czwartek, 13 listopada 2014

Monolog

Niemalże każda historia składa się z trzech idealnie ułożonych proporcji: wstęp, rozwinięcie i zakończenie. A co jeśli byśmy zaczęli układać powieść od końca i zdradzili wielki finał? Chociażby to, że w tej przygodzie Jack popełnia samobójstwo. W bardzo melodramatyczny sposób przykłada zimną stal rewolweru do skroni i pociąga za spust swoją drżącą dłonią. Jego ciało z hukiem ląduje w kałuży krwi, a grymas na twarzy przerażać może najtwardszych ludzi.

Czy taka historia byłaby ciekawa jeśli znamy już koniec? Co doprowadziło 30-letniego mężczyznę do tak mocnego wystąpienia w monologu śmierci? Warto cofnąć się o parę godzin do tyłu i przyjrzeć się budowanemu napięciu, które kończy się awanturą pełną grzmotów i błysków. Nasz bohater został posądzony o defraudacje przez własnego szefa. Nie udowodniono mu stawianych zarzutów, jedna życie korporacyjne ma to do siebie, że jest wypełnione hipokryzją.

Warto w tym miejscu wiedzieć, że w tak wielkiej firmie wystarczy pretekst, by kogoś skazać na banicję. Tak było i w tym wypadku. Jack został kozłem ofiarnym, by wielki gigant na pozór oczyszczony ze złej krwi mógł na nowo rozkwitnąć wolny od chorób. Jednak nasz brunet doskonale wiedział o tym mechanizmie. Więc czy to był wystarczający powód, aby spuścić kurtynę przedwcześnie?

Musimy spojrzeć dalej, niemalże na sam początek historii gdzie słowa dopiero się rozkręcają. Są lekkie, osiadają na naszej duszy jak leniwe liście spadające z drzew. Przy tym są barwne jak tysiące świetlików rozpędzające czytelnika w stronę nieznanego mu wtedy finału. Opowiastka przypomina wtedy dziecko wskazujące kierunek starając się nie zdradzić zbyt wiele i zbyt szybko. Narastająca intryga pcha cierpliwość po kolejnych schodkach do piekielnego zakończenia.

W jednej z początkowych scen widzimy melancholijną scenerię na jesiennym tle, gdzie dwie osoby rozmawiają w parku. Senna atmosfera szybko się rozpędza. Oczami wyobraźni widzimy jak nadciągający pociąg zaraz się wykolei. Z hukiem, z gracją tragedii u boku nastanie nowa era. Nastąpi zmierzch dawnych, pogodnych bogów i przyjdą mroczne czasy. Czuć to w powietrzu i widać w załzawionych oczach wspomnianego już nie raz Jacka.

Cokolwiek blond włosa piękność powiedziała mężczyźnie najwidoczniej wstrząsnęło to nim. Jakby jakaś niewidzialna siła chwyciła go za gardło, uniosła nad ziemią i rzuciła w objęcia szekspirowskiego dramatu. Te słowa musiały boleć, gdyż na kilka złych chwil jego ciało przeistoczyło się w pomnik upamiętniający grozę sytuacji. Czyżby właśnie nieudana miłość jakich wiele w obecnych czasach doprowadziło do ostatecznego gniewu i w konsekwencji samobójstwa?

Gdzie w tym wszystkim miejsce na tak bardzo ważny element jak twist fabularny? Znamy przecież zakończenie, poznaliśmy wydarzenia, które niejako doprowadziły laboratoryjną mysz na koniec labiryntu. Zatem warto spojrzeć na sam początek tej historii. I tutaj właśnie dochodzimy do prawdziwej grozy, gdzie niemożliwość styka się z rzeczywistością. Okazuje się, że Jack nigdy nie istniał, a ja nigdy nie byłem narratorem. Zatem kim jestem jeśli jesteś wstanie usłyszeć mój głos w cichym pomieszczeniu bez klamek?

11 komentarzy:

  1. Słowa bolą, szczególnie czyjeś na kim nam zależy. Ale na samobójstwo składa się dużo więcej czynników... chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mówimy tylko o samobójstwie, a nie treści opowiadania, to na samobójstwo może złożyć się wg mojej oceny nawet drobnostka w zależności od tego jaką kto ma silną psychikę.

      Usuń
    2. Ale ja też to opowiadanie zrozumiałam, jako przede wszystkim samobójstwo..

      Usuń
    3. Prawdę mówiąc nurt, w którym poszedłem jest taki, że w tej treści nie było samobójstwa^^ Ale możemy podyskutować o tym i tak. W sumie to jest intrygujący temat, gdzie ludzie mogą swoje wersje powiedzieć więc się nie krępuj ;p

      Usuń
  2. jack winien iść na mocnego głębszego a nie poddawać się i kończyć ze sobą. co to za człek się pytam, za słaby do żywota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie, aby zakończyć swe życie potrzeba ogromnej odwagi ;]

      Usuń
    2. ale co to jedna baba na świecie? znalazłby sobie drugą i byłby happy end:D

      Usuń
    3. Przecież to opowiadanie nawet nie mówi o samobójstwie tylko o szaleństwie ;p

      Usuń
    4. a co ten pistolet robi na początku i wielka kałuża krwi?;p

      Usuń
    5. Najważniejszym akapitem w tym opowiadaniu jest ten ostatni, który chyba pominęłaś. Jednak wracając do samego zagadnienia samobójstwa to ja twierdzę, że nie ma tak łatwo jak ty mówisz. Tak można zrobić, gdy człowiek nie ma głębszych uczuć. Jest schowany w swojej fortecy i nie wychyla się na świat zewnętrzny, wtedy się zgodzę, że jest wiele rybek w oceanie. Jednakże niektórzy ludzie są silniejsi emocjonalnie, ale ich potęga jest równocześnie ich zgubą.

      Usuń
    6. ok ale ja zawsze czytam książki od końca xd nie lubię czekać w niepewności aż się wydarzenia zaczną toczyć, stąd przeczytałam początek, wiem że będzie trup i już:D

      Usuń