niedziela, 17 stycznia 2016

Nowe rozdanie. Nowy projekt.

Siedziałem dość długi czas w rozkroku. Z jednej strony chciałem wrócić do pisania czegoś bardziej poważnego i po kilku próbach stwierdziłem, że moje pióro zardzewiało na tyle, że bez długotrwałego treningu się nie obędzie. Trochę to trwało zanim moja zagubiona głowa wpadła na coś co mogłoby mi pomóc w powrocie na swój, osobisty szczyt pisarski. W końcu z rozbrajającą szczerością twierdzę z ręką na sercu, że historia Michaela Knighta jest świetna.

Zatem usiadłem metaforycznie w swoim zamczysku wyobraźni i obcowałem z nienarodzonymi tworami. Te szkarłatne monstra bez kształtów dopominają się swych narodzin. Nie chcą tylko być. Chcą zaistnieć pełne chwały i nieśmiertelności. To nie tylko ich marzenia - moje również. Trzeba wrócić do tej pasji, natchnienia, wyżyn literatury, mnogości metafor i ukrytych znaczeń rozsianych wśród niepozornych liter. I wtedy narodziła się idea.

Na początku było słowo, a słowo stało się zdaniem, by na koniec rozpostrzeć skrzydła i unieść się wysoko ponad marazm życia codziennego, które tkwi w tej chwili razem ze mną. Bagno wciągnęło mnie głęboko, praca gdzieś zmazała mój entuzjazm i w tej chwili zostałem sam. Od wielu lat zmagam się z samotnością, lecz zawsze miałem do pomocy grono wiernych towarzyszy. Czas odzyskać ich zaufanie. Jednak tym razem nie będzie skoku na rozszalałe, czarne wody. I na tym będzie polegał mój projekt. Niech cierpliwość wskazuje kierunek do celu.

Zamierzam wziąć się w garść i napisać książkę jawnie i stopniowo tutaj na blogu. Postaram się usiąść codziennie na chociażby pół godziny, napisać choćby linijkę dziennie i publikować tutaj. Tak zamierzam wrócić na szczyt. Mam dwa wybrane tytuły i pomysły, aby zrealizować tym właśnie sposobem oddalając tym samym wizję stworzenia mojego uniwersum fantasy na lepsze czasy. Tym samym odkładam półprawdy na półkę samozagłady. To nie było dla mnie. Chyba właśnie chcę stwierdzić, że syn marnotrawny powrócił do literatury. Kiedy? Mam nadzieję, że w tym tygodniu, bo jeśli już zdecyduje się wyruszyć na podróż w poszukiwaniu samego siebie nie będzie odwrotu.

Trzymajcie kciuki i mam nadzieję, że historia, którą wam tutaj przedstawię będzie na tyle interesująca, że będziecie z niecierpliwością oczekiwać kolejnych postów. Pozostaje mi tylko życzyć sobie samozaparcia i wybrać konkretny pomysł, aby go urzeczywistnić. To będzie najcięższe. Przekonam się niebawem gdzie to mnie zaprowadzi. Do zobaczenia później!

1 komentarz: