środa, 28 listopada 2012

Nadzieja

- Więc tutaj jesteś...
- Kim jesteś?
- Twoim rozmówcą. Powiedz mi lepiej co widzisz.
- Widzę tylko ciemność rozciągniętą w niebycie.
- Zatem nie widzisz mojej postaci, mojej fortecy.
- Nie. Jedynie słyszę echo twoich słów. Jakby wędrowało ciemną doliną skrywając się od czasu do czasu w gęstwinie zachodzącego słońca.
- A słyszysz coś prócz mojego głosu? W przeszłości i w przyszłości?
- Ciszę, która gdzieniegdzie krzyżuje się z płaczem. Zadziwiające i dziwne. Emocje, które nie jestem wstanie opisać kłębią się w mojej głowie i rozkazują, abym czuł.
- Czuł?
- Tak. Czuję, że kojarzę ten głos, jakbym tęsknił za kimś kogo jeszcze nie poznałem.
- Ja natomiast wiem kim ta osoba jest.
- Powiedz mi zanim uschnę na tej pustyni niewiedzy.
- Pod jednym warunkiem.
- Czego oczekujesz?
- Abyś znów uwierzył w jasność.
- Hmm... Zatem żądasz zbyt wiele od mej strudzonej duszy. Niegdyś wierzyłem, że nadejdzie dzień, w którym ujrzę blask jaśniejszy niż ten, który sobie wyobraziłem. Blask, który rozpali ogień, by ugasić cienie schowane w kątach codzienności.
- ...
- Nie musisz mówić. Potrafię czytać z ruchu ciała. Znam swoją moc, potęgę tkwiącą w mojej duszy, w sercu i umyśle. Siła mojej wyobraźni przekracza granice i według twoich zmysłów, gdy zacznę wierzyć najmocniej jak potrafię sen, fantazja... wizja przemieni się w rzeczywistość. Lecz ja już tego wielokrotnie próbowałem. Jestem jedynie stałą w swoim równaniu. Aby zmienić niekorzystny wynik, nie... aby mieć chociaż szansę na zmianę potrzeba zmiennej z zewnątrz.
- ...
- Czemu zamilkłeś?
- Nadzieja.
- Co?
- Odpowiedź na twoje pierwotne pytanie. Nadzieja, która poszukuje ciebie.
- ...

42 komentarze:

  1. uwierzyć w jasność.. mam nadzieję, że kiedyś w końcu uwierzysz ;) swoja drogą, chyba podobny dialog już kiedyś u Ciebie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na tym to polega. Koniec wiary bez dowodów.

      Usuń
    2. To będzie ciężko, bo dość sceptyczny i zdystansowany jesteś i byle jaki dowód Cię nie zadowoli :P

      Usuń
    3. Dobrze napisałaś. Byle jaki mnie nie zadowoli, bo i tak mam byle jakie życie więc byle co będzie jedynie normą. Potrzeba dowodu, ba dowodów, że istnieje światło.

      Usuń
    4. no wiesz trochę Cię znam i wiem jak trudno Cię przekonać :P mam nadzieje, że te dowody dostaniesz ;))

      Usuń
    5. Jestem zdania, że jednak łatwo mnie przekonać, ale trzeba mieć podstawy do tego. Nie dostałem niczego co mogło by zwiastować zmiany na lepsze więc przestałem w nie wierzyć. Zacznę jak będę widzieć coś konkretnego.

      Usuń
    6. Oby w końcu coś konkretnego i przekonywującego się pojawiło :)

      Usuń
    7. Przez grzeczność nie odpiszę ;]

      Usuń
    8. to mnie rozbawiłeś teraz :P

      Usuń
    9. W sumie niewiele wyjaśnia ;]

      Usuń
    10. oj tam czepiasz się szczegółów :P
      a tak zmieniając temat, jak psinka się ma?:P

      Usuń
    11. Dobrze, żadnych szczególnych przygód nie miał.

      Usuń
  2. a zastanawiałeś się kiedyś nad rozmową z jakimś.. specjalistą od depresji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raz? to się nie dziwię, że nie pomogło :P

      Usuń
    2. Gdzie widzisz u mnie słowo raz? Byłem u psychologa na kilka spotkaniach, ale rozmowa wcale mi nie pomogła, a mam bardzo negatywne podejscie do tabletek więc odmówiłem. I nie bójmy się używać nazw typu psycholog czy psychiatra;p
      W sumie to i tak był akt desperacji pójście do takiego człowieka, bo ja ogólnie należę do ludzi bardzo sceptycznie nastawionych do psychologii.

      Usuń
    3. chciałam być miła :P

      Usuń
    4. To ja to odebrałem trochę w drugim kierunku.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. W sumie w tym roku nigdy dobrze nie było.

      Usuń
    2. A co ma być? Jest stabilnie.

      Usuń
    3. tylko tyle? żadnych wzlotów?

      Usuń
    4. Po przemyśleniu sprawy mogę tylko dodać, że same upadki. Więc cieszę się, że ten rok się kończy. Może nowy będzie lepszy albo chociaż ustabilizuje się na tym poziomie i nie spadnie o kolejne piętra w dół.

      Usuń
  4. dotknąć aby uwierzyć? więc to nie wiara. wiara nie potrzebuje dowodu. poza tym kiedy już jesteś na dnie, jedyna droga prowadzi w górę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie oto właśnie się rozchodzi. Wiara prysła pod natłokiem negatywnych dowodów serwowanych, dlatego bez pozytywnych dowodów wiara nie zostanie wskrzeszona.

      Niekoniecznie. Można po prostu nie odbić od dna, bo będzie się przygniecionym rzeczywistością.

      Usuń
    2. wiesz..musisz być strasznie nieszczęśliwy, ja staram się raczej zawsze odbijać od dna.

      Usuń
    3. Na razie nie znalazłem skutecznej metody.

      Usuń
  5. A wierzysz, że ta jasność jeszcze nadejdzie? Kiedykolwiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mam być szczery to nie. Nie w tym miejscu, nie w tym życiu (pojmując to słowo metaforycznie).

      Usuń
    2. Miejsce zawsze można zmienić (podobno).

      Czyli rozmowa z nadzieją nie pomogła.

      Usuń
    3. Ja to musiałbym zmienić miejsce zamieszkania tak, aby niedosięgła mnie cywilizacja no i przy okazji zmienić imie i nazwisko (ale to już czyste marzenie).

      Nigdy jej nie było. Ciągle mnie szuka.

      Usuń
  6. Pewnie mówiłam to już wielokrotnie, ale się powtórzę - kto wierzy w szczęście, ma szczęście.

    Kto nie ma nadziei... ma ciężko w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wielokrotnie powtarzałem, że tak to nie działa. Wierzyłem przez tyle lat i byłem wielokrotnie przekonywany o błędzie. Nic się w moim życiu nie zmieniło, tylko traciłem wiarę w szczęście po doświadczeniach.

      Usuń
    2. Twierdzisz więc, że lepiej usiąść na tyłku i marudzić, zamiast otrzepać kolana i iść dalej z podniesioną głową?

      Usuń
    3. Twierdzę, że nie można wierzyć w słońce bez chociażby okazjonalnych jego promieni. Ja po prostu mam dość nieustającej walki o szczęście, które nie przybyło. Jakby ktoś mi zabronił tego poczuć.

      Usuń
  7. "Twierdzę, że nie można wierzyć w słońce bez chociażby okazjonalnych jego promieni. Ja po prostu mam dość nieustającej walki o szczęście, które nie przybyło. Jakby ktoś mi zabronił tego poczuć." - ostatnio często się wzruszam, ale to trafiło wprost w moje serce.

    To takie dziwne uczucie, gdy ktoś czuje dokładnie tak samo jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodać jedynie mogę, że jednak to trochę smutne, gdy ktoś czuje jak ty w barwach szarości, bo ja świat widzę jako nieustająca pogoń za niezdobytym szczęściem, ale można rzec, że straciłem cierpliwość.

      Usuń