czwartek, 21 kwietnia 2016

Medium: Rozdział VI (część III)

Glina poczuł uderzenie. Fala narodziła się na plecach i błyskawicznie rozeszła się równomiernie w każdym kierunku. Potem dźwięk jak przejeżdżająca konnica złamała ciszę. Następnie woda chwyciła całe ciało i ciągnąć w dół tuliła do snu. Na samym dnie tysiące ludzkich posągów szeptało o nowym przybyszu. Szum głębinowy zagłuszał znaczenie. Widząc gdzieś wysoko jasny punkt bohater podjął się wyzwania. Próbując się odbijać od wody, walcząc z czasem i brakiem powietrza zbliżał się do jasności. Mieniła się barwami tęczy. Wolała, wymachiwała, zapraszała, lecz tak naprawdę biernie przyglądała się udręce policjanta.

Wpierw głowa wynurzyła się znad tafli wody. Płuca nabrały dużego haustu powietrza, że niemalże doprowadziło to do nieznośnego kaszlu. Szybkie spojrzenie dookoła siebie sprowadziło odpowiedź. Crane znajdował się pośrodku basenu napełnionego przezroczystym płynem życia. Zmęczony niepospiesznie dopłynął do krawędzi i wspiął się przy pomocy drabinki. Padł pod ciężarem ostatnich przeżyć. Nie pomagały również nasiąknięte ubrania, które zdawały ważyć po kilkanaście kilogramów więcej.

Leżąc na brzuchu i charcząc przeraźliwie zobaczył po lewej stronie ciało nastolatka. Martwe spojrzenie odwzajemniało ciekawość detektywa.

- Znam ciebie. - rzekł ochoczo – Nigdy nie zapomnę tego wyrazu twarzy. Zimne, blade, wykrzywione przez ból. Patrzyłeś na mnie jakbyś wołał o pomoc. Nie byłem wstanie ci jej udzielić. Nie byłem wtedy nawet detektywem. Jedynie policjantem ze zbyt dużą domieszką ambicji.

Z wielkim wysiłkiem podniósł się. Krople hucznie uderzały o zimne kafelki. Całe pomieszczenie lśniło nowością, a jarzeniówki dumnie ukazywały swoją moc. Jedyne miejsce różniące się od całości zaczynało się od leżącego sztywniaka przez pół szerokości basenu aż do wyjściowych drzwi. Piątka przyjaciół została zamordowana jak się okazało przez czarnoskórego kolegę z klasy.

Nikt się chyba wtedy nie spodziewał, że to właśnie Darren Brophy w przypływie gniewu spowodowanego odrzuceniem zaręczyn przez Judy Bernard skończy się krwawą jatką. Śledztwo było prowadzone skrupulatnie, ale Crane uważał, że koniec końców cała drużyna zawaliła koncertowo przy aresztowaniu.

Nieostrożny oficer podszedł do zamroczonego wyrzutami sumienia chłopaka. Ten wykorzystał sytuację chwytając za broń i kończąc swoje życie na miejscu. Ludzie wiele głupot robią nim myśl podąży za czynem. Niestety na ogół już jest za późno. Niektórzy tak jak Darren nie potrafią żyć z konsekwencjami.

Ku zaskoczeniu detektywa po zobaczeniu szerszej perspektywy zauważył on, że wizja różni się od tego co pamiętał. Ciała nastolatków zostały ułożone w krótkie słowo: „HI”. Ktoś wyraźnie chciał się przywitać z utkniętym w manifestacji człowiekiem. Co gorsza wciąż nie słyszał głosu intuicji. To najbardziej go niepokoiło. W głowie krążyła myśl, że to może być spowodowane oparami przez które stracił przytomność w opuszczonej cementowni. 

- Morderca! - każde z leżących ciał powtórzyło sentencję

Groza gęstniała z każdym uderzeniem serca. Crane nie rozumiał dlaczego zjawy przeszłości oskarżają go o haniebne czyny. Z drugiej strony zauważył, że słowa nie są kierowane bezpośrednio do niego. Jakby ktoś jeszcze tam był. Jednak pomimo zdrowego wzroku nie widział w budynku nikogo więcej. Nawet cienie tym razem wydawały się być takie naturalne. Były bardziej niewinnymi widzami chorego spektaklu.

Funkcjonariusz nie odpowiedział. Nie był zainteresowany rozmową będąc nauczony doświadczeniem nabytym w poprzednich wizjach. Chociaż ta manifestacja różniła się. Była bardziej dynamiczna, niespójna i bezpośrednio zwracała się do świadka tego przedstawienia. Nic się nie zgadzało ze scenariuszem.

Młody chłopak tworzący literę „I” wstał płynnym ruchem. Jego sina skóra wskazywała, że był martwy przynajmniej przez parę godzin. Nie tak to było w rzeczywistości. Naprawdę ciała zostały znalezione po kilku dniach przez dozorcę, który wrócił z urlopu. Ogólnie cały ośrodek był zamknięty ze względu na toczącą się renowację obiektu.

- Zgroza! - pozostałe trupy powiedziały w tej samej chwili, a stojący denat jedynie poruszał ustami – Czym jest człowieczeństwo jak nie odczuwaniem silnych emocji? Miłość, strach, nienawiść, żal, pragnienie i zazdrość. Kim jest człowiek legitymujący się strzępionymi zmysłami? Czy nie miałeś niekiedy wrażenia, że jesteś martwy? W końcu znasz te słowa tylko z definicji. A może jesteś lepszy od nich? - nastała niezręczna cisza trwająca dłuższy czas – Odpowiedz nam! Odpowiedz! - ściany zatrzęsły się pod naporem wrogości unoszącej się w powietrzu

5 komentarzy:

  1. tu pojechałeś z tymi trupami sinością tak że mam ochotę cofnąć bułkę xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli innymi słowy jesteś na tak?;p

      Usuń
    2. powiem Ci że ta książka podoba mi się bardziej inż Michael:)

      Usuń
    3. Mi ciężko stwierdzić, bo nie jestem obiektywny, ale jeśli tak twierdzisz to chyba dobrze. To oznacza, że się rozwijam :)

      Usuń
    4. powiem CI że tak:) w Michaelu było za dużo górnolotnych opisów i porównań co ciężko było strawić;p a tu jest wszystko fajnie wyważone i takie realnością wręcz trącące:)

      Usuń