą, która więcej chciała niż mogła. Poziom zdrowia dodał tylko oliwy do ognia.

Dlatego patrząc na plusy i minusy obecnej sytuacji chcę się pożegnać z kawałkiem swego dotychczasowego życia. Wydaje się to być głupie, ale spędzając tak pokaźne godziny w ciągu tych paru lat w grze człowiek potrafi się zżyć z tym nawykiem nawet wtedy kiedy było można zauważyć pewne niepokojące symptomy.

Nie ma chyba lepszego momentu od zerwania z dotychczasowym zabójcą czasu jak po genialnych mistrzostwach świata. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję oderwać się od rzeczywistości, przebić się przez przeszkody stawiane nowicjuszom to nawet się nie zastanawiajcie. Ta gra jest rewelacyjna pod każdym względem, a załapanie bakcyla na rozgrywki profesjonalistów to czysta przyjemność i pisze to ja, człowiek oficjalnie na odwyku.

Niestety jak to bywa w moim wydaniu jeśli coś staram się robić to daje z siebie zawsze więcej niż mam do zaoferowania. Ostatnie miesiące to już nie była frajda, a obowiązek. Chciałem stać się lepszy każdego dnia aż nagle z obrzydzeniem stwierdziłem, że więcej z tego owocu nie wycisnę. Poznałem swoje granice i posępnie stwierdziłem, że więcej nie mogę osiągnąć, a zyskałem niewiele. Szczerze chęć nie przełożyła się znowu w rezultat. To już chyba nie ten czas, by spełniać nierealne marzenia. Nie ten świat.

I tym tekstem chciałbym otworzyć nowy rozdział w wydaniu blogowym i na nowo pisać swoje rozmyślenia, bo okazało się, że mam wiele gorzkich i kwaśnych przemyśleń o życiu, które chciałbym gdzieś zapisać. Tobie - Doto - mówię żegnaj, było wspaniale żyć w tym toksycznym związku, ale czas na coś nowego. Przede wszystkim czas zadbać o rozpadające się zdrowie, ale o tym innym razem.

3 komentarze:

  1. co Ci ze zdrowiem się dzieje ziomuś?:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dobre pytanie, bo na razie nikt nic nie wie, a ja czuję się coraz gorzej. Nogi mnie napieprzają, że niekiedy chodzić nie mogę.

      Usuń
    2. ;o o kurcze... ale to stawy czy co? może jakiś uraz miałeś?

      Usuń