piątek, 22 maja 2015

Uchiha Revan - Przebudzenie 3/4

- Dwa razy mnie nie nabierzesz! Wiem, ze to nie klon! Giń! - miecz wbił się w czaszkę i lecąc z góry powinien przepołowić ciało. Jednak tak się nie stało. Ostrze jakby trafiło ducha. - Co się stało? Kolejna technika tchórza? - zaryczał wściekle

Zanim opanował nerwy otrzymał potężny cios, który wbił go w ścianę budynku. Przeleciał dobre kilkanaście metrów. Susanoo było specyficzne. Użytkownik nie musiał przywoływać całego wojownika. Mógł, jak w tym wypadku, użyć tylko jednej ręki, która uderzyła pięścią w skołowanego przeciwnika.

- Potęga oczu to nie tylko genjutsu.

- Zabawny jesteś. - czerwona para, drgawki i wściekłe spojrzenie sprawiały wrażenie, że bliżej mu do demona niż człowieka – Kolejna tchórzowska technika! Rozerwę ciebie na strzępy!! - uderzył się kilkakrotnie o klatkę piersiową

Tchórzowska techniką jak to określił agresor to technika czasoprzestrzenna pozwalająca częściowo zaginać czasoprzestrzeń w wybranym punkcie ciała. Dzięki temu zabiegowi użytkownik mógł unikać wszelkich ciosów jeśli potrafił przewidzieć ich drogę do celu.

Furiat uderzył kilkakrotnie w powietrze pięściami w różnych kierunkach po czym rozpłynął się w powietrzu. Świst przeszywanego powietrza robił się niepokojący. Nawet Sharingan nie potrafił zlokalizować rywala. Ponownie zatem pojawiło się legendarne Susanoo, ale nawet i ono miało swoje wady. Nie chodziło tu wcale o podłoże.

Fala uderzeniowa trafiła w szczękę powalając na kolana młodego Uchiha. Następny cios przedostał się przez doskonałą obronę prosto w brzuch. W powietrzu rozległ się dziki śmiech. Jeszcze jeden atak był nieskuteczny. Ziemia nosiła ślady uderzeń pięścią, jednak młody shinobi na czas dezaktywował Susanoo i odskoczył w bezpieczne miejsce. Musiał się szybko zastanowić jak to możliwe, że rywal osiągnął taką szybkość niczym wiatr.

- Technika czasoprzestrzenna jest idealna kiedy widzisz atak. Co jednak poradzisz jeśli nawet twoje oczy nie potrafią dostrzec moich ciosów? Ha ha!

Revan, bo takie imię nosił mężczyzna o zadziwiających oczach wytarł krew z ust. Uśmiechnął się. Nareszcie po latach zastoju, gdy musiał udawać nieudolnego, nieśmiałego chłopca poczuł ból, który przeszył jego ciało. Cierpienie pobudziło jego naturę, jego zmysły, jego oczy. Właśnie w tym momencie aktywował dawno zapomniany poziom – wieczny Sharingan. Zdjął koszulę i odsłonił idealnie wyrzeźbione ciało gotowe przyjąć jeszcze kilka ciosów, by móc poczuć, że znowu żyje.

Nadsłuchując kolejnych świstów powietrza bacznie obserwował otoczenie. Nie zajęło mu to długo, by rozszyfrować technikę jaką posługuje się jego przeciwnik. Poprzez zwiększoną szybkość poruszania się rywal wysyłał fale uderzeniowe, które pobudzały powietrze do zmożonego wysiłku. Sam bezpośrednio nie atakował. Musiał tylko zlokalizować wroga tuż po ataku.

3 komentarze:

  1. ja bym się zmęczyła. taką walką masakrycznie.. celować i celować i trafiać w nicość;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walka na śmierć i życie. Od ciebie zależy czego więcej przelejesz - krwi czy potu;p

      Usuń
    2. szkoda że nie ma przycisku teleportuj się albo zatrzymaj czas xd to by się przydało np na odpoczynek:D

      Usuń