poniedziałek, 7 marca 2016

Medium: Rozdział V (część III)

- I tutaj detektywie historia zaczyna się rozbiegać. - nadinspektor wtrącił swoje trzy grosze do opowieści – Widzisz, według słów kapitana nigdy nie rozmawiałeś przez telefon. Po prostu stałeś w miejscu. Chwilę później odwróciłeś się na pięcie i wszedłeś do budynku.

Arthur z uwagą słuchał. Podparł brodę na prawej ręce wciąż uparcie dotykając łokciem o blat stołu. Nad nimi paliła się wysłużona świetlówka z charakterystycznym, irytującym dźwiękiem. Pomieszczenie wydawało się być mniejsze niż na początku spotkania. Spojrzenia krzyżowały się jak dwa miecze toczące bój o przetrwanie.

Rycerze wciąż szukali słabych punktów u przeciwnika. Zza lustrem weneckim stała kolejna dwójka wysoko postawionych urzędników. Przyglądali się biernie pojedynkowi. Nawet nie rozumieli toczącej się wojny. Nie potrafili dostrzec niuansów niezauważalnych dla zwykłych śmiertelników.

- Nie zamierzasz tego skomentować panie Doyle?

Detektyw drugą ręką bawił się zapalniczką podrzucając ją na niewielką wysokość. Sprawiał znudzonego tym całym występem jakby drugi aktor nie potrafił wejść na ten sam, mistrzowski szczyt. To była oczywiście gra pozorów dla wspomnianych delegatów.

- Nie odwołuje swoich zeznań. Widocznie mój przełożony, Gordon Replay, przeoczył kilka cennych minut idąc w kierunku drzwi. Zdarza się tym bardziej, że jest znany z melodramatycznych, długość podejść.

- Więc zapewne się zamyślił zanim się odwrócił w pańskim kierunku? - obaj grali w niebezpieczną grę słów

Tak jak z Mistrzem Marionetek, który rzucił wyzwanie detektywowi tak samo Brown chciał sprawdzić umiejętności. Przesłuchiwany glina nie lubił odrzucać oczywistych zaproszeń do wspólnego tanga, więc tańczyli obaj.

- Dokładnie tak. - pokiwał leniwie głową

Przesłuchujący zamknął swój notatnik i odłożył na skraj stolika. Zmienił pozycję na dużo wygodniejszą i spojrzał na zegarek.

- Może zrobimy przerwę czy czujesz jeszcze siły trochę wciągnąć mnie w swój świat?

- Jeszcze trochę. - wyszczekał obraźliwie – Jak tylko dopowiem do drugiego telefonu.

1 komentarz: