poniedziałek, 16 listopada 2015

Luca - ostatni rewolwerowiec

Kiedyś jego najwierniejszy przyjaciel, dziś rewolwer ciążył zwisając na kaburze niechlujnie przywiązany do pasa. Dodatkowe naboje już dawno powypadały z dziurawej kieszeni lądując wprost w rozgrzane ramiona pustyni. Podstarzały Luca zdawał sobie sprawę, że ma niewielkie szansę na wyjście z tej tragikomicznej sytuacji. Niegdyś największy rewolwerowiec na Dzikim Zachodzie dziś został przechytrzony przez bandę gówniarzy i zostawiony na pastwę losu pośrodku niczego.

Brudna krew sączyła się z rany. Starał się tamować wyciek cennego płynu przyciskając z całych sił kawałek koszuli do otworu powstałego po tchórzliwym postrzale. Była to walka z wiatrakami. Pomimo wszystkich chęci do przetrwania zdawał sobie sprawę, że na piekielnie gorącym piasku i z poważnym ubytkiem krwi nie pożyje zbyt długo. Jednak walczył jak to miał w zwyczaju. Zawsze powtarzał, że umierać też trzeba umieć. Tak po męsku, szorstko żegnać się ze światem.

Gardził tymi pyszałkami, którzy ryczeli jak baby tuż przed tym jak wymierzał im subiektywną sprawiedliwość. Teraz zaczynał powoli zdawać sobie sprawę, że śmierć wcale nie przychodzi tak jak to sobie wyobrażał. W kącikach oczu zbierały mu się słone łzy, a jego samego targały wątpliwości. Przecież swoje przeżył i wiedział, że z tego się nie wywinie. Powinien zaakceptować wyrok, ułożyć się wygodnie jak król i czekać jak przyjdzie jego ostatnia dziwka.

Śmierć jednak okazała się być czymś większym, straszniejszym, że nawet on nie mógł sobie z nią poradzić tak po męsku. Wytarł mniej zajętą dłonią łzy i posuwał się dalej w stronę, którą wybrał już dawno temu. Nie chciał iść w kierunku zachodzącego słońca, bo według jego oceny było to zbyt pragmatyczne. Chciał czegoś swojego.

Co chwilę spoglądał się za siebie wypatrując własnego ciała. Umierający człowiek wiele potrafi sobie wyobrazić. Pewnie myślał, że ujrzy siebie leżącego sztywno na czerwonej pustyni, nabierze ostatni raz głęboko powietrza i zniknie jak zamek z piasku na plaży.

Nie było mu jednak dane umrzeć w spokoju. Kątem oka dostrzegł niewyraźne, ludzkie kształty. Jakby obcy cień lepił ciało z jego grzechów. W amoku usłyszał głosy tych, których odesłał z tego świata. Czekali cierpliwie na swego kata z otwartymi ramionami. Upadł na kolana dysząc nierówno. Pot spływał z jego czoła, a rozgrzane piaski dosłownie wypalały kolejne blizny na jego ciele. Nie miał sił wstać na równe nogi pomimo palącego bólu w dłonie.

Delikatnie podniósł głowę do góry. Niekończące się suche morze falowało na boki. Przetarł zakrwawioną ręką oczy. Chwilę później na znak posłuszeństwa wobec nadciągającej śmierci ułożył się całymi plecami. Co kilka płytkich wdechów atakował go nieznośny kaszel. Co kilka sekund był zmuszony wypluwać kolejne porcje krwi z jego ust.

Cień, który przybrał już ostateczną formę podszedł do niego, ukląkł i położył półprzytomną głowę rewolwerowca na kolana. Nic nie musiał mówić. Luca czuł jak bezwzględne spojrzenie wierci ogromną dziurę w czaszce. Miliony rozgrzanych do czerwoności igieł wbijały mu się w potylicę nie dając ani chwili spokoju. Jego organizm drżał z bólu, a on ledwo powstrzymywał się od wymiotów.

To nie jest piękna śmierć. Nigdy nie jest. To nie bajka, że bohatersko stawiamy czoła przeznaczeniu. Nawet chwilę przed zamknięciem powiek dziarski w przeszłości jegomość marzył, aby to był tylko zły sen, z którego zaraz się obudzi. Niestety dla niego jak i całego świata rewolwerowców nigdy się już nie obudził. Umarł zapomniany mając na karku niezliczoną ilość grzechów.

Jego ciało szybko zostało skonsumowane przez padlinożerców. Jedynym, nędznym śladem jego istnienia pozostała wierna broń w kaburze. Leży po dziś dzień zakopana w rozgrzanych piaskach koło resztek kości swego pana. I tylko wiatr na okrągło spisuje jego historię na piaskowych wydmach. Tak odszedł ostatni rewolwerowiec – Luca.

10 komentarzy:

  1. Śmierć nigdy nie jest piękna... boję się śmierci ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy powinien się obawiać śmierci, ale nie stawiać życia ponad wszystko.

      Usuń
    2. wiesz... ja wiem, że wszyscy umrzemy prędzej czy później, ale nie chcę jakiejś brutalnej śmierci czy coś :(

      Usuń
    3. Ja jestem przerazony i zaciekawiony co jest właściwie po tej śmierci.

      Usuń
    4. fakt, to dość intrygujące, czy w ogóle coś tam jeszcze jest :P

      Usuń
  2. mocne powiem tak... taka śmierć jest niestety tu nie ma chwały i sławy to trup, zgnilizna i robale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nigdy nie rozumiałem tej całej honorowej śmierci jako symbolu.

      Usuń
    2. to się wzięło od patetyzmu rycerskich czasów. gdzie umierający był pełen glorii chwały...

      Usuń
    3. Ale też tylko w balladach, pieśniach niż na prawdziwych wojnach.

      Usuń
    4. ja lubię ballady:D szczególnie te romantyczne:)

      Usuń