sobota, 2 marca 2013

Kolejne wyzwanie

W ostatnich tygodniach postanowiłem wziąć siebie za ryj i mocno poszturchać, by wyprostować siebie i własne ciało. Nie, to nie oznacza, że świat stanie się piękniejszy. Nadal będzie obrzydłym tworem pełnego korupcji, kłamstwa i wszelkiego innego zła, o którym wspomnę od czasu do czasu. Jednak nie dziś.

Lubię coś oficjalnie powiedzieć, rzucić słowa na wiatr, by zaskoczyć wszystkich ukończeniem projektu. To dotyczy i książki i innych szalonych pomysłów, które rodzą się w mojej głowie i nie znikają dopóki ich nie zrealizuje.

Może nie bez powodu jedna osoba nazywa mnie świrem. Coś w tym jest. Nie lubię tworzyć scenariusz, którego nie potrafię zrealizować. Wykopać basen? Nie ma sprawy, załatwione! Pojechać do obcej (bo nigdy w życiu nie widziałem na żywo) osoby i spędzić wakacje w jej domu? Odhaczone! Wiele było takich sytuacji, jedne głupie, drugie głupsze, ale to po części moja natura. Lubię podświadomie chyba przeciwieństwa. Z jednej strony nieśmiały, zamknięty w sobie człowiek w depresji piszący kolejne wersy w swojej nieudolnej symfonii życia, a z drugiej świr spełniający swe pragnienia.

I tutaj dochodzimy do konkluzji. Dwa tygodnie temu rozpocząłem dietę, która przyniosła umiarkowane efekty (3-3.5kg mniej). Jednak to mi nie wystarczyło. Więc znalazłem sobie wyzwanie, które dla ciała będzie metaforycznym Mount Everestem, być może nawet marsjańskim Mount Olympus. Postanowiłem przeobrazić się z komputerowego (z wyglądu) geeka na dbającego o zdrowie amatorskiego sportowca przy pomocy p90x!

Pewnie rzucił bym to w cholerę po dwóch-trzech dniach gdybym właśnie nie zrobił tego co przed chwilą dokonałem. Ogłosiłem to światu. Echo braku zainteresowania mnie nie zraża, ważne jest dla mnie to, że od tej chwili to sprawa honorowa. Zmienić przyzwyczajenia, wprowadzić odpowiednią dietę, ćwiczyć wytrwale, bo nie tylko umysł potrzebuje kilkunastu żmudnych ćwiczeń przy opracowywaniu kolejnych książek (w sumie druga część Michaela w toku), ale również ciało. Jak powiada stara maksyma; w zdrowym ciele, zdrowy duch! Więc trzymajcie za mnie kciuki, bo od poniedziałku startuję, może nie z przytupem, bo asertywnie wprowadzam "recovery week", by obudzić ciało z letargu. I jakby rzekł mój pierwszy wykreowany bohater; ciemność nadchodzi!

107 komentarzy:

  1. Więc życzę Ci powodzenia, bo ja jestem leniem i wiem jak trudno jest dbać o siebie i zrzucić zbędne kilogramy, czy wyćwiczyć sylwetkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja też jestem leniem :)

      Usuń
    2. Oczywiście i to sporym, aczkolwiek u mnie słowo to słowo, nawet dane sobie samemu, więc tak łatwo się nie poddam ;)

      Usuń
    3. Ja to tak... różnie :D

      Usuń
    4. To ja po prostu mniej skomplikowany, bo tylko jedna droga dla mnie słuszna;p

      Usuń
    5. Wiadomo, kobiety są inne! :D

      Usuń
    6. Chciałaś rzec, że bardziej skomplikowane?;p

      Usuń
    7. Nie, tego rzec nie chciałam, bowiem miałam poznać kilku bardziej skomplikowanych mężczyzn, który byli bardziej skomplikowani od blondynki jadącej ferrari na jednokierunkowej. Jeden to nawet Twój imiennik :)

      Usuń
    8. Bo Mariusze to strasznie dziwni ludzie, sam jestem takim przykładem, co jest skomplikowany na wewnątrz, prosty na zewnątrz ;p

      Chociaz ja osobiście nie lubię swojego imienia.

      Usuń
    9. Wiem, Mariuszów znam bodajże sześciu, czy siedmiu.
      I widzę następny, który nie lubi swojego imienia. :)

      Usuń
    10. Ja ogólnie nie lubie polskich imion więc automatycznie nie lubię swojego. Z chęcią bym zmienił jak i nazwisko na coś bardziej odpowiadającego moim potrzebom.

      Usuń
    11. Ja nie lubię nazwiska, ale imię, no całkiem, całkiem znośne mam :)

      Usuń
    12. Ja nawet mam imiona dla dzieciaków naszykowane, no ale beda miał przerabane w Polsce, więc będe dla ich dobra musiał wyjechać :D

      Usuń
    13. No tak, czasami dla pociech trzeba się poświęcić :D

      Usuń
    14. W sumie to nie poświęcenie, bo marzę o wyjeździe z tego kraju, aczkolwiek obecnie nie mam mozliwości jak i odwagi.

      Usuń
    15. To poświęcenie to raczej żart był, większość młodych woli wyjechać :)

      Usuń
    16. Nic dziwnego, bo w tym kraju nie ma przyszłości.

      Usuń
  2. tak, ogłoszenie swoich planów światu jest dobrym pomysłem, głupio potem zrezygnować z czegoś, o czym wszyscy wiedzą... trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie taki mam schemat działania.
      Dzięki za kciuki :)

      Usuń
    2. powodzenia! sama muszę się zabrać za siebie, żeby nie zawieść niczyich oczekiwań...

      Usuń
    3. To ja tak prawdę mówiąc nie interesuje mnie żadne oczekiwania, raczej tylko ja. Polecam nie patrzeć się na resztę. Nawet teraz nie liczy się to czy mi się nei uda i sie zbłaźnić przed blogowiczami a czy zbłaźnić się przed sobą, bo w końcu dałem słowo.

      Usuń
  3. a co to CIę nagle wzięło na dietkę?:D jak dużo się myśli to samo sie spala;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie już dawno powinienm być wysportowanym atletą jakby działał twój sposób;p
      Bo źle się czuję ze swoim ciałem. Nie mam nadwagi, ale brakuje teraz rzeźby. Stwierdziłem, że umysł potrzebuje lepszego środowiska pracy ;p

      Usuń
    2. chłop koleżanki jak zaczął ćwiczyc zrzucił 10 kg;p a koleżanka dla odmiany przytyła;D i teraz śmiesznie to wygląda xd

      Usuń
    3. Mogła ćwiczyć razem z nim;p

      Usuń
    4. ekhm;p ćwiczyła;D 3 dni xd

      Usuń
    5. To się postarała, że nie ma co;p No u mnie to będzie 4 dzień, wiec ją przebiłem ;d

      Usuń
    6. ooo:D ładnie:)) to pakuj dalej:D

      Usuń
    7. Nigdzie nie wyjeżdżam ;p

      Usuń
  4. tylko nie przerwij w połowie,jak już się bierzesz za siebie to dotrwaj do końca. tego Ci właśnie życzę,wytrwałości;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W połowie to nawet by mi się nie sniło, jak dotrwam do połowy to już z górki. Podobno najgorszy pierwszy miesiąc xD No ale jeśli coś robić to robić porządnie!
      Dzięki, przyda się;)

      Usuń
    2. tak,początki są najgorsze. ja pamiętam z 5lat temu postanowiłam zmienić swoje nawyki żywieniowe i spadło w rok o ile dobrze pamiętam 12kg i do tej pory trzymam stałą wagę i nawyki zostały;) trzeba tylko silnej woli.

      Usuń
    3. Ja nie wytrzymałem nawet jednego dnia, bo zaczałem dzisiaj zamaist jutro. Powiem tobie, że ja po pierwszym dniu przygotowawczym jestem cholernie zmęczony^^ Ćwiczenia są wykańczające, ale ile frajdy ja miałem jak pot lał się strumieniami przez to niekeidy nic nie widziałem i jak słuchałem gościa, który to prowadzi. Chcę jeszcze :D

      Usuń
    4. poczekaj na kryzys,ciekawe czy wtedy będziesz taki chętny;D

      Usuń
    5. Kobieto, ja już dzisiaj miałem ze trzy xD

      Usuń
    6. o matko:D ja miałam tylko raz po 3 miesiącach chyba;D

      Usuń
    7. Ja mam całkowicie siedzący tryb życia, wiec dla mnie to nowość, pomimo, że biegałem rok temu w okresie marzec-kwiecień. Stwierdzam, że to jest bardziej męczące niż jakikolwiek bieg w moim wykonaniu.

      Usuń
    8. a to co Ty robisz tak męczącego?

      Usuń
    9. Różne ćwiczenia, bo to program, że w każdym dniu co innego, aby organizm się nie przyzwyczajał. Sporo jest tego w necie o p90x. Chociażby tu: http://p90x.com.pl/index.php/co-to-jest-p90x

      Usuń
    10. aleś wymyślił:D ja zrezygnowałam ze słodyczy tylko i biegałam zamiennie z jazdą na rowerze;D

      Usuń
    11. Bo ja chcę sobie wyrzeźbić ciało, mieć płaski brzuch, dobrze wyprofilowaną klatkę piersiową i ogólnie zdobyć jakakolwiek kondycję, bo teraz mam na poziomie ujemny, a wszystko to w postaci umiarkowanej. Nie potrzebuje żeberek na brzuchu, ale żeby był płaski, abym poczuł sie lepiej w swoim ciele, bo ja się duszę obecnie.

      Dobrze, że nie jestem gruby bo bym się już całkowicie poddał, by w ogóle egzystować.

      Usuń
    12. więc oby Ci się udało,trzymam kciuki;)

      Usuń
    13. Zobaczymy, 5 dni za mną;p

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że motywacji Ci wystarczy, bo u mnie z nią kiepsko ^^ A chciałam zacząć biegać, dla polepszenia formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieje, że motywacja uczepi się mnie i nie puści. W sumie to jak pisanie książki, człowiek chce, ale niekiedy motywacji brak, ale można dać radę.
      No ja w tamtym roku biegałem dwa miesiące, potem miesiąc kopnia basenu i było nieźle, ale stwierdziłem, że poprzeczka idzie wyżej i rzeźbimy ciało.
      W sumie jakbyś wskoczyła w bieganie to łatwiej ci było kontynuować, bo podobno uzależnia.

      Usuń
  6. Brawo ;D trzymam kciuki za Ciebie ;D i wytrwałości życzę :)) mi by się przydało przytyć ale jakoś moje ciało nie ma na to ochoty :P
    te wakacje... to pewnie o mnie mowa ;D ostatnio wydrukowałam parę zdjęć z tamtych zwariowanych dni i zajęły honorowe miejsce w albumie ;D
    kiedy będę mogła zakupić tradycyjną wersję książki?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja już nie muszę się odchudzać, tylko rzeźbić ;p

      Pewnie w przedziale 1-2 tygodnie. Tego jeszcze nie wiem, dzisiaj będę do nich pisał jak im idzie.

      Usuń
  7. Zaskoczyłeś mnie. Nigdy nie sądziłam, że przeczytam u Ciebie tak optymistyczny post. Dopiero teraz widzę jak silny jesteś. I chuj z depresją. Depresja nie jest w stanie zniszczyć takiego człowieka jak Ty. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi się ustosunkowac do tego, bo nie uważam siebie za silną psychicznie osobę. Wręcz przeciwnie, jestem buntowniczy, nie walczę z przeciwnościami, bo nigdy to nie miało dobrych skutków. Można powiedzieć, że robię to z czystego egoizmu.

      Usuń
    2. Ale jednak. Drzemie w Tobie siła. Ja nigdy nie potrafiłam dojść do czegoś więcej niż orgazm.

      Usuń
    3. To podobno wiele kobiet powinni ci zazdrościć ;p

      Nie wiem czy siła czy po prostu samozaparcie, bo dzisiaj miałem kryzys, chociaż w bólach ukończyłem trening.

      Usuń
    4. :) ja już bym wolała nie dochodzić, a dojść wreszcie do jakiegoś celu, do czegoś konkretnego. w życiu..

      na jedno wychodzi. nie poddajesz się. ja pierwsze co robię to właśnie upadam, a potem już nie potrafię wstać. zawsze tak jest.

      Usuń
    5. To u mnie jest tak, że jeśli coś dotyczy tylko mnie to się nie poddaje, bo nie jestem od nikogo uzalezniony. Tylko ja jestem przeszkodą, to sie zgodzę, ale gdy dochodzą inne czynniki zewnątrz przegrywam non stop. Być w związku z kobietą? Czynnik zewnętrzny, przegrywam. Więc tak naprawdę to odnosze sukcesy w wąskim przedziale, bo tylko tam mam szansę. Dlatego i tak jestem nieszczęśliwy, no ale chociaż z tym mogę ciagnąć dalej. I czekam na sobotę, bo to dzień odpoczynku^^

      Usuń
    6. Heh, ale Ty skomplikowany jesteś, człowieku :P
      Najważniejsze, że jeśli chodzi o Ciebie to się nie poddajesz. To już duży punkt. Teraz tylko musisz się nauczyć połączyć tą umiejętność z czynnikami zewnętrznymi. Umów się z kobietą i trenuj, i nie poddawaj się. Jak się nie uda, to chuj. Nie ta, to inna :)

      Usuń
    7. Nigdy nie stwierdziłem, że łatwo mnie zrozumieć ;)
      Nie da się tego połączyc, przynajmniej na mój gust. Nie zmienię świata, bo tylko diametralna zmiana mogłaby coś dać. Ja uważam, że człowiek w swoim życiu jest przede wszystkim jedną ze zmiennych w układzie równań i sam nie ma duzo do powiedzenia.

      Usuń
    8. Oj tam gadasz. A nóż znajdziesz taką samą mroczną kobietę jak Ty i się dogadzacie. taka...Femme Fatale :D

      "Tęsknić za kimś kogo się nie poznało. Tylko ja tak potrafię." - nie tylko Ty... .

      Usuń
    9. Oj ja nie chcą femme fatale. To nie mój gust. Unikam takich kobiet za wszelką cenę, bo za dużo problemów jest. Ja kocham szczere, miłe, zwariowane dziewczyny, które nie mają czarnej dziury między uszami ;)

      To łączymy się w bólu. Chociaż ja za dwa dni napisze o tym.

      Usuń
    10. czarnej dziury? :D no tak, w sumie lepiej od takich z daleka :P

      za dwa dni, jak sobie wyliczyłeś :D w takim razie, czekamy :)

      Usuń
    11. Nie lubię pustaków, bo dla mnie największa rozrywką jest rozmowa, a z taką się nie porozmawia. Więc odpada w przedbiegach. Może jestem zdesperowany, ale mam swoje standardy, których się trzymam ;)

      Usuń
    12. ja jestem pustakiem, a jako tako gadamy :P
      no jasne, trzeba się trzymać jakiegoś poziomu :)

      Usuń
    13. Jakoś cieżko mi uwierzyć, że nie potrafisz wypowiedzieć się na jakiś temat, bo jakoś dajesz radę;p Nawet znasz trudne słowa jak femme fatale ;p

      Usuń
    14. no wiesz co :P aż tak źle ze mną nie jest :) ale jak byś mnie zobaczył na ulicy to niestety byś stwierdził jednoznacznie, że jestem tępakiem...

      zresztą zawsze wszyscy o mnie mówili, że jestem pusta, że tępa, że w ogóle ułomna... no mądra to ja nie jestem fakt, ale myślę, że to fobia społeczna zrobiła ze mnie dziwaka. bo jak miałam się odezwać to "yy, eee" mimo, że wiedziałam co chcę powiedzieć. mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.

      Usuń
    15. Jeśli chodzi to co człowiek ma w głowie to nie oceniam przez wygląd zewnątrzny, więc raczej bym tak nie stwierdził ;)

      Spoko, mam podobnie, chociaż obawiam się, że jeszcze z kilkanaście miesięcy i zacznę się publicznie jąkać^^

      Usuń
    16. no tak, ale wiesz, to gdzieś tam się przekłada na mózg. 3kg tapety, farbowane włosy, a jak złamie mi się paznokieć to piszczę. niezależne ode mnie. no i przeklinam dużo, a to świadczy o stosunkowo niskim poziomie niestety. i lubię różowe dodatki.

      ja już jestem w tym punkcie. nawet gorzej.

      Usuń
    17. Przekleństwa nie świadczą o inteligencji. Mój bohater sam dużo bluźni i lubi mocne określenia, a ktoś w końcu musi mu pisać te teksty :D

      Usuń
    18. no, ale jednak wiesz, złamie się paznokieć na przystanku a ja "nożkurwamać". także, rozumiesz. są pewne granice :P

      już lubię Twojego bohatera? ile ma lat ten tajemniczy Michael(?)? :P

      Usuń
    19. Ogólnie mój bohater lubi rzucać mięsem, pokurwić mocno, ale stara się robić tak, aby wyszły z tego jakieś sentencje. Kreowałem go na tak zwanego "filozof kurwa mać". Chociaz w drugiej części będzie mniej mięsa, bo... tak ;p A ma 33 lata.

      Usuń
    20. Uwielbiam takie mocne, charakterne postacie.

      mrau, lubię facetów koło trzydziestki :P

      Usuń
    21. Ja też uwielbiam "silne" postacie, więc sam takie staram się kreować, a to tylko jedna z propozycji. Będzie więcej postaci w przyszłości, które mam nadzieję zapadną w pamięć.

      Usuń
    22. musisz mieć ciekawy mózg. chyba każdy pisarz ma ma intrygujący umysł. i już teraz wiem. pierdolę poetów. poeci to cipki. pociągają mnie pisarze. fchuj.

      Usuń
    23. Zmartwię ciebie. Nadal po części jestem poetą, chociaż ostatni wiersz napisałem prawie rok temu. Ja bym nawet powiedział, że pisarz i poeta są jak bracia bliźniacy, tylko jeden odchylony w lewo, drugi w prawo, ale to nie zawód tworzy słaby charakter.

      Dajmy na to mój ulubiony twórca, Edgar Allan Poe, który był przede wszystkim poetą i był chyba najmroczniejszą postacią literatury. Chciałbym mu kiedyś z mrocznością w tekstach dorównać :)

      Usuń
    24. masz rację. i Ty będąc mrokiem i depresją w jednym na pewno musisz tworzyć ciekawe wiersze. ale mimo to w poetach jest coś czego już nie lubię, co przestało mnie kręcić. dopiero niedawno zrozumiałam, że to pisarze są tymi dla których mogłabym zrobić wiele. facet elokwentny, inteligentny, potrafiący opisać rzeczy banalne w sposób niezwykły. uwodzić słowami rozmnożonymi do niemożliwości. wolę pisarzy. nie skreślam poetów, ale po prostu ich nie lubię. pisarze to ludzie mający coś do opowiedzenia. a ja lubię ludzi z historiami. z opowieścią w sobie.

      nie znam, ale może się zapoznam :)

      Usuń
    25. Powiem tobie, że to co piszesz z łatwością można by było określić jako charakterystyka poety. To zależy tak naprawdę od charakteru człowieka. Ja wręcz w swoich postach, w tych które są stylizowane na krótkie opowiadania staram się łączyć i poezję i prozę w jedną całość. Uwielbiam ten miks, a kocham nazywać siebie pisarzem i w końcu mogę to bez żadnych ograniczeń stosować. Ot taki mój egoizm^^

      Usuń
    26. heh :) rozumiem. nie no, pisarz plus poeta to całkiem fajny mix. ale samego poetę nie przełknę. bo oni, kurwa, dziwni są. no chyba, że taki Świetlicki. Ach, uwielbiam faceta.

      Usuń
    27. Niestety teraz to ja gościa nie znam, no ale pewnie to wynika z mojej ignorancji, bo ja nie lubię polskich poetów czy pisarzy. Jedynie w tym gronie uwielbiam Tetmajera.

      Usuń
    28. nie znam. ja właśnie uwielbiam polskich twórców. oprócz Mickiewicza. no tego to ja, kurwa, nie trawię. taka cipka miękka.

      Usuń
    29. To jednak mamy coś wspólnego, bo ja Mickiewicza również nie trawię;p

      Usuń
    30. heh, my psychiczni wiemy co dobre :D (bez urazy :))
      w takim razie, piona!

      Usuń
    31. Heh, bez urazy, bo ja nigdy nie twierdziłem, że jestem normalny. Koleżanka wręcz uważa, że jestem pozytywnie popierdolony i w sumie z tym się zgadzam ;]

      Usuń
    32. ja jestem bardzo niepozytywnie popierdolona :P

      Usuń
    33. Nie znam cię prócz kilku słów pisanych, więc nie oceniam ;)

      Usuń
    34. :P ech, trudny z ciebie człowiek.

      Usuń
    35. Do łatwych nie należę i należeć nie będę. Jestem jak buntownik z wyboru.

      Usuń
    36. I bardzo dobrze. Trudne charaktery są zazwyczaj pociągające.

      Usuń
    37. Trudne charaktery są trudne do współżycia;p

      Usuń
    38. Też racja. Ale związek polega na kompromisach. Sztuką jest nauczyć się ze sobą żyć, a nie tylko pierdolić :)

      Usuń
    39. Najpierw trzeba o wiele trudniejsza opcję zaliczyć, czyli znaleźć drugą osobę, która będzie również zainteresowana. takie obustronne zainteresowanie.

      Usuń
    40. no to rzecz jasna. bez tego to nie ma co się nawet wciągać ;p ale jak to mówią, nigdy nic nie wiadomo. podobno miłość przychodzi znienacka.

      Usuń
    41. Ja uważam, że wtedy jest już po ptokach. Jedyna dobra miłość to miłość, która przychodzi wtedy kiedy człowiek tego oczekuje, potem jest już spóźniona i tylko kłopotliwa.

      Usuń
    42. wcale nie. gdzieś przeczytałam takie mądre słowa by nie brać miłości kiedy jest się szczególnie samotnym, tylko - gotowym. ja z jednej strony chciałabym już, teraz, natychmiast kogoś, a z drugiej strony nie jestem pewna czy jestem gotowa do związku, czy akurat w tym momencie życia jestem w stanie poświęcić się dla drugiej osoby.

      na miłość nigdy nie jest za późno. chcę w to wierzyć.

      Usuń
    43. Ja uważam, że człowiek wie kiedy jest gotowy i na ogół gdy już sie odwraca od szukania i nie jest gotowy to miłość przychodzi. Spóźniona.

      Usuń
    44. ważne, że w ogóle przychodzi. miłość zawsze jest potrzebna.

      Usuń
    45. Dla mnie miłość spóźniona to miłość toksyczna. Wiem, znowu zaskakuje;p

      Usuń
    46. Dla mnie miłość toksyczna to tylko taka, w której kochankowie niszczą siebie wzajemnie. Ja wolę przeżyć miłość w wieku 80 lat niż w ogóle.

      Usuń
    47. To ja bym nei chciał w podeszłym wieku przezyć nową miłość. Jak do 40-45 nie znajdę kobiety to zamykam się w czterech ścianach i odcinam się od wszelkiej miłości, bo dla mnie już będzie za późno ;)

      Usuń
    48. dla mnie teoretycznie też. ale bałabym się samotnie umierać.

      Usuń
    49. zresztą co Ty pieprzysz za przeproszeniem :) 40-45 to przecież młody byk! teraz Ci się wydaje, że to już koniec, że już dupa, że starość, a tak na prawdę niektórzy ludzie zaczynają dopiero żyć od tego wieku. po pierwsze facet w tym wieku wygląda jeszcze lepiej, a kobieta w tym wieku ma jeszcze większą chcicę. i jeszcze jeden plus - dojrzałość. w tym wieku wiesz czego chcesz, nie wahasz się. będzie zajebiście^^

      Usuń
    50. Nie twierdzę, że będę dziadkiem chodzącym o lasce, ale wiem, że już wtedy nie będę chciał zaczynać nowego związku i będę się bronił przed tym wszelkimi sposobami, ale jeśli będe miał takie powodzenie u kobiet jak teraz to zadanie wychodzi na proste.
      Po prostu nie chcę, taki wiek sobie wyznaczyłem i tego się będę trzymać. Dla mnie idealnym wiekiem na ślub jest ogólnie 25-30 i w tym samym czasie dziecko, czym później tym gorzej dla mnie.

      Usuń
  8. Luksor ;) Do obejrzenia w 48 poście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo musiałem kojarzyć co napisałaś. Trochę wstyd, bo nie skojarzyłem faktów. Mój błąd;p

      Usuń
    2. Nic się nie stało, może to mój błąd, może to ja nie tak to ujęłam :)

      Usuń
    3. Nie nie, zajrzałem raz jeszcze i jest ok. To było moje niezauważenie;p

      Usuń
    4. Oj tam, bywa ;D Takie "niedopaczenie" :d

      Usuń
    5. Cóż, jestem tylko człowiekiem :D

      Usuń