środa, 8 lutego 2012

Nieproszony gość

Ogrzewam napięte mięśnie przy dziewiczym ogniu z kominka. Siedzę wygodnie na starym, zmarszczonym fotelu. Wygląda lepiej ode mnie. Łakomie chwytam każdy kęs ciepła orbitujący wokół mojego ciała. Noc przykryła mój domek w stan upojenia. Nagle, słyszę dziwny pomruk. Ledwo słyszalne chichotanie. Odwracam się. Kątem oka wychwytuję poruszający się cień. Staram się nadążyć nad intruzem. Coś przeskakuje na kolejne półki wiszące na ścianach. Wywraca moje dzieła próbując zmylić moje oczy. Znika.

Czyżby moje wyobraźnia płata mi figla? Jest cicho. Słyszę jedynie coraz płytszy mój oddech i śpiewające ogniki tuż za moimi plecami wyskakujące z ramion ogniska. Serce prowadzi moją krew przez autostrady. Żyły wypełzają ze zdenerwowania. Ciśnienie jakby lekko unosiło mnie nad drewnianą podłogą. Przyglądam się zastygłym w czasie cieniom po drugiej stronie pokoju. Wyglądają tak ponuro. Ocieram pot z czoła. Wytężam zmysły, by odszukać nieproszonego gościa. Po kilku chwilach dezorientacji jeden z czarnych pejzaży na ceglanych ścianach ruszył przed siebie. Tup tup tup tup. Hałaśliwe, niepokojące kroczki.

Organ bijący podchodzi mi do gardła. Oddycham ciężko. Totalne zagubienie. Oczy chcą iść w prawo, słuch prowadzi mnie w lewo. Kim jesteś? Dlaczego mnie nawiedzasz? - myślę przerażony. Zaciskam dłonie na oparciach fotelu. Drżę cały z podekscytowania. Szukam, wypatruję do końca nie wiedząc czy to ja jestem kotem czy być może tworzę groteskowy obraz myszy goniącej za swym oprawcą.

Ujrzałem to coś! Zamarł w bezruchu. Jakby mój wzrok okazał się krępującą jego ruchy liną. Uwięziłem go w magicznym więzieniu. Co to jest? Ledwie wyrastał ponad podłożę półki. Dziesięciocentymetrowy skrzat, chochlik? Tułów miał okrągły jak piłeczka do tenisa. Rączki długie, chudziutkie, niezbyt naturalne. Nóżki miał umięśnione, niewiele dłuższe od górnych członków, lecz stopy względem swojego ciała miał dużo za duże. Spojrzał na mnie swymi lśniącymi ślepiami. Moje mięśnie twarzy były napięte do granic możliwości. Nie chciałem zdradzić swych emocji. Grałem twardego pokerzystę mającego w rozdaniu liche karty. Gość też nie okazywał emocji. Patrzył się we mnie jakby chciał wydrążyć dziurę w moich oczodołach i dorwać się do mej duszy.

Jakby nigdy nic, zrobił kilka kroczków do tyłu. Oparł się o kant najnowszego mojego dzieła, które miałem wysłać do zaprzyjaźnionego wydawcy za tydzień. Grzmotnął niechlujnie na podłogę, wyprostował nogi i założył jedną na drugą. Skrzyżował rączki na swojej klatce piersiowej i od czasu do czasu przechylał swoją główkę raz w prawo raz w lewo. Starałem się nie mrugać, aby nie zgubić go chociaż na chwilę. W tamtym momencie wydawało mi się, że każda sekunda dłuży się niemiłosiernie. Nie wiedziałem jak zareagować. Nie byłem pewny czy starczy mi odwagi i sił, by odpowiednio ułożyć swój ton głosu tak, aby nie zdradzić wewnętrznych emocji targających mnie jak chorągiewkę w czasie sztormu.

Zdawało mi się, że brak emocji widocznych na twarzy mojego małego przyjaciela jest dość naturalna dla jego "gatunku". Nie wykazywał większego zmęczenia w przeciwieństwie do mnie. Czułem jak spływają po moim czole szklane, zdradzieckie łzy potu. Mój ciężki oddech dudniał mi w uszach. Przeszkadzał w skupieniu. Palce u rąk zesztywniały, a mięśnie naprężyły się do swych granic. Nagle, ogień buchnął większą radością niż zwykle to czynił. Dźwięk otumanił mnie na chwilę. Gdy serce wróciło na właściwe swe miejsce, srebrnego skrzata już nie było. Zostawił mnie samego z podekscytowanymi myślami, które piętrzyły się w mojej ciasnej głowie.

Zwolniłem diaboliczny uścisk swej twarzy, potrząsnąłem dłońmi w powietrze uwalniając do atmosfery uczucia, by uwolnić się od niechcianego ciężaru. Nasłuchiwałem przez dłuższy moment małych kroczków, lecz tajemniczy przybysz już nie wrócił. Dopiero kilkanaście uderzeń starego zegara zmusiło mnie bym wrócił do starych czynności. Odwróciłem się twarzą do ognia i wyprostowałem ręce w jego kierunku. Otwartymi dłońmi chwytałem każdy kęs ciepła. Niby nic się nie zmieniło. Niby nic się nie wydarzyło. Jednak, czuję się odmieniony.

80 komentarzy:

  1. Ty to masz wyobraźnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie nie :) pozytywnie jak najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
  3. W ogóle w tym miejscu chciałem przeprosić ciebei i każdego kto tu trafi, że musiał walczyć z tak długim tekstem xD

    OdpowiedzUsuń
  4. eee zwyciężyłam jak widać :) a jak jesteśmy na etapie przeprosinek to ja też Cię muszę przeprosić za to,że znów się zamotałam w komentarzach :) cała ja.

    OdpowiedzUsuń
  5. I dlatego chylę czoła, że zdołałaś to przeczytać (już nawet nie będę wspominał od deski do deski, bo tego by było już dużo za dużo;p).
    Można to jakoś przeboleć ten jeden komentarz tam gdzie nie potrzeba, byleby nigdy w dalszej części się nie mylić;p

    OdpowiedzUsuń
  6. taa skasuj go i po kłopocie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie kasuję, niech będzie. Nie lubię nieparzystej liczby w komentarzach^^

    OdpowiedzUsuń
  8. nie daj się temu chochlikowi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. To tylko fikcja literacka z przesłaniem;p

    OdpowiedzUsuń
  10. a czy ten chochlik nie był właśnie tym przesłaniem?;> jeśli nie to wybacz, źle zinterpretowałam :P

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze :) Ty tu rządzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ten chochlik skojarzył mi się ze zgredkiem z Harrego Pottera. :P widzę, że wena dopisuje (:

    OdpowiedzUsuń
  13. Może nie potrzebnie nazwałem go chochlikiem;p

    OdpowiedzUsuń
  14. A ty się gubisz :D

    OdpowiedzUsuń
  15. zamiast "dziewiczym" przeczytałam "dziewczynie" i już wyobraziłam sobie, jak to piszesz że siedziałeś sobie z dziewczyną przy palącym się, ciepłym kominku, koc, wino itp. :D
    wiem, że to nie na temat, ale noooo to ta moja wyobraźnia już nie pozwoliła skupić się na niczym innym :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Czyżby czegos ci brakowało?;p

    OdpowiedzUsuń
  17. Miało być bardziej w stronę zdziwienia z lekką nutką przerażenia niż komediowo, ale ok :D

    OdpowiedzUsuń
  18. gorszy problem bo ja już nie wiem gdzie pisać :D ale działam fest!

    OdpowiedzUsuń
  19. Poczułam się jakby Andersen opowiadał mi bajkę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Bo doszedłem do wniosku, że może źle nakierowywać interpretatorów ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach ten labirynt komentarzy i to totalne zagubienie, nie?:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Prawdę mówiąc bardziej liczyłem na skojarzenia z Poe, ale każdy komplement jest miły dla duszy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Po prostu lubię mroczniejsze klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. No ja lubię właśnie takie coś. Allan Edgar Poe czy King. Chociaż nie chciałbym skończyć jak ten pierwszy :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj tam, oj tam :D większość na pewno zrozumie przesłanie, nie to co ja :P

    OdpowiedzUsuń
  26. King o był słoń z "W pustyni i w puszczy" :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiem, nie czytałem tej książki, ani nie oglądałem filmu;p

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy ja wiem. Nikt sie nie odważył z interpretacją :D Bo oczywiscie rozmawiamy to co autor ma na myśli, tak? Bo ja uważam, że każdy ma prawo do włąsnego interpretowania tekstu i każde takie odmienne zdanie będzie trafne, ale wyłączając próby trafienia z tym co pierwotnie autor miał na myśli;p

    OdpowiedzUsuń
  29. ale przerażenie było poniekąd! z ręką na serduchu :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Wiem o czym to jest i podziękuję ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. Wierzę^^ A tekst ułożyłem sobie wczoraj... w łóżku :D Dzisiaj jedynie z głowy przepisałem :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Może ktoś się jeszcze odważy :D Ja nie wiem co autor miał na myśli, choć się nad tym zastanawiałam, ale ostatecznie się poddałam i przełożyłam tekst na obraz w wyobraźni. Na początku nie wiedziałam czy to fikcja literacka czy prawda, trochę mi się to "zlewało" ;p

    OdpowiedzUsuń
  33. To powiadasz, że stymuluje twoją wyobraźnię?:D

    OdpowiedzUsuń
  34. To o czym mam Ci opowiedzieć? :D

    OdpowiedzUsuń
  35. A znasz jakąś bajeczkę?:D

    OdpowiedzUsuń
  36. Zależy jaki gatunek preferujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  37. A masz coś erotycznego?^^

    OdpowiedzUsuń
  38. to kolejny dowód na to, że w czasie snu wszystkie nasze pomysły i myśli się tak ładnie układają i łatwiej je nam przelać ;]

    OdpowiedzUsuń
  39. dziwnie to zabrzmiało ;D ale tak, można tak powiedzieć ;D

    OdpowiedzUsuń
  40. Znalazłoby się, ale nie wypada takich rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  41. Czemu dziwnie?:>

    OdpowiedzUsuń
  42. Dlaczego nie?:>

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardziej przed snem, bo jednak nie mogłem zasnąć to jak zwykle włączyłem myślenie, aby jeszcze bardziej sobie utrudnić ;D

    OdpowiedzUsuń
  44. no trochę tak :) muszę się poprawić.

    OdpowiedzUsuń
  45. Szczerze to sam zaczynam sie gubić ;]

    OdpowiedzUsuń
  46. trudno jest odgonić myśli przed snem a jak je się już samemu przywołuje, to huhu ^^

    OdpowiedzUsuń
  47. a ja nie :) jakoś daję radę.

    OdpowiedzUsuń
  48. U mnie obecnie tworzą sie po prostu pomysły na jakiś tekst bądź fragment czegoś większego, wiec nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. To pozazdrościć :D

    OdpowiedzUsuń
  50. bo miałam głupie skojarzenia, wybacz :P

    OdpowiedzUsuń
  51. No ale tak trochę więcej szczegółów..:p

    OdpowiedzUsuń
  52. może lepiej nie ^^

    OdpowiedzUsuń
  53. Ależ nie krępuj się, sami swoi :D

    OdpowiedzUsuń
  54. zostawię to dla siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie bądź taka;p

    OdpowiedzUsuń
  56. Ty nie zapeszaj :) bo ciągle próbuje ogarnąć jak tu bez kłopotów komentować.

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie wierzę w zapeszanie;p

    OdpowiedzUsuń
  58. a czego nie wierzysz??

    OdpowiedzUsuń
  59. Lubię niezapowiedziane wizyty małych chochlików. Podnoszą napięcie, pomagają wrócić myślami do chwili obecnej, skupić się na rzeczywistości, zamiast odlatywać. Ot tak, paradoksalnie.

    OdpowiedzUsuń
  60. Czemu?;p
    Bo to taki zabobon, wierzę w przypadek i żadne słowa nie utorują jakiejś opcji dopóki nie poznamy wyników, więc nie wierzę w zapeszanie;p

    OdpowiedzUsuń
  61. Dla mnie tacy niezapowiadani goście poszerzają horyzonty, ukazują szersze pole widzenia na rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie bądź wredna i powiedz ;D

    OdpowiedzUsuń
  63. niestety Cie rozczaruje, bo ja z natury jestem wredna i nie powiem ^^

    OdpowiedzUsuń
  64. Bo zaraz zacznę tupać nóżkami! xD

    OdpowiedzUsuń
  65. //tupie nóżkami! ^^

    OdpowiedzUsuń
  66. a mi się podoba taki Twój tok myślenia. jeszcze wiele mądrych rzeczy mogę się od Ciebie nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
  67. już Ci przeszło? :P

    OdpowiedzUsuń
  68. Po części o to mi chodziło. Te niepozorne istotki potrafią odsłonić przed nami nieznane części nas samych.

    OdpowiedzUsuń
  69. Nadal tupie xD

    OdpowiedzUsuń
  70. A ja od ciebie i innych, taka wspólna lekcja :D

    OdpowiedzUsuń
  71. Też tak można to interpretować, bardziej mi chodziło jednak oto, że swoją osobą pokazują, że świat jaki znaliśmy ma kilka nieodkrytych kart przed nami.

    OdpowiedzUsuń
  72. sam korzyści ;) negatywnych stron nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  73. Ja też nie widzę niczego podejrzanego ;)

    OdpowiedzUsuń