poniedziałek, 18 maja 2015

Uchiha Revan - Przebudzenie 2/4

Młody Uchiha aktywował ponownie Susanoo. Cztery wielkie ramiona potrafiły przerazić. Technika nazywana ostateczną obroną wcale nie była skazana jedynie na defensywę. W jednej dłoni wojownik trzymał miecz, w drugiej tarczę, a pozostałe ręce wykorzystywały duchowy łuk. Flagowa technika klanu korzystającego z mocy ich oczu.

Ciało napastnika zaczęło drżeć z niesamowitą szybkością. Jego pot parował na czerwono. Ziemia zaczęła pękać pod jego stopami. Wydobył z siebie przeraźliwy okrzyk bojowy i zaatakował. Nabrał niesamowitej szybkości. Z łatwością uniknął trzech strzał. Szybkie uderzenie ogromnego mieczu też nie stanowiło zagrożenia. Tym bardziej, że szybkość zależała jedynie od szybkości poruszania. Czym więcej metrów przemierzał tym stawał się szybszy i bardziej czerwony. Z daleka przypominał ognistą kulę zbliżającą się do celu.

Uderzył pięścią z całych sił w tarczę. Półprzezroczysty posąg w fioletowych barwach ani nie drgnął. Mężczyzna zamknięty szczelnie w Susanoo tylko obserwował ruchy przeciwnika, który każdy uderzeniem wprowadzał w siebie w zabójczy szał. Odbijał się od ziemi i atakował bezmyślnie zawsze kończąc swój cios na tarczy. Robił to z uporem maniaka.

Nagle w kolejnej swej akcji odbił się nogami od wspomnianej defensywy i uderzył w ziemię znikając na chwilę. Wyskoczył niespodziewanie w środku Susanoo. Rozpoznał, że niekompletna obrona ma jedną wadę – powierzchnia ziemi, gdzie nie ma żadnej osłony. Wykorzystał to i z furią uderzył w głowę roztrzaskując głowę przeciwnika. Zanim jednak czerwony furiat opadł na ziemię z wielką radością ciało młodego Uchiha eksplodowało nie pozostawiając żadnych śladów. Susanoo natychmiast zniknęło.

- Klon? Pieprzony klon?! - krzyknął wściekły

- Sądziłeś, że będę lekkomyślnie przyglądał się twoim atakom? Człowiek, który uważa siebie za kogoś potężnego ma dwa wyjścia. Rzeczywiście jest potężny bądź niesamowicie głupi w swojej ocenie. Koniec końców i tak jest niebezpieczny. - odparł zza jego plecami młody mężczyzna, który nie reagował tak gniewnie na zapędy przeciwnika. Był raczej spokojny i opanowany niczym prawdziwy przedstawiciel swojego klanu.

- Zobaczymy czy jesteś tak wygadany jak poznasz moją prawdziwą prędkość! - zanim zakończył zdanie wyciągnął miecz z pochwy przyczepionej z boku ciała i zaatakował z całą szybkością zagryzając zęby

Sharingan, a tym bardziej Mangyeku miał tą własność, że potrafił przewidywać ciosy przeciwnika. Czerwono-czarne oczy posiadały wiele skrywanych tajemnic. Napastnik z wyciągniętą bronią wymachiwał na lewo i prawo. Uchiha początkowo bez problemu unikał ciosów, lecz gdy szybkość ciosów wzrastała miał coraz mniejsze marginesy błędów.

16 komentarzy:

  1. zdecydowanie coś w moim guście! chętnie w wolnej chwili przejrzę teksty z tą etykietą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając ten tekst przypomniały mi się sceny walki znane mi z Bleach'a ;) choć wiem, że inspirowałeś się Naruto ;)) a motyw z oczami, które potrafią przewidzieć ciosy przeciwnika też jest mi znany ale z innej produkcji ;D taa mangi i anime potrafią inspirować ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak źle mi nie poszło w reżyserowaniu tej walki;p

      Usuń
    2. właśnie dobrze ;D mi się podoba :D

      Usuń
    3. To dobrze, chociaż ciebie nie będę zamęczał, bo prócz Przebudzenia będą jeszcze dwie walki :D

      Usuń
    4. Bardzo mi się to spodobało. I tak po prostu w ciagu trzech dni wyszło krótkie opowiadanie^^

      Usuń
  3. gdybym takie oczyska co przewidują ruchy szefostwa i ludzi ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zabrakło gdzieś tutaj czasownika^^

      Usuń
    2. Jeśli miałabyś takie oczy raczej nie martwiłabyś się o szefa, a o innych shinobi polujących na ciebie;p

      Usuń
    3. na mnie nikt by nie polował;p bym go poraziła urokiem swym haha

      Usuń
    4. si! a potem bym wyssała ich krem i moce sasasasa

      Usuń