piątek, 31 października 2014

Sen

Często, gdy zasypiam widzę ten sam obraz. Pośrodku ciemności stoi piekielny tron uformowany z ludzkich czaszek, sklejony krwią. Dookoła mnie stoją monstra wpatrzone we mnie. Posągi w kształcie gargulców jakby czyhają na mój nieostrożny ruch. Z mrocznego wiru gdzieś na czarnym nieboskłonie aniołowie stępują w to zapomniane miejsce. Szepczą coś. Milkną jednak, gdy próbuję do nich podejść.

Widzę też człowieka stojącego tuż przy diable. Wygląda jakby pertraktował z Upadłym. Tylko co mógłby ugrać u diabelskich mocy? Odkupienie? Może własną duszę? Z tego miejsca nie jestem wstanie dostrzec twarzy. Długi płaszcz faluje na zakazanym wietrze. Strugi deszczu wytaczają kolejne pentagramy nienawiści.

Słyszę jego mamrotania. Mówi do siebie. Mężczyzna uwięziony w obłędzie jakby spadał w nieskończoną otchłań. Biedak, może właśnie tego oczekuje – by pozwolić mi upaść. Nie ma nic bardziej niszczącego dla duszy jak zawieszenie w próżni.

W międzyczasie gwardia upadłych aniołów rozpościera skrzydła zasłaniając mi całe przedstawienie. Cholerna kurtyna z dźwiękami pretensji dobija dna. Pomimo hałasu dobiegającego zewsząd chwytam zagubione nuty zostawione przez tego człowieka. Składam w całość niczym poeta układa puzzle w swoim wierszu. Tylko, że to nie jest moje dzieło. Jest przegniłe, zniekształcone i śmierdzi.

Nim jestem wstanie określić ten zapach w oddali pojawiają się kolejne posągi. Te przypominają ozdoby z Haven City. Anioły ze skrzyżowanymi dłońmi. W rękach trzymają miecze z ostrzami skierowanymi do dołu. Głowy mają pochylone na znak ostatniej wieczerzy. Powoli moja głowa poddaje się rytmicznemu dudnieniu w uszach. Ciało drga w takt piekielnej melodii, a z posągów zaczyna wypływać zielona maź.

-Obudź się Michael, ciemność nadchodzi po twoją duszę! - gdy już zrozumiem przekaz jaki wydobywa się z ust tajemniczego gościa nadchodzi katatonia dźwięków i obrazów. Wszystko dookoła mnie zaczyna migotać. Widzę jak ciemność tańczy z pojawiającymi się iskrami. Anioły wzbijają się wysoko. Żeby je dostrzec muszę przechylić swoje ciało do tyłu i unieść głowę jak najwyżej mogę.

Zesztywniałe mięśnie uniemożliwiają jakikolwiek ruch. Paraliż potęguje uczucie niepewności. Dopiero chwilę potem kątem oka dostrzegam jak ten sam mężczyzna rozmawiający z diabłem podchodzi do mnie. Nadal nie mogę się ruszyć. Namiętny wir pochłania ostatnie skrzydlate demony. Stoję pełen niepewności przeszywany bólem, który jak rozpędzony pociąg przejeżdża kilkakrotnie.

Czuję dotyk zimnych rąk na policzkach. Facet zbliża swoje usta do moich. W ostatniej chwili omija je i kieruje się do prawego ucha. Delikatnym, lekko złośliwym tonie szepcze.

-Niedługo się spotkamy, Gabrielu. - zrywam się łóżka zlany potem. Spoglądam na zegarek. Ciągle ta sama godzina. 3:15 w nocy. Leżąc w hotelowym pokoju zastanawiam się co może mieć wspólnego pojawiający się koszmar od kilku, dobrych tygodni z treścią zawartą w liście. Czy to tylko zbieg okoliczności, że słowa ułożone są niemal identycznie? Nie mogę się doczekać odpowiedzi jakakolwiek by ona nie była.

---------
--- >Darthmagik <---
Moja strona na facebooku. Za każde polubienie jestem wdzięczny ;)

9 komentarzy:

  1. fajne:D sen w sam raz klimatyczny na obecny czas smętów ;p kości czaszki krew joł ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy smętów. Celowałem w Halloween ;p

      Usuń
    2. dobra dawka dreszcza nie ejst zła ;p wczoraj np oglądałam horror o wiedźmach ale taki z dupy w sumie :D więc tym bardziej masz plusa że notki walisz nie z dupy ;p

      Usuń
    3. Bardzo interesujący dobór słów. Rozwijasz się;p

      Usuń
  2. To mi się skojarzyło z teledyskiem Behemotha ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak XD Chociaż oni może biorą nawet więcej :D

      Usuń
    2. Potrzebuję więcej stymulantów? Noobs ;p

      Usuń
  3. Ty to masz sny :) bałabym się zasnąć :)

    OdpowiedzUsuń