piątek, 24 lipca 2015

Hellsing - Historia alternatywna 1/2



Można się zastanawiać co mogło się wydarzyć na przestrzeni trzech lat, że nieświadomy prawdziwej natury rzeczywistości młody mężczyzna stoi teraz w kałuży krwi z dwoma nabojami w magazynku, które oczekują niecierpliwie na ostatnią misję w swoim istnieniu. Krople czerwonej jak ogień mazi pięknie imitowały pożegnalną pieśń uderzając w taflę lustrzanego odbicia. Oddychał ciężko spoglądając groteskowo w swojego przeciwnika.

Ponura świątynia z wysokimi kolumnami w stylu gotyckim doskonale oddawała klimat ostatnich minut pojedynku. Na przeciwko człowieka stał sam bóg śmierci, Seti. Przez moment upajał się druzgocącym zwycięstwem. Uniósł ręce do góry i uśmiechnął się szyderczo tworząc swój własny spektakl. Jednak duma powoli przeradzała się w rozgoryczenie i zwyczajną nudę. Chciał się zmierzyć z tym, który od wieków chodził po tej plugawej ziemi. Liczył na fenomenalny pojedynek z samym Alucardem. To właśnie dla niego wstrząsnął światem ludzi. To dla niego otworzył piekielne bramy i nadsłuchiwał diabelskiej pieśni.

- Alucard! Przysłałeś mi mięso, a ja chcę samego diabła na ucztę! Alucard! - demon wrzeszczał ile miał tylko sił w płucach. Rozgoryczenie jak jad wypełniało stare mury.

Tymczasem sam wampir z organizacji Hellsing miał inne zajęcie. Razem ze swoją uczennicą Victorią Seras rozprawiał się z ghulami na dziedzińcu. Wygłodniała horda idealnie nadawała się na ruchome tarcze strzelnicze. Gdzieś niedaleko głównej sceny ciął wrogów z wielką przyjemnością swoimi ostrzami ojciec Aleksander Andersen. Kto by przypuszczał, że dwóch śmiertelnych wrogów połączy siły w walce z tak przerażającym widmem zagłady.

Od wieków protestancka organizacja Hellsing pod przywództwem sir Integry prowadziła cichą wojnę z innymi łowcami wampirów – z samym Watykanem i ich trzynastą sekcją, legendarnym Iscariotem.

Całe tabuny potworów rzucało się na Nosferatu, a ten jakby nigdy nic strzelał seriami ze swoich wiernych pistoletów kładąc na ziemię kolejne fale nieboszczyków. Umyślnie ignorował rozgniewane wrzaski ze świątyni. Nie interesował go pojedynek z upadłym bogiem, bowiem pomimo poniesionej klęski wierzył w Matta. Wyczuł w nim coś niesamowicie potwornego. Nie bez powodu on również posiadał na prawej dłoni po zewnętrznej stronie pieczęć w postaci pentagramu. Jedynie co zastanawiało Nosferatu to fakt, że takie malowidła można było spotkać u wysokich klasach wampirów, gdy chłopak był „normalnym” człowiekiem. Zagadka godna upadłego detektywa.

- Rozerwę ciebie na strzępy, z twojego ciała nic nie zostanie, a wtedy zajmę się samym wampirem! - Seti spojrzał nachalnie na kolejną ofiarę jego żądzy i rzucił się z krwiożerczym zapałem na dzielnego młodzieńca

Ostatnie dwa krzyki nadziei minęły szybko poruszający się cel i z gracją wbiły się w ścianę budynku. Z grymasem na twarzy spowodowanym swoją niecelnością Matt przyjął kilka pierwszych ciosów, które bez problemu odcięły lewą rękę. Zanim przeleciała odpowiedni dystans i upadła ciągnięta siłą grawitacji na posadzkę bestia chwyciła bezbronnego rywala w szpony i faktycznie bez trudu rozerwała pozostałe kończyny. Na końcu złapał głowę, ścisnął tak mocno, że kości czaszki popękały i z całym impetem przygniótł do ziemi.

Chwilę później głowa eksplodowała, a mózg w drobnych częściach pokrył liczne elementy wystroju świątyni. Seti był w swoim żywiole. Uwielbiał bezpośrednią, brutalną walkę, gdzie mógł poczuć przez kilka sekund bijące serca przeciwników zanim uśmiercał ich w krwawym tańcu. Był przy tym jak baletnica, która zapiera dech w piersiach kolejnymi występami. Perfekcjonista wśród demonów.

Zbliżył się do zamkniętych wrót świątyni i przez chwilę rozkoszował się wydobywającymi się okrzykami wojny totalnej panującej na zewnątrz. Nie mógł się doczekać, gdy zanurzy kły w ciele Alucarda. Był podekscytowany. Jego mięśnie były naprężone, a spływająca krew dziergała wizerunki magicznych run zwiastujących starcie tytanów.

- A ty gdzie się wybierasz? Jeszcze z tobą nie skończyłem. - usłyszał krnąbrny głos Matta

Stał tak jakby nic się nie wydarzyło. Chociaż kałuża krwi była znacznie większa. Seti będąc wciąż tyłem do człowieka przekręcił głowę z ciekawości, by ujrzeć jakie to cuda przywróciły mu życie. Ciężko jest zabić wampira najwyższej klasy nawet pozbawiając go ciała, ale w jaki sposób zregenerował się zwykły człowiek?

- To zaczyna być interesujące. - rzucił nonszalancko komentarz

*********
Przez pracę mam ograniczony czas na bloga.

5 komentarzy:

  1. Oglądałam Hellsing'a ;)) jestem ciekawa Twojej wersji ;) biorę się do czytania ;))

    Praca? Poważnie? Bardzo się cieszę ;)) poproszę szczegóły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to tylko finał całej historii. Być może jeszcze zrobię retrospekcję, by pokazać jak bardzo moja historia się różni od tej oryginalnej ;p

      A praca jak praca. Biurowa. Chujowa jak każda inna.

      Usuń
    2. Masz pomysły ;D

      Ciesz się, że masz pracę a nie, wybrzydzasz ;D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Wampirki to masz w Zmierzchu, tu są wampiry ;p

      Usuń