piątek, 22 stycznia 2016

Medium: Prolog (część 1)

Pokój przesłuchań czarował z gracją tańcem cieni na ścianie. Koszmary odbijające się w mrocznym posagu sprawiały wrażenie niewinnych, może nieco zapomnianych. Nie do końca to było prawdą. Jak czarny dym bez wyjścia gromadziły się w pokoju i wsłuchiwały się w kolejne grzeszne myśli potworów odzianych w ludzkie skóry.

Swojego papierosa kończył detektyw Arthur Doyle będąc przesłuchiwany w trybie nagłym przez nadinspektora Scotta Browna. Od wielu lat siwy dziadek nie powąchał nawet ulicy co nie przysparzało mu zbyt dużego szacunku wśród podwładnych. Był jednak bardzo wnikliwy w swej pracy. Uważny obserwator i genialny psycholog w połączeniu z policyjną wiedzą tworzyło niebezpieczną kombinację. Uwielbiał prześwietlać podejrzane gliny. Traktował to jako swego rodzaju misję. Musimy oczyścić wpierw swe szeregi zanim oczyścimy brudne ulice – tak mawiał.

Doyle z nonszalancją wyrzucił z siebie dym i spoglądając przed siebie bez celu zgniótł peta w popielniczce. Był znudzony całym przedstawieniem. Uważał siebie za bohatera, a nie kłamliwego psa rzucającego się na bezbronnego człowieka.

Wyciągnął drugiego papierosa i podpalił go benzynową zapalniczką, która wiernie mu służyła przez tyle lat nienagannej służby. Może poza parama incydentami, gdy sprowokowany przez kolegów po fachu rzucał się na nich ze wściekłością. Gdy trochę podrósł i z nieopierzonego kaczątka wyrósł prawdziwy detektyw całkowicie odmienił stosunek do kolegów. Miał ich zdanie po prostu głęboko w dupie.

- Możemy w końcu zacząć czy czekasz jak zapuszczę tutaj korzenie? - rzekł Doyle przerywając wyreżyserowaną ciszę

- Oczywiście detektywie. - Scott położył na środku niewielkiego stołu dyktafon, spojrzał się prosto w oczy swemu rozmówcy i odłożył akta na bok. - Zacznijmy zatem od początku. Proszę podać swoje imię i nazwisko oraz stopień.

Detektyw mocno zaciągnął szluga, wstrzymał oddech i patrząc się bezpośrednio na swojego przeciwnika wypuścił w jego kierunku smolisty dym. Starcie silnych charakterów było planowane od początku z góry. Nie każdemu podobała się łatwa detektywa-medium, gdzie w kuluarach mówiło się dość jasno o zaciągu alkoholowym Arthura. Chociaż nigdy nie udowodniono mu tego nałogu.

- Arthur Doyle, detektyw policyjny na Dwunastym Komisariacie w Heaven City. - minimalizm pokoju skrytego w półcieniu malował ciężki pejzaż, gdzie naprzeciwko sobie stanęło dwa wybitne charaktery

2 komentarze:

  1. brakowało mi tej Twej pisaniny mistrzu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chociaż jesteś jedną z tych nielicznych, którzy tęsknili;p

      Usuń