środa, 9 kwietnia 2014

I nie było już nikogo: Secretus

-Nie drwij z nas! - rzekł z oburzeniem jeden z nielicznych przy życiu bohaterów, którzy pokonali rycerzy cieni

-Nie przyszedł twój czas sługo „boży”. - odpowiedział tajemniczo asasyn – Tym bardziej, że wasze siły nie są tak spójne jak myślicie.

On już wiedział kto będzie następnym celem. Brakujące ogniwo, łącznik wszelkich dusz, inspirator, bohater maluczkich, godzien wielkich, jednak... nawet on zasłużył na karę. Kolekcjoner zdawał sobie sprawę, że ten pojedynek będzie miał podłoże psychiczne. Waleczność, sztuki walki osoby, która zniknęła z głównej hali dworu nie są najważniejsze. Secretusa cechuje przede wszystkim wartości moralne i charakter. To ma być odmienna walka.

-Nie drwij z nas! - wrzasnął raz jeszcze jeden z wojowników – Spójrz nam prosto w oczy!

Rzeczywiście ich kat stał plecami do nich. Odgradzał się mentalnie od kolejnych ofiar. Nie byli następni na liście życzeń. Każda śmierć ma własny priorytet, własny limit czasowy. Jakby czarny charakter śmiał się ze śmierci i ukazywał, że to nie ona decyduje o losach „zbrodniarzy”.

-Zatem zaczekajcie... - odrzekł ze spokojem – Obiecuję każdemu z was przednie widowisko!

Jak para wodna rozpłynął się w powietrzu goniąc namiestnika, który myślał, że uciekł spod gilotyny. Nie wojownik, a mediator, nie rycerz, a dyplomata. Secretus potrafił się ustawić, swego czasu będąc nikim jakby za dotknięciem magicznej różdżki z dnia na dzień stał się kimś, kto potrafi spełniać swoje marzenia. Lider, który z łatwością odnalazłby się na miejscu generała wojsk starożytnego Rzymu.

-Skąd wiedziałeś, że umknąłem z willi? - Secretus zatrzymał się pośród ciemnego lasu gdzie drzewa spoglądały na niego onieśmielone brakiem jego strachu przed nadciągającą czarną falą zagłady.

-To było zbyt łatwe do przewidzenia. Każdy lider kieruje swoją armią stojąc na wzgórzu.

-Nie wiem czy jestem godny rywalizacji z takim przeciwnikiem wśród posępnych widm rozpaczy. Człowiek od zawsze dąży do doskonałości. Kreuje się na swoje wyobrażenia. Tworzy podłoże do wiary, że to on jest inny, lepszy, bardziej wartościowy. W sumie w pewnym sensie ma rację, chociaż nadal diament nie jest diamentem wśród diamentów.

Pusty śmiech ogarnął zalaną ciemnością ścieżkę w środku lasu. Marzyciel, czarodziej, twórca potęgi samodoskonalenia. Wiele można określeń użyć, aby opisać Secretusa. Tylko niekiedy zapominał, że piękne słowa niczym czary odchodzą w zapomnienie w starciu z rzeczywistością. Brudna, podstępna, niesprawiedliwa i pełna plugastwa. Nawet on musiał kiedyś ugiąć się przed znienawidzoną siostrą ludzkości – prawdą.

-Dlaczego się śmiejesz, gdy życie jednego z nas wisi na włosku?

-Zatracasz się we własnych słowach, tracisz kontakt z realnym światem, a próbujesz ocenić mnie, zmanipulować będąc na przegranej pozycji. Zanim coś powiesz, rozejrzyj się uważnie.

Secretus nie chciał, ale impulsywnie oczy powędrowały w dal. Ciemny las w blasku wyładowań atmosferycznych zniknął za mgłą. Pustka otarła się o dzielnego lidera i przywarła do jego ust. Chłód nadchodzącej wieczności zarumienił jego policzki. Ziemie niczyje uklękły przed nowym królem i z gracją sarkastycznie wypuściły fanfary. Droga do marzeń przecina piekielne wzgórza, ale często człowiek gubi się we własnych czynach, słowach i zostaje pochowany w miejscu, gdzie wybrał złe skrzyżowanie.

-Kiedy się zagubiłem? - zrozumiał swój koniec niczym wynalazca, który rozumie, że jego dziecko technologii umrze zanim wzniesie się w powietrze realizacji

-Od kiedy przybrałeś swoje nowe imię. To ty wybrałeś swoje zakończenie. - odrzekł ze spokojem

-A reszta?

-Reszta nie zasługuje na tak wielkie miłosierdzie z mojej strony. Ciebie pochowałem w krainie spełnionych marzeń, ich pochowam w krainie rzeczywistości.

Tymczasem w willi garstka zdezorientowanych wojowników postanowiła wykorzystać chwilę nieobecności mordercy i poszukać możliwości ucieczki. Chociaż krzyczeli niczym wojenne bębny to w środku czuli się jak małe, zagubione psy pośród nocy. Pech jednak chciał, chociaż... raczej było można to przewidzieć, każdy pobiegł w innym kierunku, a to tylko zmaga apatyt przed dalszym polowaniem. Kto będzie następny, gdy Secretus odszedł z tego świata. O tym przekonamy się już niebawem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz