czwartek, 10 maja 2012

Bal przeklętych

W ułożonym do snu pokoju zakładam swój wyjściowy strój. Dziś bal przeklętych. Królowie bez ziem ze złamanymi skrzydłami okryci biedą i honorem świętują urodziny upiora, który wijąc się do przesady w brudno-czerwonymi autostradami scala nas wszystkich. Jak krwawa horda rzucam cień w kolorze jaśminu próbując się wzbić ponad cielesność. Eksperymenty z pogranicza snu i jawy spijają resztki człowieczeństwa.

Spoglądam gorzkim wyrokiem w lustro. Dostrzegam każdą bliznę schowaną w mętnym płynie. Słyszę jak szepczą w półmroku. Echo niczym feniks unosi się nad prochami spalonych mostów i szybuje majestatycznie w towarzystwie samotnie stojącej iglicy. Przesadnie podniosła muzyka dudniąca w mojej głowie wyzwala kolejne wyładowania, które pędzą jak stado nieokiełzanych koni. Przemierzają górzyste stepy ramienia, by z szaleńczym wyciem wbiegnąć w niżej ułożone przedramię. Husaria elektronów tylko w jednej nanosekundzie tworzy mały spektakl błyskawic na opuszkach palców. Wyzwolony huk obiega ciało wyrzucając małe grzeszki w ciemną pustkę pokoju.

Tym sposobem stare, jeansowe spodnie przeżywające swoją drugą młodość i kontrastująca z nimi kupiona niedawno czarna ze złotymi elementami koszulka tworzą na swój sposób świecki wizerunek. Wszystko to przyozdabiam cienką warstwą gnijącej mazi gniewu, żalu i pretensji. Przypominam oszalałego czarnoksiężnika próbującego rzucić klątwę rozciągającą się poza widoczny horyzont. Zapadam się dobrowolnie w tym obłędzie. Tym razem nie ignoruje wołania ciemności.

Przymykam otwarte przez cały ten nędzny spektakl okno i przy pierwszych dzwonach obwieszczających rozpoczęcie balu zakładam ostatni element układanki. Zniszczone buty ciężkie od przylepionego piachu. Podchodzę w rytm złego przeczucia do drzwi frontowych i chwytam za lodowatą klamkę. Mroźny dotyk sumienia przeszywa moje ciało. Unosi włoski na rękach. Czuję na sobie ich wzrok. Teraz albo nigdy. Po kilku beznamiętnych wybić zegara odrzucam zawahanie i wkraczam w nieznany świat. I tak zaczyna się bal, bo chociaż nasze życie nic nie warte to krzyczmy co tchu: E'vviva l'arte!

Bonus: E'vviva L'arte

62 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nazbierało się przez lata.

      Usuń
    2. A myślałeś nad tym, by dać mu upust? Wykrzyczeć, wyładować?

      Usuń
    3. Właśnie tym sposobem wyładowuje złość. Można powiedzieć, że jestem wściekły na świat. Cały.

      Usuń
    4. To odwróć się od niego plecami i żyj po swojemu. Na złość światu.

      Usuń
    5. Jakbym mógł to bym tak zrobił ;p

      Usuń
    6. Znasz moje zdanie w tej kwestii: podobno nie ma rzeczy niemożliwych ;)

      Usuń
    7. Moje zdanie jest o 180 stopni odwrócone :D

      Usuń
  2. musisz się rozładować :) http://slowem-pisane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko obecnie nic nie pomaga.

      Usuń
    2. to nie wiem jak Ci doradzić :(

      Usuń
    3. Sam nie wiem. Obecnie piszę na blogu teksty pełne goryczy, by chociaż trochę odciążyć siebie, ale działa tylko na krotką metę.

      Usuń
    4. Ze wszystkich niepowodzeń ostatnich lat. Zbierało się to powoli, robiłem ostatnio co mogłem, aby to odgonić od siebie, zająłem się wieloma sprawami, a jak opadł kurz to zorientowałem się, że walka była bezsensowna. Więc się poddałem i dałem upust swojej żalu, goryczy i gniewu.

      Usuń
    5. może z każdym dniem będzie lżej :)

      Usuń
    6. Tyle tylko, że frustracja narasta z każdym dniem. Coś wyjątkowo dobrego musiałoby się stać, by pchnąć mnie z powrotem na właściwe ścieżki, a ja sam tego nie zamierzam czynić.

      Usuń
    7. czemu nie chcesz tego zrobić? ja tam wolę Cię zdecydowanie zadowolonego i pełnego pozytywnej energii :)

      Usuń
    8. Czemu nie chcę sam coś z tym zrobić? Bo za każdym razem ponosiłem porażki. Dzban się wylał, który skrupulatnie zbierał gorycze każdej porażki. A ja już nie mam sił udawać szczęśliwego, bo to była iluzja, którą się karmiłem. Teraz już to nie wystarcza. Chcę prawdziwego szczęścia, bo mentalnie nie wyrabiam już.

      Usuń
    9. a może powinieneś się cieszyć z małych rzeczy. ja tak robię :) i powiem Ci szczerze,że tak jest lepiej.

      Usuń
    10. Mi to już nie pomaga. Ja potrzebuję czegoś wielkiego.

      Usuń
    11. to może poszukaj tego szczęścia! :)

      Usuń
    12. Szukałem, a czym bardziej szukam tym bardziej spycham siebie w obłęd. To ma mnie znaleźć, nie ja jego. Teraz tylko tak działa.

      Usuń
    13. to trzeba czekać :)

      Usuń
    14. Czekam w swoim obłędzie, ale czasu coraz mniej.

      Usuń
    15. mogę poczekać z Tobą, zawsze to raźniej :)

      Usuń
    16. Nie wiem czy to bezpieczne;p

      Usuń
    17. biorę to na siebie :)

      Usuń
    18. Tylko ostrzegam, aby nie było ;p

      Usuń
    19. Ależ proszę cię bardzo :D

      Usuń
    20. Nawet gdy smętna notka?

      Usuń
    21. w komentarzu nadrobisz tak,że nie wychodzi na smętną :D

      Usuń
  3. a skąd się tyle tej goryczy nazbierało?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dla Ciebie złotą radę (tak złotą jak te napisy czy wzorki na Twojej koszulce) - idź pobiegać! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kupisz mi karabin maszynowy to mogę pobiegać, bo obecnie przelatuje mi myśl od czasu do czasu, aby zobaczyć cały świat w ogniu^^

      Usuń
    2. O wybacz! Ja chcę żyć, więc nie mogę spełnić tej prośby. Poza tym wiem, że złota ze mnie dziewczyna, ale od spełniania życzeń są złote rybki :P

      Usuń
    3. Mogę strzelać gdzie indziej niż w Łodzi ;p

      Usuń
    4. Możesz, ale napisałeś 'cały świat w ogniu'...

      Usuń
    5. Ty egocentryczko! Od razu pomyślała o swojej okolicy xD

      Usuń
    6. Na pewno z kałachem wiele bym zrobił ^^

      Usuń
    7. Zaczynam się Ciebie bać...

      Usuń
    8. Aż tak przerażający nie jestem :D

      Usuń
    9. Jesteś!! :P

      Usuń
    10. O jak super :D To potraktuje to jak komplement^^

      Usuń
    11. Totalna załamka!! :D

      Usuń
    12. Yeah! :D Udało mi się ciebie złamać^^

      Usuń
    13. Też mi sukces... :P

      Usuń
    14. Podobny poziom do twojego samolotu xD

      Usuń
    15. Ale co Ty chcesz od mojego samolotu?!?

      Usuń
    16. To samo co ty od mojego sukcesu :D

      Usuń
    17. To znaczy, że nie wiem co xD

      Usuń
    18. To już cos ustaliliśmy xD

      Usuń
    19. Jednak to bardzo niewiele ;P

      Usuń
    20. Każda podróż zaczyna się od pierwszego, małego kroczku xD

      Usuń
    21. To teraz twoja kolej na drugi! :P

      Usuń
    22. I wyjdzie na to, że tylko ja stawiam kroki?:>

      Usuń
    23. Nie zagaduj, tylko do sedna proszę. Czemu więc śmiałeś się z mojego samolotu? :D

      Usuń
    24. Bo t śmiałaś się z mojego sukcesu;p

      Usuń
    25. Nieprawda, bo Ty śmiałeś się pierwszy!!

      Usuń
    26. Ja się nie śmiałem, napisałem tylko, że to samolot jak samolot;p

      Usuń
    27. Tak czy siak - brzmiało szyderczo :P

      Usuń
  5. Nie o swojej okolicy, tylko o tym całym świecie... I kit z Łodzią, ale te wszystkie biedne zwierzątka i roślinki... ;(

    OdpowiedzUsuń