niedziela, 29 stycznia 2012

I know I can fly.

Budzę się na kaszmirowych zorzach uplecionych z wilgotnych myśli. Wdycham świadomie wicher szalejący po sypialni. Podchodzę do okna. Zmęczona wielobarwność rozstrzyga namiętności pełzające po zaspanych ulicach. Szary dym rzeczywistości budzi mnie do życia. Ślepe spojrzenia dźgają moją osobowość na tysiące różnych sposobów. Odwracam wzrok przed zimową aurą w środku lata. Odchodzę od sztucznie namalowanego obrazu. Ściągam z siebie poranne nitki snów. Ogrzewam ciało łykiem zakrapianego słodzikiem przyrzeczenia, nabieram raz jeszcze leniwego powietrza w płucach i żegnając się z czterema ścianami wychodzę przez drzwi.

Nabieram odwagi w prześwitach niebiesko-białej pajęczyny i zostawiam z każdym krokiem za sobą odurzające zmysły marzenia. Mięśnie nóg pracują coraz mocniej wymuszając na moim sercu samotne tango o świcie. Bezmyślnie obijam się o niewyraźne szkice wprawionych w ruch manekiny. Codziennie w tym samym położeniu kosmicznej gwiazdy spoglądam w niebo, zamykam nieśmiałe iskierki i wdycham namiętnie opary mojej wyobraźni. Zatrzymany w stop klatce przesiąkam nierealnym. Spod powiek wydostają się miliardy myśli zlepionych Boską dłonią.

Wstrzymują oddech. Ostatnie kęsy mają delikatny, lecz wyrazisty smak elektronów wirujących wśród chmur. Zrzucam kajdany wolności, porzucam człowieczeństwo. Przyozdabiam swoją naturę kryształami pierzu, a grymas mej twarzy upodabnia się do wiernego towarzysza mych niekończących się rozmyślań w nocnych godzinach. Brakuje tak niewiele, by hasać nad drapaczami chmur ludzkich trosk. Nagle... ktoś ramieniem wyuzdanego sumienia wytrąca mnie z mojego świata. Otwieram przezroczyste lustra i wszystko wraca do odgórnie nałożonej normy.

Zbieram pozostałe resztki mojego ja zagubione w pustynnych cząstkach i kończę rytuał trwający w pętli czasu. Tracę barwy i mierzę rzeczywistość uniwersalną miarką. Jestem nikim, jestem legionem. Lecz nawet w groteskowej burzy tli się wieczny płomyk i słyszę jego szept pośród chaosu. I wiem, że któregoś dnia zrzucę jarzmo bękarcich słów, rozprostuję skrzydła i odlecę po za horyzont, po za wyobraźnię i chwycę czekające na mnie przekleństwo. Utopię się w cząsteczkach przepełnionych jasnością, ponieważ umiem latać, ale zapomniałem przez dzikość rollercoastera gdzie podziałem swoje szczęście.

76 komentarzy:

  1. Swojego człowieczeństwa nie możemy porzucić chyba nigdy.

    A stracenie swojego szczęścia z zasięgu wzroku to niedobra rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten tekst jest bardziej optymistyczny niż się zdaje ;)
    A co do tego co napisałaś to jeśli chodzi o słowo człowieczeństwo to tym razem miałem na myśli cywilizację. Mało w tym tekście (przynajmniej tak trzymam kciuki:D) dosłowności.

    OdpowiedzUsuń
  3. to, że zapomniałeś, gdzie posiałeś szczęście, nie znaczy, że sobie nie przypomnisz.
    do tego tekstu świetnie pasuje mi piosenka Pearl Jam - Nothingman, której właśnie namiętnie słucham. posłuchaj, cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie w tym wszystkim właśnie chodzi oto, że zdaje sobie sprawę, że zapomniałem, ale wiem, że potrafię i kiedyś znów poszybuję w przestworza :)
    Jeśli chodzi o ten zespół to uwielbiam słuchać Just Breathe. Świetna piosenka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba każdemu zdarza się zapomnieć, gdzie podział swoje szczęście. Można próbować sobie przypomnieć, a czasami nie jest to konieczne, bo szczęście samo się ukazuje. To tylko kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja szczerze przeszedłem metamorfozę. Od marudzenia, wyzwisk do losu aż po dzisiejszy stan emocjonalny. Takie dziwne zrozumienie wypełnia moje wnętrzności.

    OdpowiedzUsuń
  7. cieszy mnie to! zatem życzę Ci, byś mógł w jak najbliższej przyszłości poszybować w te przestworza. :)
    w Pearl Jam się dopiero wdrażam. na pewno posłucham :) czyżbyśmy wreszcie zaczęli się dogadywać w kwestii gustu muzycznego? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Można powiedzieć, że przestawiłem tok myślenia. Mniej użalania, po prostu iść przed siebie.
    w Pearl Jam to ja amator jestem, bo praktycznie od nich słucham jedną piosenkę, więc nie robiłbym pochopnie z tego sukcesu, ale kto wie, być może;D

    OdpowiedzUsuń
  9. a jednak. nie sądziłam, że przestawisz tok myślenia ;) ale to dobrze, dobrze...
    być może :D ja jeszcze ostatnio złapałam fazę na Red Hotów :D

    OdpowiedzUsuń
  10. To nadal nie oznacza, że jestem szczęśliwy, żeby nie było zbyt pięknie;p Ale jest już lepiej, lżej :)
    Mówiłem, że to może być licha nadzieja, bo to nie moje klimaty^^

    OdpowiedzUsuń
  11. oj tam, no. najważniejsze, że jest lepiej. ;)
    nawet ta ostatnia piosenka, która nucą wszyscy? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam pojęcia o jakiej piosence mówisz^^ Nigdy nie byłem zbytnio obeznany z najnowszymi trendami ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiedziałabym, że to nie do uwierzenia ;) Ale cieszę się, że zmieniła się Twoja wizja patrzenia na świat. Pozbywasz się pesymizmu?

    OdpowiedzUsuń
  14. Stawiam na realizm, ale nie oznacza to jednak, że będę się uśmiechał na kazdym kroku. Więcej na świecie pesymizmu niż optymizmu i o tym trzeba pamiętać. Po prostu zmieniam swój styl bycia. Mniej marudzenia, mniej żalenia się o tym. Co nie zmienia faktu, że coraz bardziej jestem przerażony tym co dzieje się na świecie, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Wiec nie muszę dodawać "brudów" żalącej sie duszy.
    Po prostu zrozumienie nie oznacza optymizmu. Stawiam na pewniki. I zdecydowanie lżej mi na duszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem, że zrozumienie nie oznacza optymizmu i nie to miałam na myśli. Po prostu uznałam, że mniej marudzenia to w pewnym sensie mniej pesymizmu, ale mogłam się pomylić, przecież każdy odbiera to inaczej :) A realizm jest chyba najlepszą perspektywą patrzenia na świat, który nie jest wcale taki dobry.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nadal zamierzam się trzymać zasady, że jeśli jest dobrze to się uśmiecham, jeśli nie to nie zamierzam udawać szczęśliwego, ale nie muszę o tym ciągle marudzić ;] Dla mnie pesymizm nie jest zły, wręcz przeciwnie, bliżej mu do realnego świata niż optymizm, który uważam, że jest po prostu naiwny.
    Moja postawa jest bardziej otwarta na świat, jakbym wyszedł z transparentem "Losie, zaskocz mnie pozytywnie". Coś w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ma sensu na siłę udawać, że jest dobrze, kiedy tak naprawdę jest beznadziejnie, więc doskonale to rozumiem. I przy tym wcale nie trzeba narzekać na cały świat, chociaż mi ostatnio zdarza dosyć często (czasem nawet ZA często) marudzić, ale jakoś nie umiem nad tym zapanować. Masz rację, pesymizm nie jest zły, ale bardzo łatwo można pomylić z nim realizm.
    Nie ma sensu zamykać się w sobie, dlatego otwarcie się na świat jest o stokroć lepsze i może (choć wcale nie musi) przynieść coś dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  18. http://www.youtube.com/watch?v=H8QoB3sifzw oto i ona! bardzo wpada w ucho :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No ja staram się znaleźć złoty środek dla siebie. Otwieram się na świat, ale z drugiej strony zamykam coraz szczelniej serce. Dla wygody, dla porządku ducha. Trochę za dużo było tych wzlotów i upadków na tle uczuciowym. Dlatego rozwijam się na tle stabilizacji. Jakakolwiek by nie była. Chociaż już raz tę zasadę złamałem^^

    OdpowiedzUsuń
  20. To pierwsze słyszę i kompletnie nie moje klimaty^^ Więc nadal pozostajemy w odmiennych "ustrojach" xD

    OdpowiedzUsuń
  21. no nic nie to nie poradzę :D

    OdpowiedzUsuń
  22. To chyba taka norma między nami :D

    OdpowiedzUsuń
  23. burza przeciwieństw :P ale dzięki temu rozmowy nie są nudne. przynajmniej dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobrze, że nie z piorunami. Wtedy mogłoby być nie miło;p Są ciekawe ;]

    OdpowiedzUsuń
  25. znajomi sie smieją, że zawsze sobie wszystko wyobrażam, więc i burzę z piorunami podczas naszych rozmów sobie wyobraziłam :D

    OdpowiedzUsuń
  26. To nie jest takie niepowtarzalne, bo ja też mam takie skłonności do wyobrażania sobie pewnych scenek, niekiedy w dość surrealistycznie^^

    OdpowiedzUsuń
  27. nie sądzę, że to niepowtarzalne, ale lubię tę cechę :D

    OdpowiedzUsuń
  28. To zawsze świadczy o dużej sile wyobraźni ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Obyś go znalazł ;) Złamałeś tę zasadę i jakie były tego konsekwencje?

    OdpowiedzUsuń
  30. Konsekwencje? To zabrzmiało za bardzo złowrogo;p Nic się nie wydarzyło;p Chociaż z drugiej strony mam obecnie mniejszą pewność siebie, że wytrwam w postanowieniu ;]

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie przyszło mi do głowy żadne inne łagodniejsze określenie :P może teraz uda Ci się wytrwać, życzę Ci tego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. no i przez wyobraźnię łatwiej człowiekowi marzyć (:

    OdpowiedzUsuń
  33. Przez chwilę głowiłem się dlaczego stawiasz tam smutną minę^^ Nie mogę jakoś przyzwyczaić się do emotek pisane do góry nogami :D WYobraźnia świadczy też o dużej inteligencji^^ (a co, trzeba przy okazji sobie posłodzić^^).

    OdpowiedzUsuń
  34. Dokładnie nie wiem czy chcę^^ No bo gdyby trafił się szczęśliwy związek to biorę w ciemno^^ Ale tak czy siak, dziękuję, może się uda wytrwać :D

    OdpowiedzUsuń
  35. ale jaką miałbyś pewność, że ten związek byłby szczęśliwy bez sprawdzenia tego? to chyba nierealne ;p

    OdpowiedzUsuń
  36. No właśnie nie jestem medium, a szkoda;p ale sama świadomość tego, że już raz regułę złamałem dała mi dużo do myślenia;] kiepsko być romantykiem w takich czasach^^

    OdpowiedzUsuń
  37. podoba mi się,podoba mi się ten tekst. obyś wzleciał na wyżyny swoich postanowień i marzeń;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zabrzmi to egoistycznie, ale sama estetyka tekstu bardzo mi się podoba^^
    Dziękuję, codziennie próbuję, kiedyś udać się musi :)

    OdpowiedzUsuń
  39. To prawda, być romantykiem w dzisiejszym świecie to nie lada wyczyn :P romantycy i marzyciele nie mają łatwo, ale ktoś musi mieć pod górę, niestety ;]

    OdpowiedzUsuń
  40. też sie na to złapałam :D ale przyzwyczaiłam się (: a co! powlewajmy sobie o tej inteligencji. jakby to mój kolega powiedział: 'bo jak ja sobie nie wleję, to nikt mi nie wleje!' :P

    OdpowiedzUsuń
  41. O rzesz w mordę! To co ja mam powiedzieć? Jestem i romantykiem i marzycielem. Damn!;p

    OdpowiedzUsuń
  42. Byleby nie znalazł się ktoś kto fizycznie wleje;p Wtedy może być nie miłe jak ktoś "miły" grałby na zębach jak na fortepianie;p

    OdpowiedzUsuń
  43. dokładnie :D "można stracić dyszkę, można i jedynkę, aaa!" :P

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie przejmuj się, nie jesteś sam :D choć marne to pocieszenie, wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Cholera z dychą, gorzej z jedynką;p
    Chociaż i mnie skroili raz, gdy szedłem do szkoły^^ Na szczęście obyło się bez ręcznego przekonywania, aby podzielić się swoim skromnym majątkiem^^

    OdpowiedzUsuń
  46. I dodatkowo mam za dobre serce, bo nawet ludzie, którzy mają gorzej nie poprawiają mi humoru, wręcz przeciwnie;p Ale.. ci co mają lepiej też nie poprawiają^^

    OdpowiedzUsuń
  47. czyli krótko podsumowując: nikt nie poprawia ;p

    OdpowiedzUsuń
  48. ło matko! takich to bym wykopała na marsa :/

    OdpowiedzUsuń
  49. Wiesz, dobrze, ze bez rękoczynów się obeszło;] Ale uratowała mnie zapewne komórka, bo jak zobaczyli jakiego ja wtedy szmelca miałem to w ich oczach pewnie pojawiła się wizja głodującego dziecka z Afryki^^

    OdpowiedzUsuń
  50. Dokładnie! Potrzeba jednak dobrego impulsu :D

    OdpowiedzUsuń
  51. uf. czyli tak po prostu się odczepili, bo zobaczyli "szmelca"? :P

    OdpowiedzUsuń
  52. Chociaż obecnie dobrego impulsu brak, raczej dobry humor mam z realizacji nakreślonego planu ;]

    OdpowiedzUsuń
  53. Ale kasę wzięli;p Chcieli też komórkę, ale gdy im pokazałem to sobie poszli z bardzo dziwnymi minami^^

    OdpowiedzUsuń
  54. a jaki to plan? ;>

    OdpowiedzUsuń
  55. dlatego po ciemnych parkach i pustych ulicach się nie łazi!

    OdpowiedzUsuń
  56. O tym notka jest^^ Taki tajemny plan :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie ma innej drogi niż przez parku do szkoły^^ To miałem przefrunąć?;p

    OdpowiedzUsuń
  58. Wtedy jeszcze nie potrafiłem. Wybacz, ale w liceum jednak był ze mnie marny magik, nie to co dziś :D

    OdpowiedzUsuń
  59. no ale cóż. liczy się teraźniejszość, ważne, że teraz w razie takiej sytuacji, mógłbyś się teleportować :P

    OdpowiedzUsuń
  60. Zapobiegawczo zmniejszam prawdopodobieństwo wystąpienia takich sytuacji ;]

    OdpowiedzUsuń
  61. już nie chodzisz przez park? ;>

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie mam potrzeby chodzenia przez ten park, wszak liceum kilka lat temu skończyłem;p

    OdpowiedzUsuń
  63. a ja codziennie na rano przez park na pociąg zasuwam :<

    OdpowiedzUsuń
  64. Ja jak chodze do Manufaktury (może słyszałaś;p) to też idę ciągle przez park, wracam przez park :D tylko tamten przy szkole omijam, bo mi nei po drodzę;p

    OdpowiedzUsuń
  65. co nie zmienia faktu, że parki wieczorami są mroczne i złe :<

    OdpowiedzUsuń
  66. Zależy w jakiej porze, latem jest przyjemnie, ale kurczę, niestety masz rację, bo i niebezpieczne. A szkoda, bo jest miła wtedy atmosfera.

    OdpowiedzUsuń
  67. Mhm, jeżeli chodzi o cywilizację, to już inna historia :)
    Wybacz, nie zawsze łapię wszelkie przenośnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  68. jak człowiek nie idzie sam, to jeszcze pół biedy. ten nasz wroniecki park to duży nie jest, ale po sołackim w Poznaniu to już balabym się krążyć po zmroku.

    OdpowiedzUsuń
  69. Cóż, niekiedy sam utrudniam wyłapania przekazu^^

    OdpowiedzUsuń
  70. No park Helenów w Łodzi do aż tak wielkich nie należy, ale nawet w moim małym miasteczku bałbym się po parku w nocy chodzić, chyba nawet bardziej niż w Łodzi ;/

    PS> zróbmy sobie checkpoint, bo przewijanie odpowiedzi trochę męczące jest :D

    OdpowiedzUsuń
  71. to już rozumiem ;p

    OdpowiedzUsuń
  72. To aby ułatwić dalszą rozmowę zrobię również z tobą checkpoint, aby aż tak daleko nie szukać odpowiedzi^^

    Tylko którą wersję interpretacyjną?:D

    OdpowiedzUsuń
  73. tak czy siak łażenie po pustym parku wieczorem do przyjemnych nie należy :P

    ej, to może strzel nowego posta? :P

    OdpowiedzUsuń
  74. dzięki Ci dobry człowieku, bo to przewijanie już trochę meczące było :P
    Którą? o metamorfozie :P jest jeszcze inna wersja? :P

    OdpowiedzUsuń