wtorek, 16 lutego 2016

Medium: Rozdział III (część II)

Morderca był coraz bardziej brutalny w swych dziełach. Dwa dni później w wynajmowanym mieszkaniu w centrum miasta odnaleziono kolejne podpis czarnego charakteru. Nie wszyscy policjanci wytrzymali psychicznie w pomieszczeniu. Widok był pioronujący.

Głowa wisiała na stalowych niciach umieszczonych na krzyżaku, który był przymocowany pod sufit. Trochę z tyłu uda ofiary tworzyły jakby odstające, wielkie uszy. To nie było aż takie przerażające jak reszta ciała. Pozostałości zostały zmiażdżone i przelane do wielkiej wanny razem z krwią poprzednich ofiar. Dookoła tego sztucznego zbiornika poustawiane były palące się gromnice.

Tym razem zdjęcie nie było ukryte. Pływało za laminowane tuż nad powierzchnią czerwonej brei. Meble były zniszczone, porozrzucane i spryskane krwią. Przypominało to scenerię po makabrycznej bitwie, gdzie rywale postradali zmysły i niszczyli wszystko na swej drodze.

Sama głowa również odstraszyła śmiałków. Powykręcana twarz z bólu, wydłubane oczy witała śledczych na przywitanie. W całym pomieszczeniu śmierdziało, a po kątach biegały wygłodzone szczury patrzące się podejrzliwie na odważnych, którzy przekroczyli próg śmierci.

To właśnie od tego dnia prasa dowiedziała się z tajemniczego źródła o mistycznym człowieku mordującym na przemyślne sposoby. To właśnie wtedy na okładce jednej z najbardziej poczytnych gazet w mieście – Heaven City Times – ukazał się złowieszczy tytuł; Mistrz Posępnych Marionetek. Jakby dziennikarz sugerował tworzenie surrealistycznej armii przeklętych zakutych w kajdany czarnej plagi.

Igor Stanislavsky, syn białoruskich imigrantów, Beth Sorrow, stażystka w niewielkiej firmie odzieżowej i Patrick Novak, handlowiec używanymi samochodami stali się monumentami budującego się arcydzieła tak przerażającego, że blady strach zakrył ulice niebiańskiego miasta. Raz jeszcze mieszkańcy musieli przeżyć koszmar tak jak kiedyś w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku drżeli przed narkotycznym ideałem – Szeptem.

Ostatnią ofiarą był Mark Hamilton, wieloletni taksówkarz z zawodu. Każdy z tych nieszczęśników pośmiertnie mieli usuwaną krew z organizmu. Wiadomo było do czego użyto czerwony płyn z trzech poprzednich trupów, lecz Arthura zajmowało inne zagadnienie – po co mordercy raz jeszcze tak duża ilość krwi.

Zdawał sobie również sprawę, że za ostatnim zdjęciem kryło się coś więcej niż tylko wypunktowanie kolejnej ofiary. To nie grało z nakreślonym wizerunkiem. Na miejscu zbrodni brakowało istotnego elementu całej układanki – zdjęcia kukły. Instynkt detektywistyczny i bystry umysł pomimo dużych ilości wyskokowych napojów podpowiadały mu, że to faktycznie było zaproszenie do tańca, a nie zabija się partnera tanecznego zanim kurtyna nie opadnie.

Przedstawienie dopiero się rozkręcało tak samo jak świat zaczął powoli wirować w głowie Doyla. Był konkretny powód alkoholowych libacji niemalże co wieczór. Procenty świetnie zabijały ewentualne koszmary związane z wizjami, a dusza miała więcej czasu, aby przyswoić piekielne obrazy. Każdy w końcu musi jakoś odreagować swój stres. Detektywa był niewyobrażalny. Jak wąż przypominający cierń owijał liche sumienie pozbawione wszelkich emocji i dławił nakreślanymi obrazami.

1 komentarz:

  1. ech taką głowę bym chętnie wzięła z miejsca zbrodni i podrzuciłą listem anonimowym do centrali naszej firmy...

    OdpowiedzUsuń