poniedziałek, 18 listopada 2013

I nie było już nikogo: Wilus

Czarna postać nie zatrzymała się na długo. Ruszył przed siebie z wyciągniętą ręką. Dokładnie nie wiem w kogo celował swoją umiejętnością, ale drogę przerwał mu wierny, lojalny Wilus. Był to człowiek o dwóch twarzach. Spokojny, opanowany, ale w niektórych sytuacjach potrafił wypuścić złego demona przez swe usta. Nie raz kipiał jak wrząca woda nastawiona na niezrozumienie. To była jego zaleta jak i wada. Dzięki temu uratował Sanktuarium przed Diablo, wielokrotnie pomagał swojemu zespołowi niszczyć kolejne wieże na arenie śmierci.

Niestety niewyparzony język doprowadzał niekiedy do szaleństwa. Ogarniała go furia, niepowstrzymana żadnym rozsądkiem. I tak oto dwie natury toczą bój wewnątrz niego. Odpowiada, gdy ma pewność co do swoich słów, ale niczym bohater ze świata Dragon Ball otoczony złością potrafi walnąć kilka gaf pod rząd.

Wilus zagrodził drogą i zamknął oczy. Tylko na chwilę, ale to wystarczyło, aby wszystkie dźwięki, zapachy przepadły. Pozostali widzieli jak zamachowiec po prostu dotyka głowy naszego bohatera i w tej samej chwili znika jakby wciągany przez wir sprawiedliwości. To jednak nie prawość, a zagłada i zakazana technika sprawiły, że tylko na chwilę wszedł w umysł w człowieka, który czerpie motywację do działania poprzez chęć udoskonalania się.

-Jaggernaut! - usłyszał w ostatniej chwili krzyk i otworzył oczy. Ujrzał przeciwnika z białą maską, pozłacanym mieczem i w stroju samuraja pędzącego wprost na niego. Rywal wyskoczył i i uderzył z całej siły w ziemię, przebijając marmurowe kafelki, ponieważ Wilus uchylił się od ciosu. Wiedział, że musi działać. Wystawił rękę w bok i w tym momencie ukazała się fioletowo-czarna laska. Jego broń.

Zamaskowany demon ponownie zaatakował. Zanim jednak zdążył zbliżyć się do ofiary, Wilus nakierował broń w jego stronę i wypowiedział zaklęcie. Zielona poświata wyszła z ciała tajemniczego wojownika i została wchłonięta przez staff. Rywal się zatrzymał.

-Co to za technika? - odrzekł z zaciekawieniem.

-Przekonasz się! - Wilus się uśmiechnął, uniósł dłoń do góry i podniósł rywala ku górze, ku szkarłatnym niebiosom i wykorzystał skradziony czar przeciwko mordercy i zaczął się kręcić i zadawać obrażenia. Śmiał się, krzyczał, był pewny siebie, zbyt pewny siebie.

Gdy przestał się kręcić wokół własnej osi i przeciwnik opadł pozbawiony przytomności na ziemię poczuł silne uderzenie w plecy. Potem kolejne i tak trzykrotnie. Jedynie zauważył smugę przelatującego ostrza i upadające na zakrwawioną posadzkę ramie. Przeraził się i upadł na jedno kolano. Czarna postać pojawiła się przed nim. Przeciwnik, który zwał się Jaggernaut jak poranna mgła zniknął w blasku pomarańczowego słońca. To była tylko iluzja. Tylko przynęta.

-Dlaczego? Dlaczego to robisz? - wykrztusił z siebie ostatnie słowa

-Zabawne. Już dwie osoby odgadły moją tożsamość, ale nikt nie zapytał się dlaczego to robię. Zasłużyłeś na poznanie pewnej tajemnicy. - Wilus, który marzył od dzieciństwa, aby móc dorównać jednemu z najwybitniejszych naukowców z jego świata, Tesli podniósł zakrwawioną twarz z niedowierzania. - Każdy z was ma talent i niezwykłe zdolności. Ja je po prostu kolekcjonuje, udoskonalam siebie, bo w życiu głębszym sensem jest poznanie siebie i swoich możliwości, by... w konsekwencji je przekroczyć. Wasze talenty tworzą więzi, wasze głosy chociaż inne tworzą symfonię, którą chcę posiąść i zrozumieć.

Zamiast odpowiedzi mroczna postać usłyszała cichy śpiew. Wilus lubi śpiewać, melodia go uspokaja. Chociaż prawdę mówiąc nie posiada zbyt dużych umiejętności wokalnych, ale nikt w takiej sytuacji nie będzie go oto obwiniać. W ostatnich chwilach przypominał sobie wygrany pojedynek z Deathwingiem. Zamknął oczy i już nigdy więcej ich nie otworzył.

Cała walka trwała tylko kilka sekund we właściwym wymiarze. Potężny mag ponownie pojawił się na oczach uczestników tej maskarady. Puste ciało Wilusa upadło na drewnianą podłogę. Zaskrzypiała lamentem dziewicy. Zostało już tylko sześciu z całej czternastki, a to jeszcze nie koniec wyliczanki...

6 komentarzy:

  1. mam głupie pytanie xd czy nie możesz jakieś babskiej bohaterki umieścić w tym morderczym ciągu?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterowie to znajomi, którzy się zgłosili do tego przedstawienia. Niestety żadna koleżanka nie chciała;p

      Usuń
  2. chciałabym mieć taką wyobraźnię i tak pisać... ach..

    OdpowiedzUsuń
  3. No to pojechałeś po bandzie, kolego. Ani razu przez myśl mi nie przeszło to, że morderca kolekcjonuje moce. Dobre!

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe co wymyślisz na końcu :P

    OdpowiedzUsuń