wtorek, 17 lutego 2015

Jestem gotowy

Jestem gotowy. Idę ciemną doliną. Niech diabelskie pianino rozgrzeje przeklętymi nutami powietrze. Jestem ciemnością, która topi tęczę w swoich dłoniach. Jestem gotowy. Więc przybywajcie cienie – stróże rzeczywistości. Moi szkaradni przyjaciele, przeklęte bardy opowiadające znużone historyjki w kącikach ust strugą ostatnią symfonię grozy. Abraham niewoli kłania się z grymasem płaczącego dziecka. Fanaberia gotowości wysadza umysł w niezbadaną czasoprzestrzeń.

Starannie rozbieram dukaty błyszczące kłamstwem. Złoto jęczy stojąc tuż obok jednookiego pawia. Chciałby odlecieć lecz łańcuchy krępują ruch jego skrzydeł. Łzy płynące na ścieżkach życia jak wodospad niedoli połyka wszelką nadzieję. Widzę jak niegdyś dumny paw walczy o haust strudzonego powietrza. Komedia naszych czasów tkwi w szczegółach duszy zjadając organy w piekielnej uczcie. Nawet rdza znika w pustce. Oj tak jestem gotowy.

Jestem gotowy. Gdzie obiecana lilia kołysząca nad zorzą chwiejącą się nad horyzontem? Gdzie cisza komponująca swe dzieło przełomowe? Gdzie ta niedola łaskawie zakrywająca rany od tępego ostrza? Gdzie te wszystkie słowa strzaskane o świcie w jeden organizm przypominający popełniane błędy?

Jestem gotowy. Idę do grobu w bursztynowym szlafroku wraz z moimi cieniami. Jestem ciemnością. Jestem złem. Pustką niczyją. Karłem wśród gwiazd, kroplą wśród deszczu, oceanem pośród grzechu. Straszliwym Midasem sytym od własnego nieszczęścia. Wybieram kierunki, światy, czasy i epoki. Któż inny jak nie ja – samotnik o twarzy mordercy – byłby zdolny do podniosłych czynów zapomnianych przez nienawiść?

Jestem gotowy, bo nawet pomnik starości upaść musi na piedestał młodości. Koło się zamyka, robaki trawią emocje, uczucia w glinianej poduszce śnią o bękartach wojny, a ja tkwię nad wazą ze swym imieniem. Gorzki smak ma powietrze w trzecim akcie grane przez pianino. To czas, to znak. Jestem gotowy, by otworzyć oczy i znów w szale niesprawiedliwości spędzić jeszcze jeden dzień w świecie ludzi. Jestem gotowy.

1 komentarz:

  1. ło ludu tak od rana takie porównana metaforyczne o tych abrahamach, dukatach u Ciebie czytam;p lepszyś niż me potoki słów z czasów studenckich :D

    OdpowiedzUsuń