niedziela, 24 lutego 2013

Przemyślenia Michaela Knighta*

Skurwiel żyje w każdym z nas. Wiem co mówię, bo poznałem was i siebie. Gnijąc w swoim osnutym złą sławą biurze miałem czas na rozmyślania. Wiele obrazów z przeszłości przemknęło przed moimi oczami jak przejeżdżający pociąg. Są głośne, nieznośne i charczą jak stary dziad podczas szczytowania. Nigdy nie byłem bohaterem ze starych książek wypolerowany cnotą i harmonią. Już dawno skąpałem się w gównie tego świata. Poznałem prawdziwe jego oblicze, śmierdziało stęchlizną naiwnych trupów ułożonych na dnie zatoki.

Jeśli chciałeś przeżyć, musiałeś się dostosować. Nie ma innej drogi. Trzeba chwycić kij bejsbolowy i ogarnięty ciemnością napieprzać wszystko co chce się do ciebie zbliżyć. Brak w tym świecie zawładniętym mamoną bezinteresowności. Wystarczy chwila nieuwagi, by opuścić gardę, a jakiś inny desperat maluje twoją krwią podłogę w twoim domu. Nic nie jest błahe, gdy dotyczy to ciebie. Nikt ci nie pomoże. Zapomnij o dobrym Samarytaninie, chociaż zdarzają się tak nierealne wyjątki, że głowa puchnie i wybucha sarkastycznym śmiechem.

Brodziłem w gównie po same kolana. Przypominało to bagno, które z całych sił próbuje ciebie ściągnąć na sam dół piekielnych omamów. Nie ma powrotu, nie jesteś Bogiem czy bohaterem z opowieści, który pomimo początkowych niepowodzeń zdobywa szczyt, niszczy zło i żyje w legendach opowiadanych na dobranoc nieświadomym dzieciom. Życie jest o wiele krótsze. Jeden strzał, kula w łeb i zdychasz. To jest życie.

Dam wam jednak jedną radę. Nigdy nie będzie aż tak źle, aby nie było gorzej. Sam mam się o tym niedługo przekonać. Poznać co to prawdziwa apokalipsa w świecie pełnym sprzedajnych kurw, ścieków płynących po obu stronach ulic i apartamentów podwieszanych za chmury, gdzie pleśń przeżarła kręgosłup moralny. Tak zaczyna się moja opowieść. Oto historia Michaela Knighta.

*trochę inna zapowiedź/zachęta (?) napisana pod natchnieniem powstającej drugiej części ;)

---> Kup Michaela Knighta
---> Polub Michaela na facebooku
---> Obserwuj na G+

36 komentarzy:

  1. Brakuję mi Twoich starych tekstów... Cały czas tylko ten M.K. Rozumiem, że chcesz wypromować swoją książkę, ale wiesz... poczytałabym Twoje dawne przemyślenia. Pozdrawiam, B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie tylko luty jest tak trochę nasycony Michaelem i prawdę mówiąc to ostatni taki tekst z panem Knightem w roli głównej. Więc nie powinno być źle, ale miło mi, że ktoś jeszcze lubi moje przemyślenia :)

      Usuń
    2. Wiesz, nie chodzi o to, że mnie się nie podoba pomysł z M.K, bardzo chciałabym przeczytać Twoją pierwszą książkę, ponieważ myślę, że mi się spodoba, skoro podobają mi się Twoje teksty na blogu. Tylko brakuję mi tego dawnego klimatu Pana Darthmagik! :)

      Usuń
    3. W sumie to ciężko mi to skomentować ze względu, że nie wiem co rozumiesz przez "dawny klimat". Staram się prowadzić tak jak dotychczas, chociaż luty jest zarezerwowany dla książki. Może to przez to takie można mieć odczucia, ale to tylko zgadywanka z mojej strony ;)

      Usuń
    4. Nie martw się, nie miałam nic złego na myśli. Chodziło mi właśnie o luty i o to, że wszędzie widzę już Michaela :P

      Usuń
    5. To mogę ci zdradzić małą tajemnicę; prócz jednej, małej wzmianki do jakiegoś postu to będziesz miała spokój z detektywem przynajmniej do maja/czerwca :)

      Usuń
    6. Oj, już się nie mogę doczekać Twoich postów. Naprawdę, czytanie ich sprawia mi ogromną radość!

      Usuń
    7. Heh, miło mi to czytać. Rzekłbym nawet "you make my day" :)

      Usuń
  2. Ach, ten Michael... jaki on uroczy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię krystalicznych postaci ;)

      Usuń
    2. Nikt nie lubi. Ja tylko mówię, że Michaelowi wieeeeeele brak do krystaliczności.
      To poniekąd komplement! :P

      Usuń
    3. Tak też to odebrałem ;)
      Chociaż to chyba też zalezy od charakteru książki, bo widzę miejsce w współczesnej literaturze dla takich postaci, bardziej jako pomnik sarkazmu, ale jednak.

      Usuń
  3. dużo mroku i tajemniczości... aż ciary przeszły :)

    najbardziej zachwyciło mnie to zdanie: "Poznać co to prawdziwa apokalipsa w świecie pełnym sprzedajnych kurw, ścieków płynących po obu stronach ulic i apartamentów podwieszanych za chmury, gdzie pleśń przeżarła kręgosłup moralny."...

    to też jest zajebiste: "[...] charczą jak stary dziad podczas szczytowania." :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki miał być klimat tego tekstu jak i całej książki ;)

      Usuń
    2. intrygująco. pewnie dużo w Tobie musi być mroku..

      Usuń
    3. Tylko nie wiem czy to jednak jest zaleta.

      Usuń
    4. na pewno bardzo pociągająca cecha.

      Usuń
    5. Nie mogę zaprzeczyć, bo nie siedzę w głowach kobiet, ale jeśli tak to zaleta jest. Jeśli jednak chodzi o mnie to jest to cecha auto destruktywna.

      Usuń
    6. zapewne. wydaje mi się, że mrok siedzący w Tobie jest wynikiem niefajnych uczuć, które postanowiły zasiedlić się w Tobie na dłużej. skutek cierpienia? forma izolacji? charakter? nie wiem. ale lubię to.

      Usuń
    7. Życie nieźle mi dało po dupie i to też zasługa kobiet.

      Usuń
    8. Chociaż kto wie, może zawsze byłem mroczny, oddalony od reszty.

      Usuń
    9. możliwe. może teraz to po prostu narosło. teraz to pomaga ci w twórczości.

      Usuń
    10. W sumie coś za coś.Chociaż nigdy bym nie pomyslał, ze to Michael będzie pierwszy^^

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Widze, że są fani ostrzejszych "przypraw" ;)

      Usuń
    2. Czym byłaby bez nich codzienność?

      Abstrahując... zdjęcie, które znajduje się u samej góry bloga, to...?

      Usuń
    3. No ja wolałbym uniknąć takich ostrych przypraw, o których wspomina bohater.
      To... nikt? Po prostu znalazłem idealne zdjęcie w sieci dające klimat blogowi.

      Usuń
    4. Wszystko z umiarem, wszak samymi przyprawami nie sposób jest nakarmić ciała, ani tym bardziej motywacji.

      Pierwsze skojarzenie ad. zdj. - idealnie komponuje się z panującą aurą.

      Zatem niejako zbieżne myśli.

      Usuń
    5. W sumie ja uważam, ze ciało jest obiektem mniej znaczacym, co innego nakarmić duszę.

      Czyli dobrze trafiłem z wyglądem ;)

      Usuń
    6. Dusza (choć nie każda) jest znacznie bardziej wymagająca.

      Trafiłeś.

      Usuń
    7. Jeśli już coś robić to trzeba robić to porządnie zatem tym bardziej dusza jest priorytetem, aczkolwiek ludzie o tym zapominają.

      Usuń
  5. Podoba mi się. A nie wszystko w literaturze mi się podoba :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To od razu poczułe się lepiej, dzięki ;)

      Usuń
  6. widzę że aktywne promowanie trwa;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki ostatni rozpęd, reszta zależy już od wszystkiego prócz mnie ;p

      Usuń