sobota, 29 września 2012

Sztuka teatralna

Ciemna tafla z mrocznych opowieści zsunęła się na miejskie drapacze chmur. Udekorowała ulice z polotem i fantazją. Chłodny wiatr szturchający za dnia zardzewiałe liście w parku chwyta za gardło samotne istnienia. Zastygły marmur w szaleńczej pogoni za odrobiną światła z nocnej lampy krztusi się zmrożonymi drobinkami. Mija dłuższa chwila, by mógł na nowo z opuszczoną głową wędrować pomiędzy cieniami.

Gdzieś w oddali ciepłe spojrzenia rozbijają utartą sztukę samotności. Głód pożądania szarpie za kotarę przyzwoitości. Nieśmiertelny płomyk tańczący uparcie w czasie beztlenowej burzy rozświetla epicentrum. Tysiące małych iskier podskakujących tu i ówdzie zgniatają lichą pewność bezimiennego bohatera. Mija kolejne przeszklone wizje artystów rysujących dłońmi po jedwabnej skórze swych modelek. Upada z każdym kolejnym szeptem namiętności. Spragnione usta umierają wdychając wilgotne powietrze napływające z sąsiedniej ławki.

Pomimo licznych świetlików dekorujących czarne płótno tętniącego życiem wieczornego parku oczy jednego człowieka przepełnia coraz większy mrok. Świat drwi pociągając za wrażliwe struny grając przesadnie przesłodzoną melodię. Szepcząc do ucha czyta kolejne wersy historyjek z dawnych czasów. Zgnilizna postępuje szybko podbijając kolejne fortece. Magma zastyga w kuriozalnej pozie w tragikomicznym dramacie opowiadającym o wszystkich prócz jednego. Jakby życie tylko jednej osobie zabroniło czuć.

Po gromkich brawach w trakcie śmierci demokracji widownia rozchodzi się w paradoksie czasowym. Zostaje jedynie pustka nakreślona grubą, wyraźną kreską. Magiczne rysy tworzą szkic obdartych myśli. Na teatralnej scenie pozostaje jeden aktor, który otrzymał wieczny kontrakt jakby podpisał w młodości cyrograf. Kurtyna opada, świt rozpala witraże i jasność przykrywa kolejny dzień beznadziejności...

11 komentarzy:

  1. Czasami mam problem z interpretacją Twoich postów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpowiedź masz po prawej stronie na twitterze;p

      Usuń
    2. Domyśliłam się :)

      Wydaje mi się, że nikt nam tego nie zabrania. A niektórzy tylko to utrudniają/uniemożliwiają.

      Usuń
    3. U mnei to wygląda tak jakby każda osoba mnie unikała...

      Usuń
    4. A Ty lgniesz do ludzi? Może oni tak samo to odbierają?

      Usuń
    5. W sumie zauważyłem ciekawą rzecz w pracy. Ludzie starsi są dla mnie mili i się do mnie uśmiechają, odwrotnie z rówieśnikami, szczególnie dziewczyny. Ich twarze przypominają jakby przeżywały katorgę i też tak się zachowują. Nie mam pojęcia czemu.

      Usuń
    6. Powiem Ci, że z rówieśnikami ja również mam problem. Ostatnio byłam z koleżankami na karaoke. I twarze ich oraz wielu innych osób w zbliżonym wieku wyglądały, jak byśmy uczestniczyli w stypie, a nie w imprezie. Dziwne to wszystko.

      Usuń
    7. No wiesz, ale nie szukam 50letniej kobiety dla siebie;p W sumie u mnie limit wiekowy to plus minus 4-5lat i właśnie w tym przedziale odstraszam czymś czego nie potrafię zrozumieć i pojąć.

      Usuń
    8. Przy 50-latce byś wyglądał trochę dziwnie :) Odnośnie takich rzeczy, mojego S. ostatnio uczennica spytała, czy z córką jechał. A on na to: "nie, z dziewczyną". Najpierw się z tego śmiałam, ale śmieszne to to jednak nie jest...

      A czym odstraszasz. To nie Ty odstraszasz. To one są ślepe ;)

      Usuń
    9. Raczej mało pocieszające, że one są ślepe. Aktualnie cały ród kobiety ma problemy w takim razie z oczami, przynajmniej ta część, którą spotykam, co w konsekwencji jeszcze bardziej mnie dołuje.

      A co do sytuacji, cóż, musisz się przyzwyczaić, bo tego nie unikniesz.

      Usuń
    10. Przyczyna gdzieś tkwić musi. Mnie trudno ją badać, bo osobiście Cię nie znam, a wtedy prościej by mi było stwierdzić, czy rzeczywiście coś jest nie tak ;)

      Usuń