wtorek, 6 sierpnia 2013

Psia jego mać

Kocham zwierzęta ( z małymi wyjątkami - np. koty, które naprawdę nienawidzę i nie są dla mnie słodkie i miłe, blee), szczególnie psy. Dla mnie są idealnym przykładem jaki powinien być człowiek w stosunku do drugiego człowieka. Przywiązanie, wierność, szczerość i życzyłbym sobie, aby świat ludzie częściej brali przykład z czworonogów niż z innych ludzi, bo u nas jest za dużo kłamstwa i mataczenia.

Miałem w swoim życiu kilka wiernych towarzyszy. Pierwszą i najinteligentniejszą psią kompanką była Diana. Żyła już jakiś czas zanim ja pojawiłem się na świecie, więc była starsza i mądrzejsza ode mnie. Nie zapomnę wspólnych posiłków (wołajcie sanepid!), czy przebywanie w budzie z jej szczeniakami i godzinnymi poszukiwaniami rodziny gdzie mały Magik się podział. To było coś, wyróżnienie, bo tylko mnie dopuszczała do swoich młodych.

Potem był Max, mały, radosnych kundel. Przeszedł w swoim życiu wiele, był nawet pogryziony przez innego psa. Wtedy też po raz pierwszy zrobiłem krzywdę zwierzęciu. W obronie własnego przyjaciela chwyciłem kij i nie bacząc na niebezpieczeństwo po prostu go zaatakowałem. Bydle było sporo, a ja ledwo co chodziłem do ostatniej klasy podstawówki, ale wybroniłem go. Zawsze będę pamiętał tego psa. Miał to coś w sobie, coś magicznego.

Następnie pojawił się Ramzes. Czarny, szczupły kundel przypominający z postury owczarka niemieckiego. Głupi, pozytywnie zakręcony psiak, który sam nauczył się otwierać drzwi. Przy nim musiałem zawsze robić dwa razy więcej jedzenia, bo połowę oddawałem jemu. To wszystko ze względu na jego spojrzenie. Za każdym razem mnie kupował. Potem nadeszła wiadomość jak wróciłem z pracy, że pies zaginął. Całą noc bezskutecznie szukałem go po mieście. Przepadł.

Trochę miesięcy minęło aż pojawił się nowy pupil Obi-wan. Sympatyczna mordka, skrzyżowanie owczarka niemieckiego z bernardynem. Ba, początkowo zdradzał objawy inteligencji, bo sam dopominał się wyjścia na dwór, aby załatwić swoje potrzeby. Idealnie? Czar szybko prysł. Jest irytujący, wnerwiający i na sam jego widok złość eksploduje we mnie. Jestem coraz bardziej przekonany, że go autentycznie nienawidzę.

I to mnie martwi. Czy jest aż takim złym psem czy może ja wewnętrznie obumarłem i nie jestem już wstanie nikogo obdarzyć pozytywnych uczuciem? Czy depresja, która już od lat tkwi we mnie zniszczyła mnie tak bardzo? Nie wiem, odpowiedzi nie mogę uzyskać. Tylko puste echo gniewu odbija się wewnątrz i drwi ze mnie. Jest źle...

10 komentarzy:

  1. Nie dam Ci odpowiedzi. Ale jak można nie kochać zwierzęcia? To nie jego wina, że irytuje czy się nie słucha. Mój Luxor regularnie spierdala (wybacz) i całymi dniami szczeka na rowerzystów, na ogół się nie słucha. I jest uparty. I nie wytresowałam go. Ale kocham go nad życie. Dostanie czasami po grzbiecie, czasami nie dam mu jeść jak bardzo narozrabia, ale pies jest wspaniałą istotą. Na swojego spójrz z przymrozeniem oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię, nie jestem wstanie go zaakceptować. Tylko Diana była wytresowana, reszta żyła po swojemu, ale tylko on mnie irytuje i samym pojawieniem się koło mnie odbiera resztki życia. Nie wiem tylko dlaczego.

      Usuń
  2. może po prostu nowy psiak potrzebuje czasu by podobnie jak inne psy zagościć na dłużej w Twym sercu? daj mu jeszcze czasu i stosuj zasady psiej trenerki o których kiedyś Ci mówiłam hahaha;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On to już prawie rok ma, a czym starszy tym bardziej mnie irytuje.

      Usuń
    2. hm to jak się nic nei zmieni to zawsze go możesz oddać do Chińskeigo baru;p

      Usuń
  3. może cierpliwości? to tak jak ze związkiem, raz lepiej raz gorzej,ale nie rezygnuje się od tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu praktycznie nigdy dobrze nei było, jakbyśmy od początku do siebie nie pasowali.

      Usuń
  4. nie wymagaj od psa zbyt wiele ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Psy to mądrze zwierzaki, ale potrafią czasami drażnić. Mój uwielbia się obrażać, jak księżniczka po prostu, ale zwalam to na jego wiek. Myślę, że tolerujesz swojego psiaka, czasami to wystarcza do egzystencji w nim w pokojowych warunkach.
    Zresztą nie jestem ekspertem, mam dystans do psów od czasu pogryzienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. trochę mnie przeraża to, co napisałeś..
    mój pies bardzo rzadko mnie słucha, ale i tak go uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń