poniedziałek, 25 maja 2015

Uchiha Revan - Przebudzenie 4/4

Wyciągnął prawą dłoń przed siebie i w jego ręku ukazał się miecz. Kolejna zaleta techniki czasoprzestrzennej. Potrafił wzywać do siebie rzeczy czekające na niego w jego własnym wymiarze. Nie zamierzał tym razem czekać bezczynnie. Najlepszą obroną jest atak. Oglądając otoczenie za śladowymi ilościami chakry odnalazł zbieżny punkt. Teraz pozostało mu tylko czekanie.

Czując zbliżające się uderzenie podskoczył wysoko i używając ręki Susanoo odepchnął się w kierunku rywala. Jednym mocnym uderzeniem przeciął mężczyznę na pół. To było szybkie, mocne cięcie dopracowane w każdym szczególe. Jednak ku zaskoczeniu teoretycznie martwy furiat wstał jakby nigdy nic się nie stało. Nadal był naładowany i przypominał ognistą kulę żadną zemsty.

- Ha ha! Nikt mnie nie może zabić. Jestem nieśmiertelny! Dlatego ta walka jest już przesądzona. Tylko ja mógłbym zadać sobie śmiertelny cios, jednak dzięki trzeciej powiece jestem niewrażliwy na twoje genjutsu. Mówiłem tuż przed walką, że jestem łowcą takich jak ty! A teraz zaatakuję cię z całą moją szybkością!!

Revan Uchiha nie zamierzał tym razem unikać kontaktu. Chwycił w locie pięści przeciwnika i razem w szarpaninie wbili się w wieżowiec. Przebijali kolejne ściany wymieniając ciosy. Krew tryskała i zamazywała rzeczywistość. Jeden i drugi odczuwali ból tak posępny, że ich ciała toczyły wojnę z tym wszechogarniającym cierpieniem.

Gdy przebili się na drugą stronę mężczyzna odepchnął się nogami od klatki piersiowej pokrytej czerwonym potem i odskoczył na dobre kilka metrów. Jednak to nic nie dało. Wróg wykorzystał zawahania się i ruszył do zaskakującej ofensywy. Tuż przed uderzeniem rozpłynął się w powietrzu i pojawił się za plecami bezbronnego wojownika. Wyciągnął miecz i przeszył nim na wylot swojego rywala. Uchiha upadł na ziemię.

- Żadne techniki pozwalające ci na ucieczkę nie są skuteczne na moją furię. Moja szybkość jest bezsprzecznie większa od twojej. Wygrr... - napastnik poczuł ból w okolicach brzucha. Skołowany ujrzał jak Revan wstaje z ziemi. Nie miał ani jednej rany. Tym bardziej nie został ugodzony ostrzem.

- Twoja pycha ciebie zgubiła. - odrzekł spokojnie

Dopiero po chwili drgawki zatrzymały się, a pot zmienił kolor na przezroczysty. Potem spostrzegł rękojeść w jego dłoniach i przebity brzuch. Nie mógł uwierzyć, że zrobił to sam sobie.

- Genjutsu? Jak to możliwe? Moja trzecia powieka jest odporna na marne sztuczki.

- Twoja pycha ciebie zgubiła. - powtórzył ukrywając swoje emocje. Był spokojny, opanowany i tak przerażająco chłodny – W czasie twojego pierwszego ataku. Pogratulowałeś mi, że tak szybko aktywowałem Susanoo, a ja w tym czasie po prostu rzuciłem genjutsu, a dopiero potem schroniłem ciało za obroną doskonałą. Chociaż nie powiem, ledwo zdążyłem.

- A więc – ranny mężczyzna krztusił się krwią – od początku byłem na straconej pozycji.

- Prócz tego jednego ciosu cała walka toczyła się w twojej głowie. Chciałem poznać twoją tajemnicę. Teraz już wiem, że zbliża się wielka wojna. Dziękuję za rozgrzewkę, ale samą szybkością nie sposób wygrać walki z inteligentnym przeciwnikiem.

- Ja przegrałem, ale prawdziwy demon dopiero nadchodzi.

- Wiem. Żegnaj furiacie.

*********
27 lat na karku. Niby wydane trzy książki, ale bez żadnego, znaczącego sukcesu. Podsumować to można, że jestem na dużym minusie życiowym i daleko mi do jakiegokolwiek spełnienia. Trochę to smutne. Dodatkowo pomimo usilnych starań leci mi czwarty rok samotności. Rzeczywiście udane urodziny.

2 komentarze:

  1. kurcze a to cwaniak jak załatwił pyszałka jednego! spóźnione sto lat ziom! Ja mam zapalenie oskrzeli jeśli Cię to pocieszy ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w plecy chyba z 2/4 i 3/4 :P
    4 rok samotności? Współczuję..:( tylko nie odbierz moich słów źle!

    OdpowiedzUsuń