wtorek, 9 lipca 2013

I nie było już nikogo: Furyon

-Nawet najwięksi mroczni magowie nie są wstanie ich wskrzesić. - rzekł nekromanta odziany w czarny płaszcz skrywający twarz. Był nim nie kto inny jak Furyon, potężny czarodziej władający czarną magią. Potrafił wyrwać dusze zmarłych z objęć śmierci. Jednak nawet on nie mógł uratować nieszczęśników od wiecznego snu.

-Co zatem zrobimy, gdy sen zabierze nas w otchłań marzeń? - jeden z pozostałych braci niedoli wypowiedział słowa niepewności, które czuł każdy z nich. To było dobre pytanie. Honorowy nekromanta marzący o karierze wielkiego aktora co ceni ludzi i ich osobliwe charaktery spojrzał się na stół i zauważył brakujące figurki. Nic nie odrzekł w tej sprawie. Nie ufał towarzyszom na tyle, by podzielić się informacjami. Chciał to rozwiązać na własną rękę. Takie małe deja vu.

-Każdy z nas zamknie się od środka w swojej komnacie. Jutro rano, gdy zbudzimy się przyjdzie czas na konkretne planowanie. Teraz, gdy czarne niebo spogląda na nas, nasze zmysły są zbyt nasycone emocjami, gdy anioł śmierci zebrał dwie dusze i uwięził w wiecznym więzieniu. Ten ktoś musi być potężnym magiem.

Furyon jak zwykle miał rację. Ten ktoś, tajemniczy ktoś władał potęgą Źródła. Pan życia i śmierci doskonale znał naszego obecnego bohatera. Wiedział, że pod mrocznymi szatami wiedzy magicznej ukrywa się pozytywnie szalony człowiek z burzliwą przeszłością. Kto by pomyślał, że taki człowiek jak on mógł mieć problemy w swoim wymiarze ze szkołą, dokładniej mówiąc z językiem wroga, gdzie plucie żyletkami jest na porządku dziennym.

Wszyscy zgodzili się na plan naszego pierwszego nekromanty. Pozamykali się szczelnie we własnych sypialniach. Każdy z nich poustawiał pułapki na ewentualną niespodziankę w postaci sztyletu wbitego prosto w serce. Nawet ten, kto marzył o bogactwach przywołał swoje najwierniejsze sługi z piekielnych czeluści, by strzegły go nocą. I gdy zapadał w sen kilka kłębów słów dziergało zdanie; kto będzie następny?

Pytanie bez odpowiedzi pozostawało aż do następnego poranka, gdy większość z nich przebudziła się i zebrała w holu. Nie było wśród nich Furyona, który został otruty gazem. Umarł w ciszy, a chciał spektakularnie. Może właśnie taka była jego śmierć, taka niespodziewana. Nie zdołał zatem wypowiedzieć swoich wątpliwości co do niektórych osób. Zmarł spokojnie, gdyż honorowy mag chcący zwiedzać samotnie przestrzeń niezbadaną w statku kosmicznym zasłużył sobie na to pomimo tajemnicy, którą skrywał.

Był kolejną ofiarą na długiej liście oczekujących. Jednak teraz będzie trudniej, bo pozostali mistrzowie w swoim fachu będą się znacznie lepiej pilnować co nie oznacza, że śmierć czeka nieunikniona emerytura. Wręcz przeciwnie, teraz zaczyna się zabawa. Śmiercionośne koło nieszczęścia zaczęło się zabawnie wirować niczym wstęp taneczny seksownej dziewki. Kto będzie następny? Czyja figurka zniknie ze stołu? O tym następnym razem, trochę cierpliwości...

18 komentarzy:

  1. te plucie żyletkami mnie przeraziło :D
    /podoba się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tylko jeden język określam (niemiecki xD)
      To super :)

      Usuń
    2. lubiłam niemiecki ^^
      :)

      Usuń
    3. Czemu w czasie przeszłym?:>

      Usuń
    4. bo nie mam czasu się go uczyć, a na studiach wiedzy mi ubyło, mimo, że miałam niemiecki przez bodajże 4 semestry. po prostu nic nie robiliśmy na tych zajęciach. a kiedyś myślałam o germanistyce, ale na razie za mało pamiętam.

      Usuń
    5. To ja nie lubię tego języka, dla mnie to faktycznie brzmi jakby ktoś pluł zyletkami, moje uszy krwawią, a każdy komplement brzmi jak jakiś rozkaz zagłady ;p

      Usuń
    6. haha, coś w tym jest :P byłam przyzwyczajona do tego języka, bo zaczęłam się go uczyć w 4 klasie podstawówki. i trochę żałuję, że nie był to angielski ;)

      Usuń
    7. Ja uczyłem się niemieckiego od 5 klasy podstawówki przez całe gimnazjum i liceum, angielskiego dopiero w liceum i to jego zdawałem na maturze z bardzo dobrymi wynika. I od zawsze nie lubię niemiecki ze wzgledu na wymogę, bo gramatyka jest prostsza, ale te dźwięki, cos okropnego. Chociaż ja polskiego też nie lubię, bo za bardzo mi trzeszczy^^ Chyba po prostu jestem zakochany w angielskim^^

      Usuń
    8. Angielski jest zajebisty :) myślałam nawet, by trochę się w nim podszkolić, np zapisać się na jakieś zajęcia :)

      Usuń
    9. Ja chciałem pisać książki w języku angielskim, ale tylko na planach stanęło ;p

      Usuń
    10. no proszę :) mi P. kazał ściągnąć gry w języku angielskim :P

      Usuń
    11. To sporo daje, tak w końcu zdałem maturę, dzięki grom, ale mam straszliwe braki w pisaniu, w mowie bez problemu sie wypowiem, zrozumiem, ale aby to samo napisać to już jest kiepsko :D

      Usuń
    12. o widzisz, to ja zawsze miałam na odwrót, pisanie szło mi lepiej, niż wysławianie się. a najśmieszniejsza jest łacina :D

      Usuń
    13. To ja z chęcią bym się z tobą zamienił! :D

      Usuń
    14. z wypowiadaniem łaciny? :P

      Usuń
  2. jakby nie mogli pogadać od razu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet zamknięty pokój i wierne sługi nie pomogą gdy zbliża się Śmierć.

    OdpowiedzUsuń