środa, 9 grudnia 2015

Samotność

Samotność siedziała na suchym konarze obserwując ostatnie rdzawe liście spadające z drzew. Żegnała każdego z nich z należytym szacunkiem chociaż ich tak naprawdę nie znała. Tkwiła tak przez całą jesień od czasu do czasu mdlejąc od negatywnych emocji. Niekiedy po prostu było za dużo tych małych pogrzebów jak na jedną duszyczkę zagubioną pośród ciemności tego świata. Szukała czegoś co mogłoby zakrzywić czas, wyzwolić światło i pozwolić jej oderwać się z tego niewygodnego krzesła. Była widzem w tragikomicznym spektaklu, który musi przeżywać dramaty aktorów jakby były prawdziwe.

Gdy przyszła zima i biała kołdra zasłoniła ponure cmentarzysko można było pomyśleć, że Samotność w końcu mogła odetchnąć z ulgą. Tak jednak się nie stało. Kłamstwa mroźnej damy jedynie pogłębiły przeżywaną traumę. Nikt nie może odebrać zdobytej wiedzy o tych wszystkich, którzy odeszli, gdy byliśmy jedynymi, którzy ich żegnają. Właśnie tak było z naszą bohaterką. Żyła w pokrzywionym świecie, gdzie prawda boli.

Może wiosna swym ciepłym dotykiem mogłaby sprawić chwilę radości? I tym razem zadanie było skazane na niepowodzenie. Pomimo powodzi narodzin nowych zielonych braci wciąż czuła się samotna. Gdy nad lasem zatriumfowała zieleń stała się niemal niezauważalna. Obserwowała przypudrowaną egzystencję w jej dniach zwycięstwa. I spoglądać będzie w jej dniach porażki. Cykl toczył się niezmiennie, a nasza Samotność coraz mocniej odrywała się od zmiennokształtnego obrazu stworzonego eony temu przez Stwórcę.

Może właśnie na tym to wszystko polega? Samotność odczuwamy, gdy każdy z otoczenia odchodzi, ale to na etapie apogeum rozkwitu najbardziej odczuwamy brak tej jednej osoby, która mogłaby patrzeć na świat niemalże tak samo jak my i niemalże tak samo jak my żegnać nieznajomych spadających z drzew czasu.

4 komentarze:

  1. pięknie to napisałeś ziom! Bardzo klimatycznie szacun:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze piszesz trzeba Ci to przyznać. :-)

    OdpowiedzUsuń