piątek, 30 sierpnia 2013

Życie w ciszy

Wszystko zaczęło się niewinnie. Od pierwszych, nic nie znaczących porażek. Jedna, potem druga, trzecia i gdy spojrzę za siebie nie widać końca tego fatum. Jedne były małe, drugie natomiast jak zjawy pojawiały się i wygryzały mi wątrobę. Czułem się jak Prometeusz związany do skały niepowodzeń.

W swoim życiu przechodziłem już wszystkie stadia emocjonalne jakie moja głowa jest wstanie wyobrazić. Od gniewu i żalu, poprzez niekontrolowany, nocny płacz aż po gniew, złość i chęć niesienia zagłady. Uczucia kłębiły się w głowie. Jak szpilki wbijały się we mnie, a ból emocjonalny narastał. Tajfun nieszczęścia porwał mnie i zniszczył najważniejsze cząstki elementarne.

Dzisiaj jestem już po drugiej stronie. Żywy, ale jednak martwy. To chyba już półtora roku odkąd pustka wprowadziła się do mojego umysłu. Roztoczyła swe toksyczne pnącza i skutecznie mnie zabiła. Jestem dobrym aktorem, wiem kiedy wykrzywić mordę w półksiężyc, potrafię tonować głos i udawać ekscytację przy innych ludziach. Nigdy nie patrzę nikomu prosto w oczy, bo marność nad marnościami widnieje w mych lustrzanych odbiciach.

Są jeszcze dni kiedy czekam na szczęście i wtedy przypomina mi się obrazek i jego podpis. Ludzie czekają cały tydzień na weekend, cały miesiąc na wypłatę, cały rok na wakacje, a niektórzy całe życie na szczęście. Ja jestem w tej ostatniej grupie, bo mój dziurawy przez otaczające zło umysł podpowiada mi, że tak naprawdę nigdy nie byłem szczęśliwy. Nigdy szczerze się nie uśmiechnąłem i nie wykrzyczałem, że jestem panem świata.

Takie życie w ciszy. Pasmo niepowodzeń mnie zniszczyło, życie mnie zniszczyło. Świat wydaje się być taki wyblakły, a ludzie tacy zakłamani. Nie widzą otaczającego ich zła, wojen, kłamstw, morderstw. Mówią, że będzie lepiej, że musi być lepiej. Jak może być lepiej, jak nigdy nie było dobrze? Jak można bezczelnie wmawiać osobie, że istnieje słońce, gdy zainteresowana nigdy nie widziała tych jasnych promieni uśmiechu? Żadna osoba nie zrozumie jak to jest żyć w pustce i ciszy, gdy jedyne uczucia od czasu do czasu szepczące do ucha to gniew i nienawiść. Tak, to jest depresja...

11 komentarzy:

  1. Tak strasznie mi kogoś przypominasz, znów. I nie wiem co Ci powiedzieć, nie chcę kłamać, że wszystko będzie dobrze. Bo doskonale to kłamstwo znasz. I wcale by Ci nie pomogło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to kłamstwo. Nie może być dobrze keidy nigdy tak nie było. i nie wiem co to fatum może odmienić, na pewno nei ja, bo wielokrotnie próbowałem.

      Usuń
    2. Czasami zdarza mi się mieć rację i czasami Tobie zdarza się mi ją przyznać ;)

      Usuń
  2. coraz więcej osób cierpi na depresję...
    ale było co najmniej jedno dobre wydarzenie, bo wydałeś książkę, napisałeś książkę, więc na pewno wtedy chociaż przez chwilę byłeś szczęśliwy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie było szczęście, a krótkotrwała radość. Co z tego, że wydałem dwie książki jak nie mogę z tego się utrzymać? Większość ludzi nie przeczyta ich, nie kupi chociaz uważam, że mają wysoki poziom.

      Usuń
  3. dokładnie Gemini ma rację! przecie piszesz, tworzysz, wydałeś książkę czy to nie spełnienie marzeń?>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spełnieniem marzeń będzie to jak będę wstanie utrzymać się na pisaniu książek. Obecnie jestem dużo poniżej zera jeśli chodzi o sprzedaż.

      Usuń
  4. Udawanie, zakładanie maski by nie pokazać innym swojego bólu - znam to. Momentami też się tak czuje, samotna, pogrążona w mroku. Ale zawsze wtedy pojawia się jakaś mała iskierka, która wprowadza trochę jasności i ciepła w szary świat.
    Depresja to choroba jak każda inna i można ją leczyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. kurczę powiem Ci że zasmucił mnie ten Twój post.

    OdpowiedzUsuń
  6. Łza powoli spływa po moim policzku, bo...bo bardzo boleśnie Cię rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ileż w Tobie smutku.
    pozdrawiam cieplutko:)

    serduszko125.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń