poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Mój król

Królu mój znad mórz popiołu ocalony – wstań!
Echo niech niesie wieść – śmierć nie ma tu władzy.
Ucisz krzyk stępionych kości, wyrwanych mięśni.
Krew niech zastygnie w ciemnościach obłudy.

Królu mój znad mórz popiołu ocalony – wstań!
Usłysz wołania tępe jak twa rdzawa korona.
Rykiem zatrzęś górami, wyrwij drzewa srogie.
Wody błękitne rozlej nad szarością motłochu.

Królu mój znad mórz popiołu ocalony – wstań!
Ocal królestwo nad śniadą rzeką symboli.
Perłowe echo parszywego klauna dudni w eterze.
Zatracone dzieciństwo rozbija się o kant snu.

Kasztanowe ryciny tkwią w mym sercu lichym.
Karmią nadzieją, rozrywają duszę i szepczą czule:
Nie drgnął – twój król znad mórz popiołu ocalony.


*********
Ostatnio chodził za mną "król" i chociaż wyszedł dość słabo to czuję dziwną satysfakcję, że po kilku dobrych latach znów mogłem coś poetyckiego napisać. Nie ma może niczego majestatycznego, jednak miło było chociaż na chwilę wrócić do tego świata.

3 komentarze:

  1. fajne aż prosi się o podkład muzyczny by brzmiało, jak jakaś stara pieśń niczym z legendy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jest aż tak źle jak mi się wydawało ;)

      Usuń
    2. no weź bądź bardziej pewny twórczo siebie;p

      Usuń