piątek, 4 maja 2012

Lot Ikara

Echo zapomnianej modlitwy pcha mnie w ciemną kotarę. Z ufnością na ramieniu pozwalam się unieść ponad horyzont zdarzeń. Kładę swoje ociężałe ciało na skraju dachu. Smugi zimnego metalu przebiegają przez atomowe szczeliny pobudzając ośrodek nerwowy. Jak brudną szmatę wyciskam swe oczy w blasku księżycowej łuny. Zakładam nogę na nogę, zawsze prawą na wierzchu, a wewnętrzną stronę rąk delikatnie przyciskam do klatki piersiowej. Zaciągam duży haust powietrza i nieopisaną w żadnym poemacie ciszą karmię swój obłęd prowadząc siebie przez zieloną milę.

Gdzieś w oddali szum samotnie stojących drzew miesza się z odgłosem przejeżdżających samochodów. Po mojej prawej stronie dostrzegam zamglony kształt bestii szepczącej przez uchylone okno. Stary mędrzec opisywany na pergaminach wyśnionej opowieści stacza bój z piekielnymi zakusami. Brakuje jednak czasu, a być może i zainteresowania, by poznać dalsze losy nocnego opętania. Tuż obok, w sąsiednim budynku tysięczna para liczona na wspak uprawia miłość, a dłużnik z góry przeplata swe kończyny w niespokojnym truchcie dookoła pokoju.

Po przeciwnej stronie krajobrazu kątem oka można postawić pierwszy krok do własnego piekła i zajrzeć przez firany w momencie, gdy młoda para z gorzkimi łzami ginie w ognisku kłótni. Natomiast pod parapetem śpi skulony pies owinięty jedynie szczerą chęcią posiadania domu. Idąc dalej przez trawnik i skrzętnie omijając poligon mrówek możemy natrafić na rechoczącą żabę, która próbuje podbić serce swej ukochanej. Trwoga jednak zagląda do gardła śpiewaka, gdyż wybranka serca w kałuży namiętności flirtuje z żabim królem.

Natomiast ja błądzę wzrokiem na nieboskłonie pełnym opuszczonych gwiazd. Wszystkie lśnią tysiącem barw. Tańczą przy melodii swego obłędu. Tak bardzo przypominają mnie. Wyciągam dłonie i chwytam zapomniany kielich. Mrożące krew w żyłach soki spływają po złotych ściankach. Unoszę wraz z towarzyszami przeklęty puchar ku niebiosom. Bezsłowny toast krztusi wszelki zapał. Ciało drętwieje, umysł zamiera, a serce stygnie, gdy zatapiam usta w smolistym nektarze.

Rzucam mimowolnie spojrzenie na toczące się dookoła mnie historie przeplatające ze sobą smutek i radość. Z całych sił kształtuję niesmaczny grymas na mej twarzy w wyblakły uśmiech. Tworzę samotny spektakl w oparach mistycyzmu i po raz pierwszy ręka nie drży pisząc następujące słowa klątwy. Każda komórka mojego organizmu pragnie odpocząć. Moja świadomość z chęcią wyzbyłaby się wszelkich uczuć, bo obłęd staje się przekleństwem otwartego umysłu. Chciałbym wysunąć dumnie pierś do przodu, wyprostować złotoczerwone z czarnymi symbolami skrzydła i dosięgnąć nieba, bądź wymazać wszelkie myśli i niczym szaleniec porywający się z motyką na słońce spaść z hukiem na sam dół ciemności...!

42 komentarze:

  1. Naprawdę chciałbyś spaść na sam dół ciemności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś we mnie pękło i zbyt duże obciążenie dla psychiki jest stanie w jednym miejscu. Można powiedzieć, że w ostatnich kilku tygodni powoli napełniało się naczynie i w końcu wylało. Więc wóz albo przewóz. Wolę uczuciowy niebyt niż to co obecnie jest.

      PS. jakieś przygotowania dla zmiany miejsca czy po prostu założyłaś konto?;p

      Usuń
    2. Czyli po prostu chcesz zmian, jakiekolwiek by one nie były, a nie taki stan przejściowy, nie wiadomo co, tak? Takie trwanie przy rozstaju jest chyba najgorsze.

      Przeważnie używałam innej możliwości dodawania komentarzy, ale na jednym z blogów musiałam być zalogowana. I nie chciało mi się wylogowywać ;) Konto miałam już wcześniej, zmian nie planuję :)

      Usuń
    3. Dokładnie oto mi chodzi. Albo natychmiast chcę zmian uczuciowych na lepsze albo nie chcę czuć tej potrzeby już nigdy, bo obecny stan jest wyniszczający i trwa już od dłuższego czasu, no ale moja wytrzymałość jest na wykończeniu.

      Usuń
    4. Ale natychmiast chyba nic się nie dzieje. Na wszystko potrzeba choć trochę czasu. Jednak rozumiem, co czujesz, też przez to przechodziłam. Czekanie jest bardzo trudne, zwłaszcza w tej kwestii.

      Usuń
    5. Ten czas i tak już mija od dłuższego czasu. Krótkich prześwitów nie liczę, bo to całkiem bezsensu. A czuję, że powoli zbliżam się wręcz do depresji.

      Usuń
    6. A robisz coś w tym kierunku, by cokolwiek się zmieniło?

      Usuń
    7. Już zaprzestałem. Całkowicie się poddałem.

      Usuń
    8. Wiesz, że nie możesz się poddawać. Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą. Musisz znaleźć w sobie choć odrobinę siły, która pomoże się podnieść i kroczyć dalej, coś zrobić.

      Usuń
    9. Zatem jestem przegranym, bo się poddałem. Nie ma we mnie ani krzty chęci do walki. Jeśli ma sie oś zmienić na lepsze w moim życiu to będzie to musiało być inicjatywą z zewnątrz.

      Usuń
    10. Niestety los nie zawsze bywa tak łaskawy i sam z własnej inicjatywy obdarza nas szczęściem. Często o to musimy walczyć sami.

      Usuń
    11. Ja walczyłem i zawsze z marnym skutkiem. Wiec wolę się poddać i nie marnować już sił.

      Usuń
    12. I jesteś przekonany, że to dobra postawa?

      Usuń
    13. Walka się nie sprawdziła, wiec nic innego nie pozostaje. Tym bardziej, że sił już nie mam.

      Usuń
    14. Rozumiem.
      Dziś na jednym z blogów znalazłam piosenkę i teledysk, który mnie utwierdził w przekonaniu, że zawsze warto walczyć. Mimo wszystko. Może jestem zbyt emocjonalna i wrażliwa :) Ale obejrzyj. http://www.youtube.com/watch?v=GuTV7yBxYrU

      Usuń
    15. Mnie takie filmiki jeszcze bardziej demotywują ;]

      Usuń
    16. Mnie różnie. Ten akurat podniósł na duchu i zmotywował do działań :)

      Usuń
    17. To mnie o dziwo motywują do działania porazki ludzi;p Tak zupełnie na odwrót mam^^

      Usuń
    18. I wtedy myślisz sobie, że nie chcesz też odnieść takiej porażki czy udowodnić, że Ty potrafisz?

      Usuń
    19. Właściwie to pierwsze. Widzę na własne oczy porażkę i pewnie dlatego staram sie wygrzebać z opałów, ale nie tym razem. Coś we mnie pękło. Tak po prostu.

      Usuń
  2. ja tkwię w uczuciowym bezstanie i jest mi tu dobrze. wszelkie zmiany wyrzuciłam przez okno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja z braku kobiety na horyzoncie popadam w obłęd. Tym bardziej, że stagnacja dotyczy pozostałych aspektów życia.

      Usuń
    2. a mi właśnie potrzeba trochę równowagi.

      Usuń
    3. To mamy inną definicje równowagi, bo właśnie obecnie trwam w braku równowagi. Chciałbym odzyskać wolność, ale niestety jestem uwięziony w samotności. I wszystko mnie pcha do krawędzi...

      Usuń
    4. może to nie kwestia innej definicji równowagi, a tego co w danym czasie jest komu potrzebne. co pozwala tę równowagę osiągnąć. brak lub obecność czegoś lub kogoś.

      Usuń
    5. To u mnie równowagę mogę osiągnąć zawsze mając kogoś u swego boku i nigdy nie mając kogoś u boku. Ot tak zostałem stworzony. Ale nie tylko to jest problemem. Widzę doskonale, że wszystko idzie w kierunku depresji i nawet nie chcę z tym walczyć.

      Usuń
    6. Bo się poddałem. Zbyt dużo sił włożyłem w sukces, a gdy opadł kurz zorientowałem się, że jest gorzej niż było.

      Usuń
    7. to teraz może być już tylko lepiej. czy optymistyczne myślenie raczej nie przekłada się na rzeczywistość?

      Usuń
    8. Zawsze może być gorzej ;)

      Usuń
    9. to już optymistyczne podejście;d

      Usuń
    10. Źle to ująłem;p Będzie gorzej;p W tej chwili staczam się po równi pochyłej. Liczę na szczęście, że pierwszy raz od dłuższego czasu zatrzymam się przez kogoś/coś i nie spadnę na sam dół, ale to wątpliwe. Wiec stwierdzenie, że może być gorzej nie jest zbyt optymistyczne ;]

      Usuń
    11. hm,może kiedy przestaniesz już czekać pojawi się Ta właściwa osoba? zresztą nie wiem, ja się nie znam na miłości.

      Usuń
    12. Żeby tylko brak miłości był probleme. Chociaż nie ukrywam, że to priorytet, ale czuję taką pustkę, niemoc. Nic się nie układa.

      Usuń
  3. Czyli nie lubisz stać a krawędzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo brzydka notka. Mówiąc po Blankowemu - be be :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale technicznie też brzydko?;p

      Usuń
    2. Technicznie to jak zwykle zbyt skomplikowanie :P

      Usuń
    3. Przecież to napisane jest tym razem prostym językiem;p

      Usuń
    4. Ale nie chodzi mi o słownictwo, tylko o rozmiar :P

      Usuń
    5. Staram się pisać obecnie dłuższe teksty, taka forma treningu. A nie jak ty proponujesz po jednym zdaniu xD

      Usuń