sobota, 18 lutego 2012

To jest długa noc...

To jest długa noc w iskrzących zorzach pokrywających frywolne tańce umysłu z sercem. Powietrze ociężałe przez lubieżne endorfiny. Ociekam niezbadanym chaosem kosmosu. Szczątki dawnych fortec układają się w pasma wietrznych gór. Tworzą niezapomniane spektakle. Grają hucznie w duszy rozsyłając w najdalsze zakątki mgławic rozchichotane słowa. Czarne portale pozyskują możliwości. Czerń miesza się z krwistą czerwienią. Rysują pradawne znaki w suchym spojrzeniu. Rodzi się bestia w tętniczych zakrętach. Mięśnie napinają się. Rozciągają. Wiercą się rozjuszone na firmamencie ścianek komórkowych. Szaleństwo zapisuje ryciną kolejne akta mego przedstawienia.

Czuję w swoim wnętrzu niepohamowaną, dziką i zwierzęcą radość. Jestem jakby nieokrzesaną energią buntującą się prawom natury jednocześnie będąc budulcem własnego istnienia. Poddaje się namiętności chwili. Żądza karmi wygłodniałe żywioły, wilgotnymi ustami smakuje zakazane słowa. Piórem obrysowuje szmaragdowe rysy szlachetności. Ożywiam własne barwy. Smugą czasoprzestrzenną rysuje kolejne skrawki tęczowych przypowieści. Czuję to. Nadchodzi tsunami wątków, akapitów, słów i liter. Wszystko w jednej chwili. Kulminacyjny chaos zewnętrzny, a w szklanym ciele jedynie harmonia. Echo spokojnego oddechu zmienia się w spadające gwiazdy. I w całej tej kaskadzie nieuchwytny jest sens.

40 komentarzy:

  1. W każdym Twoim poście jest coś, co nie pozwala mi do końca go zinterpretować. Nigdy też do końca nie mogę odkryć panującego w Tobie nastroju ;) Jednakże ta notka wydaje mi się pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię ukrywać w takich wpisach faktyczny sens wypowiedzi, to taka sympatyczna gierka. Aczkolwiek staram się, aby nastrój jednak był dość dobrze widoczny. Jak widać, jeszcze mi to nie wychodzi. Ale dobre odczucia masz, bo treść jest jak najbardziej pozytywna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Albo - Tobie wychodzi, tylko ja jestem kiepskim graczem, bo nie zawsze łapię reguły gry? ;)
    Czyżby na nowo nadeszła wena? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego sami nie ustalimy :D
    Ona jest od dłuższego czasu, więc nie mogła wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisałeś, że "nadchodzi tsunami wątków, akapitów, słów i liter", dlatego tak to odebrałam, że nowy zapał jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A widzisz ;) Zapał a wena to dwie różne rzeczy ;) Jeśli chodzi o zapał to tak, można powiedzieć, że nowe siły przybywają z najdalszych zakątków, ale jeśli wena to nie, bo ona jest cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wiem co napisać...

    OdpowiedzUsuń
  8. bo Ty to masz taki talent do tego łączenia słów,że ja wymiękam. :) serio!

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaa, to rzeczywiście co innego. Jakoś tak tego w tym momencie nie rozdzieliłam. To w takim razie niech ten zapał nie niknie, a dalej rośnie w siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz to ja nie wiem co napisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A dziękuję. Liczę wręcz na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. dziękuje Labrako dziękuje. wystarczy w zupełności :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję Labrako dziękuję xD
    Ja bym napisał Labrava, ale jak sie uparłaś na to "k" to ja sie nie wykłócam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Niech będzie i tak :) To pewnie najbliższe dni i tygodnie pokażą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnie dni to też pokazują. Również na blogu, bo znacznie częściej coś publikuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. To bardzo dobrze, nie narzekam :) Ja ostatnio mam tylko wenę (i delikatny przymus) pisania pytań do egzaminu dyplomowego, ale na razie jest też zapał, więc notatki się poszerzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. no bo Labravka to tak fajnie brzmi :D zabawnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój licencjat skończył się na temacie i tytule pracy zanim nie zrezygnowałem całkowicie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie ma sprawy, jeśli to pobudza w jakimś stopniu mięśnie brzucha to witaj Labravka :D

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja pracy licencjackiej nie piszę, tylko ten egzamin. Miałam wybrany temat, ale uczelnia zaczęła kombinować i odeszli na naszym roku od pisania pracy.

    OdpowiedzUsuń
  21. I bardzo słusznie. Pisanie prac licencjackich i magisterskich, a nawet (w większości przypadków) to pisanie plagiatów tak aby nikt sie nie doczepił. Uważam, że pisanie takich prac powinno być zarezerwowane jedynie dla osób, które faktycznie mają coś ciekawego do powiedzenia co mogłoby w jakimś sposób odkrywcze a nie odgrzewanie starego kotleta przyozdabiając go jedynie świeżymi warzywami.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba za trudne to dla mnie xD.

    OdpowiedzUsuń
  23. hehe i się zbija z Labravki :D wstyyyyyyd! :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Po części niewątpliwie masz rację, ponieważ, obserwując chociazby prace semestralne znajomych wiem, że często jest to po prostu ctrl+c, ctrl+v. Aczkolwiek jakoś nie wyobrażam sobie skończyć studiów i nie mieć napisanej pracy, chyba takie przyzwyczajenie, że tak było zawsze. Ale egzamin na pewno w większym stopniu odda wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dlaczego?:> Wydaje mi się, że główny sens jest napisany wręcz wprost ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. dobrze, ze nie dodałaś, że biednej;p

    OdpowiedzUsuń
  27. Ty sobie nie wyobrażasz, a ja ciagle nei wyobrażam tej starej metody ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wiem który raz to napiszę, ale zazdroszczę Ci tej długotrwałej weny! I mam nadzieję, że prędko Cię ona nie opuści ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Prawdę mówiac to rozkwitam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Cieszy mnie to niezmiernie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czyżby po prostu zbliżała się wena? ;)
    Kocham noc. Jest dużo piękniejsza od dnia. Taka tajemnicza.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziękować :)
    Bardzo mnie ostatni stan cieszy i liczę na kolejne długie miesiące :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Wena u mnie ostatnio daje mi słodkie owoce to raczej chęci się zbliżają:)
    Też wolę noc. Najbardziej klimatyczna noc to ta zimowa, gdy leży śnieg i jest pogodne niebo.

    OdpowiedzUsuń
  34. zapomniałam się wyżej podpisać, wybacz ;p

    OdpowiedzUsuń
  35. I tego również Ci życzę ;) bo kiedy ostatni raz miałeś taką dobrą passę, jak teraz? ;>

    OdpowiedzUsuń
  36. I tak bym się domyślił, więc spokojnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeśli chodzi o pisanie to nie aż tak dawno temu, bo w listopadzie ubiegłego roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. wolę noc od dnia, zdecydowanie. cisza i spokój to coś, co ostatnio nastawia mnie pozytywnie. potrzebuję tego. a Tobie zazdroszczę weny!

    OdpowiedzUsuń
  39. Też wolę noc od dnia. Jest bardziej nastrojowa. Cisza, spokój to dodatkowe atuty, ale nic nei stoi na przeszkodzie, aby i pozytywnie zahuczało ;)
    Aż głupio coś wobec tego napisać, ale nie byłbym sobą, gdybym szczerze nie podziękował, więc dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń