środa, 2 maja 2012

Dosięgnąć nieba

O świcie słońce zapukało z dobrą nowiną w uchylone okno. Puste echo przetoczyło się po pokoju. Przebiegło niczym stado dzikich koni na rozległych stepach wolne od zgniłych granic bezpieczeństwa obok włączonego komputera. Przysiadło na moment na czarnym krześle. Rozkapryszone nieskrępowaną wolnością kilkakrotnie zatoczyło kręgi na obrotowym tronie i w szczytowym momencie zabawy zatrzymało swój mały stateczek wprost na monitor rozpalony bielą. Twarz zdrętwiała, brwi opadły rzucając cień na wyostrzone źrenice. Swoje nierealne ciało zmusiło do napięcia wszystkich mięśni. Echo wyglądało jak samotny, obdarty z sensu życia stary człowiek pozujący do ostatniego zdjęcia nim piaszczysta kurtyna zasłoni świadomość.

Pusty dokument tekstowy przypominał głodną bestię czekającą niecierpliwie, by pożreć naiwne słowa wierzące w wieczną chwałę przenoszoną na ludzkich ustach. Małe wyobrażenie przebiegło wzrokiem wzdłuż krawędzi monitora pokrytego kilkudniowym kurzem, potem przeskoczyło na niepościelone łóżko, gdzie górna warstwa przypominała post-apokaliptyczną wizję na skraju snu i jawy. Dopiero mogiła przypominająca wieczną gonitwę dobra i zła sprawiła, że oczy zastygły w tragikomicznej pozie.

W międzyczasie przez szpary w oknie przedostało się słońce. Wstrzymało oddech, gdy ujrzało swego małego pomocnika odurzonego niezwykle ciężką sceną zbrodni. Na środku pomieszczenia leżał na wpół spalony stos rękopisów. Trwoga zastukała trzykrotnie niszcząc początkowy entuzjazm. Gdzieniegdzie niedopalone słowa dogorywały ukrzyżowane na niespełnionych marzeniach. Powstrzymywały się jednak od lamentu i płaczu. Nawet w tej złowieszczej chwili martwiły się o swego wizjonera, który bez słowa pożegnania przepadł w szarym świecie.

Dwaj amigos, jak żartobliwie określali siebie nawzajem ułożyli się wygodnie na skraju opuszczonego łóżka. Dreszcze przebiegły przez wytwór wyobraźni przez jedna tylko myśl. Ile takich "samobójstw" było na tym świecie i ile jeszcze przyjdzie im się zmierzyć z tak wielką tragedią, gdy człowiek odrzuca swój dar za wygodne, ale pozbawione tej iskry życie? Bez względu na ogrom liczby porażek każdy upadek boli tak samo.

I gdy słońce jednym ruchem wyimaginowanej dłoni chciało zasłonić się posępnymi chmurami, echo szturchnęło nad wyraz energicznie swego kompana. Nagle do zmysłu słuchu trafiła melodia rodząca się z serca i prawdziwego oddania bez kiczu i sztucznego piękna. Szybkim susem wydobyli się z cmentarzyska i nieśmiało przyglądali się rodzącemu cudowi, bo nie ma nic piękniejszego dla siebie samego niż rozwinąć swe skrzydła i unieść się nad ziemią i dosięgnąć nieba.

26 komentarzy:

  1. Nie warto zatracać darów, które otrzymujemy.

    I zgodzę się z tym, że nie ma nic piękniejszego niż uniesienie i chwycenie nieba. Które niby tak odległe, czasem jest na wyciągnięcie ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej smutne jest to, że ludzie uważają, że nie mają żadnych talentów albo po prostu im się nie chce szukać. To już w ogóle tragedia.

      Usuń
    2. Dla mnie najbardziej bolesne jest to, że niektórzy swoich talentów nie rozwijają. Zaprzepaszczają szansę, którą daje im los.

      Usuń
    3. Przez przypadek jakiś talent każdy ma, ważne aby odkryć i korzystać. Nawet bym rzekł, że to pierwsze jest znacznie trudniejsze od drugiego.

      Usuń
  2. Znowu mam to streścić w jedno zdanie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę najpierw przeczytać ^^ hahaha

      Usuń
    2. To jest dopiero lenistwo ;p

      Usuń
    3. To się nazywa wiosna!! :D

      Usuń
    4. A ja myślałem, że ludzie wtedy mają więcej sił i zapału, a nie odwrotnie ;p

      Usuń
    5. Inni ludzie może tak, ale nie taka zajebistość jak ja xD

      Usuń
    6. Haha, no dzięki! :P

      Usuń
    7. Przecież wiesz, że na mnie to możesz liczyć ;D

      Usuń
    8. Własnie widzę...

      Usuń
    9. Smacznego! :D

      Usuń
    10. Dzięki, ale ziemi nie jadam. Byłem trochę pokopać, ale to strasznie opornie idzie...

      Usuń
    11. Ta porcja już została zjedzona, będziesz musiała poczekać na kolejną odsłonę;p Tylko czemu ja mam ci je przywieź?;p

      Usuń
    12. A nie chcesz spotkać się z Little B.? :D

      Usuń
    13. Grrr... jasne, że chcę;p
      Ale żeby nie było zbyt łatwo to może mały hacker chce sobie popływać w basenie?:D

      Usuń
    14. W basenie, którego jeszcze nie ma? :D

      Usuń
    15. Ale będzie;p Wcześniej niż myślisz;p Pewnie w poniedziałek dojedzie zamówienie, na które czekamy i zaczyna się zabawa :D

      Usuń
    16. Ale zanim będzie się tam chlapać Little B. to najpierw pozwól, że mamusia Agatka sprawdzi poziom bezpieczeństwa, czystość wody itp na własnej skórze :P

      Usuń
    17. Jakaś ty dobra mamusia;p

      Usuń
  3. Myślałam, że miałeś obiad :) A kiedy przywieziesz mi to ciasto? :D

    OdpowiedzUsuń